41 obserwujących
1145 notek
663k odsłony
  139   2

Indolencja publicystów i dziennikarzy

Niektórzy są zaskoczeni cenami energii elektrycznej, a przecież o tym było wiadomo od [ponad dziesięciu lat

W grudniu 2012 r. pisałem:

Zanieczyszczenie atmosfery tlenkiem i dwutlenkiem węgla nie pochodzi tylko od spalania węgla, a wyłącznie o tym zewsząd słyszymy; nawet od tych, którzy występują o renegocjację pakietu. O wiele więcej tych gazów trafia do atmosfery w wyniku spalania benzyn i gazu ziemnego. Jeżeli przyjmiemy, że podstawowym składnikiem benzyny jest benzen, a gazu ziemnego metan - możemy wyliczyć na podstawie równań chemicznych:

C + O2 = CO2

2C6H6 (benzen) + 15O2 = 12CO2 + 6H2O

CH4 (metan) + 2O2 = CO2 + 2H2O

Zatem:

przy spaleniu 100 kg. węgla powstaje 367 kg. CO2

przy spalaniu 100 kg. benzyny powstaje 338 kg. CO2

przy spalaniu 100 kg. gazu ziemnego powstaje 275kg. CO2

Pomijam przy tych wyliczeniach pewne niedoskonałości spalania, a co za tym idzie - emisję CO (trującego), także emisję pyłów i sadzy przy spalaniu węgla, szczególnie brunatnego. Obciążałoby to rzeczywiście bardziej Polskę spalającej głównie te nośniki energii. Z drugiej jednak strony - "stare" państwa UE mają kilkunastokrotnie większe zużycie benzyn (samochody osobowe, przewozy samochodowe i przede wszystkim przewozy lotnicze) i wiadomym jest, że w krótkim obiegu Carnot'a w silnikach spalinowych powstaje więcej tlenku węgla niż przy spalaniu węgla w wyrafinowanych piecach w elektrowniach cieplnych.

Na podstawie danych statystycznych z 2009 r. widać wyraźnie, że kilkakrotnie większymi od Polski emitentami CO i CO2 do atmosfery są "stare" państwa UE - Niemcy, Francja, Włochy i nieco "młodsza" Anglia, natomiast w wielkościach względnych (w odniesieniu do wielkości kraju) - jeszcze Belgia, Holandia, Luksemburg emitują czterokrotnie więcej CO2 niż Polska"

Dodam jeszcze, ze przy spalaniu benzenu z każdych 100 kg gazu powstaje ponadto 184 kg. pary wodnej, a przy spalaniu metanu - 225 kg pary wodnej - także przyczyniającej się do ocieplenia klimatu.

Przytoczyłem powyższe wpisy na portalach jako dowód posiadania legitymacji do pisania na temat polityki klimatycznej EU ETS. O perspektywie wysokich cen energii elektrycznej wiedziałem dokładnie ponad 10 lat temu i ostrzegałem w swoich artykułach. EU ETS został tak skonstruowany i obecnie opakowany w setki rozporządzeń i uzgodnień jedynie w tym celu, by Polska w dalszym ciągu posiadała status największego państwa kolonialnego, by polska gospodarka (z tytułu drogiego prądu) nie stała się konkurencyjna w stosunku do państwa "starej Unii.

O wpływie unijnej polityki klimatycznej mającej wpływ na cenę polskiej energii elektrycznej wiedzą już teraz wszyscy - niektórzy sprawiają wrażenie nagle oświeconych. Zastanawiam się, czy w szkołach średnich nadal występuje przedmiot o nazwie "chemia". Chyba w o profilu humanistycznym - już nie. Bo trudno mi sobie wytłumaczyć ogólnokrajową indolencję w tej mierze. Ten brak podstawowej wiedzy o chemicznych reakcjach u premiera Tuska można pominąć (ma deficyt wiedzy w wielu jeszcze dziedzinach, które maturzysta powinien mieć opanowane). powinien mieć doradców-specjalistów. Jeżeli ich nie miał. lub nie chciał korzystać z ich wiedzy - nie tylko, że nie powinien pełnić funkcji premiera, ale należy mu się proces karny za spowodowanie wieluset miliardowych strat Polski.

Co teraz należy zrobić? Wprawdzie wielokrotnie w minionych latach pisałem o konieczności wypowiedzenia inkryminowanego pakietu ENERGETYCZNO-klimatycznego, obecnie o wypowiedzeniu EU ETS, a szczególnie o wstrzymaniu się z handlem owymi "pozwoleniami na emisję". Rozumiem, że nie wycofanie się z tych systemów i wstrzymanie handlu emisjami, to straty finansowe dla Polski. Pozostaje tylko wycofanie się z EU ETS; to jednak oznaczałoby automatycznie rozpoczęcie Polexitu. Chyba jednak nie; mamy zbyt duże gospodarcze związki z państwami Unii.

Premier Morawiecki zdecydował o wystąpieniu z wnioskiem o zawieszenie EU ETS na pół roku (by zdusić inflację). Optuję za tym, że powinno być to złożone w formie ultimatum; Jeżeli Komisja Unijna nie zrobi tego na nasz wniosek, to my zawieszamy ów system samodzielnie na pół roku. To rozumiem. Nie rozumiem jednak dlaczego premier jest przeciwny planom włączenia do ETS także innych dziedzin unijnej gospodarki - głównie idzie tu o transport (unijne przewozy lotnicze już są włączone). Prostolinijne rozumowanie, ze spalanie węgla jest opodatkowane i stąd mamy drogi prąd - więc dodatkowe opodatkowanie transportu jeszcze tę cenę podniesie. To rozumowanie błędne; opodatkowanie transportu sprawiłoby, że Polska z największego (po Niemczech) podatnika z tytułu spalania węgla znalazłaby się na dalszych miejscach, a per capita na ostatnich. Oznaczałoby to o wiele tańszy prąd w Polsce niż w większości unijnych państw. Tak nawiasem mówiąc, to obecnie nie mamy najdroższej energii elektrycznej właśnie z powodu jej produkcji głównie w elektrowniach węglowych (chyba najtańszej). To bardzo boli bonzów z UE i jest nie do zniesienia.

Gdyby więc opodatkować także transport, to Komisja czym prędzej obniżyłaby ceny "pozwoleń..." i Polska by na tym ewidentnie zyskała.

Ponadto - Last, but not least - Opodatkowanie instalacji przemysłowych (elektrowni) jest jakoś tam możliwe, ale opodatkowanie transportu, to żart; może postawić przy każdym samochodzie inspektora, zdaje się, ze maja być opodatkowani producenci samochodów, to też nieadekwatna fikcja. Jedynym rozsądnym i co ważne - sprawiedliwym rozwiązaniem, co więcej - obejmującym całą emisję CO2 w wyniku spalania paliw jest "opodatkowanie poszczególnych państw, a nie poszczególnych podmiotów emitujących CO2. Wielkości CO2 emitowane przez poszczególne państwa podawał nawet EUROSTAT. Teraz może się to ukrywa, ale nie można ukryć wielkości spalanego węgla, paliw płynnych i gazu. Mając te wielkości dobry uczeń szkoły średniej wyliczy wielkość emisji CO2 w godzinę dla wszystkich unijnych państw. W chwili obecnej przy systemie EU ETS prawdopodobnie pracuje kilkaset tysięcy urzędników i w wyniku ich pracy (to przewidział już Parkinson) powstaje "prawo" całkowicie niesprawiedliwe w stosunku do Polski, ale mające za zadanie doprowadzenie do braku konkurencyjności polskiej gospodarki w stosunku do "Zachodu".

Mam nadzieje, że premier Morawiecki o tym wie i jego poczynania muszą uwzględniać pewne taktyczne aspekty nie podawane do publicznej wiadomości, dlatego nie mam żadnego prawa potępiać na tym etapie owych rządowych poczynań...




Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale