10 obserwujących
106 notek
143k odsłony
2157 odsłon

"Piątka dla ludzi, pacjentów" - o bezradności pacjenta w zderzeniu ze służbą zdrowia

Wykop Skomentuj58

1. Trzy dni temu, w poniedziałek, TVN wyemitował program o sytuacji pacjentów na "oddziale covidowym" w poznańskim Szpitalu Miejskim im. J. Strusia. Informację o tym reportażu zamieściła także redakcja S24.

https://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/poznan-pacjenci-ludzie-umieraja-w-nocy-bo-nie-ma-personelu,330801.html

O tym, że rzeczywistość jaką zobaczyliśmy w tym programie, to nie są to tylko incydenty, ograniczające się do nielicznych szpitali, świadczą doniesienia medialne, których krótki wybór zamieszczam na końcu notki. Jednak nie chcę pisać, w tym momencie, o tym co widzieliśmy w tym programie, a widzieliśmy rzeczy i zachowania... poruszające (delikatnie mówiąc). Chciałbym napisać kilka słów o tym czego - mi osobiście - brakuje w tego rodzaju programach, czyli programach podejmujących temat sytuacji i traktowania pacjentów przez przedstawicieli służby zdrowia.  Program w TVN o "Umieralni w poznańskim szpitalu" powstał w wyniku zgłoszenia "nieprawidłowości" w działaniu tego szpitala przez samych pacjentów tam leżących, tych, którzy mieli siły zdrowie obserwować i nagrywać to co się tam dzieje. Problemem zasadniczym w Polsce jednak jest to, że w zasadzie, polski pacjent leczony w szpitalu lub POZ nie ma organizacji, która faktycznie reprezentowałaby jego interesy, która wspierałaby go w sytuacji gdy czuje się poszkodowany, w sytuacji konfliktu z przedstawicielami "służby zdrowia". Dlatego zdesperowani ludzie jedyną nadzieję widzą w nagłośnieniu swojej "przygody z lecznictwem" w mediach.

2. Polscy pacjenci, w przeciwieństwie do polskich lekarzy i pielęgniarek, nie mają silnych, formalnych organizacji przedstawicielskich. Pielęgniarki mają swoje stowarzyszenia, regionalne "Izby" i Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych. Lekarze mają swoje "Izby lekarskie". O działaniach lobbystycznych obydwu organizacji personelu medycznego możemy obecnie usłyszeć niemal codziennie. Uważacie Państwo, że głównym celem ich działania jest troska i dbałość o interesy pacjentów, o których czasem w mediach mówią? To przypatrzmy się tylko jednej, bardzo świeżej inicjatywie Naczelnej Rady Lekarskiej, jej stanowisku w sprawie ułatwieniu podjęcia pracy w Polsce przez lekarzy zagranicznych (głównie spoza UE) - z dnia wczorajszego, z 18 listopada 2020. Kontekst wysiłków rządowych jest oczywisty - wielkie problemy z dostępnością do usług zdrowotnych w Polsce (w wyniku samej epidemii jak zmian w opiece zdrowotnej z nią związanych). Sami lekarze wciąż powtarzają, że są przemęczeni i nie ma personelu medycznego. Wydawałoby się, że sami powinni występować o wsparcie swoich wysiłków W RATOWANIU ZDROWIA I ŻYCIA PACJENTÓW przez lekarzy zagranicznych. Tymczasem stanowisko środowiska lekarskiego jest następujące:

"Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej po zapoznaniu się z projektem rozporządzenia Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii o zmianie rozporządzenia w sprawie przypadków, w których powierzenie wykonywania pracy cudzoziemcowi na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest dopuszczalne bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę, (...) rozumiejąc potrzebę wspierania środowisk medycznych, szczególnie na Białorusi w obliczu trwającego w tym kraju kryzysu społeczno-politycznego, z głębokim niepokojem przyjmuje przedmiotowy projekt w powiązaniu z procedowanymi obecnie w Parlamencie przepisami, mającymi na celu poluzowanie kryteriów dotyczących przyznawania prawa wykonywania zawodów medycznych na terenie RP, które Prezydium NRL uważa za zbyt daleko idące."

https://nil.org.pl/aktualnosci/5173-stanowisko-podjete-przez-pnrl-w-dniu-18-listopada-2020-r

Powtórzmy za NRL - polscy lekarze obawiają się wprowadzanych w prawie ułatwień zatrudniania w Polsce lekarzy z zagranicy. Dodajmy, że robią to od ponad roku. Pierwsze propozycje regulujące ułatwienie zatrudnienia w Polsce lekarzy z zagranicy pojawiły się jesienią w ubiegłym roku - kilka miesięcy przed początkiem epidemii w Sars-cov-2 w Europie.Robią w interesie naszym? Pacjentów aktualnych (leczących się w szpitalu Miejskim w Poznaniu) lub przyszłych pacjentów?

3. We wrześniu i październiku tego roku, uwagę mediów i opinii publicznej rozpalał temat "piątki dla zwierząt". Partia rządząca - a właściwie jej Prezes - postawił kwestię na ostrzu noża i uwarunkował trwanie prawicowej koalicji od poparcia tego projektu. Wrzawa jak się przy okazji rozpętała, ogromna liczba organizacji (i partii politycznych) chroniących" prawa zwierząt", które w mediach wyraziły swoją opinię mogła wywołać wrażenie, że w dzisiejszej Polsce, los zwierząt (w tym norek, korników, "kur klatkowych", kotów, krów i psów), ich "dobrostan" jest sprawą bardziej palącą niż "prawa ludzi - pacjentów". Sytuacja jest naprawdę paradoksalna. W Sejmie i Senacie jest łącznie kilkudziesięciu lekarzy, których wybieramy po to (tak mi się wydaje) by reprezentowali nasze - PACJENTÓW - interesy i ich bronili. Czy to robią? Czy interweniują gdy prawa pacjentów są naruszane, domagają się wyjaśnień, prowadzą poselską kontrolę gdy dochodzi do nagłośnienia podobnych przypadków jak w Poznaniu? Czyje interesy są dla nich ważniejsze: pacjentów czy ich środowiska (lekarskiego)?

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo