Kto wygrał walkę wieczoru FAME MMA 10 "Don Kasjo" vs. Parke? Skandal podczas gali

Nie milkną echa po walce wieczoru FAME MMA 10: "Don Kasjo" vs. Parke
Nie milkną echa po walce wieczoru FAME MMA 10: "Don Kasjo" vs. Parke
"Don Kasjo" uważa się za zwycięzcę pojedynku z Normanem Parkiem w walce wieczoru FAME MMA, a Mateusz Murański za wygranego w pojedynku z Arkadiuszem "AroYem" Tańculą. Gala zakończyła się w aurze skandalu.

Długo zapowiadana gala FAME MMA 10 miała przysporzyć wiele emocji i tak było, choć niekoniecznie z powodów sportowych. Głównym daniem organizatorów była walka byłego tymczasowego mistrza KSW w wadze lekkiej i zawodnika UFC Normana Parka z pogromcą Marcina Najmana podczas 8. edycji walk celebrytów - Kasjusza Życińskiego, ps. "Don Kasjo". Rywal Irlandczyka Północnego był znany przede wszystkim z udziału w reality show "Warsaw Shore" oraz "Top Model". 

Właściciele FAME MMA i "Don Kasjo" vs. Parke 

Zakontraktowano bokserską formułę pojedynku, stąd w oktagonie Parke i "Don Kasjo" pojawili się w rękawicach o większych rozmiarach, niż ma to miejsce podczas tradycyjnych walk MMA. I wcale nie był on taki zły - przewagę miał profesjonalny wojownik, uderzał celniej i częściej od Życińskiego. Pięciorundowe starcie mogło się podobać również fanom modela, wszak "Don Kasjo" przetrwał, a dodatkowo był kilka razy uderzany głową przez Irlandczyka. Raz były polski pięściarz sam zaatakował Parka po gongu i otrzymał od sędziego wiązkę prądu na uspokojenie. 

Decyzją sędziów walkę wieczoru FAME MMA 10 wygrał Parke, co wzbudziło ogromne kontrowersje. Z werdyktem początkowo pogodził się Życiński, bo pogratulował Irlandczykowi po stoczonym boju. Sytuacja zmieniła się, gdy dobiegało do oktagonu oburzenie publiki i włodarzy imprezy. Michał "Boxdel" Baron, jeden z organizatorów gali, rzucił w niecenzuralnych słowach do mikrofonu, że walka zostanie jeszcze raz podliczona. Podobnie zachował się kolejny właściciel FAME MMA - Wojciech Gola. 

Obrażano sędziów i zasugerowano, że zwycięzcą pojedynku jest jednak Polak. To pobudziło obecnego w oktagonie "Don Kasjo", a rozwścieczyło także Parka, który nie wierzył własnym uszom, że federacja podważa sędziowski wynik. Przegrany oskarżał wszystkich dookoła o sprzyjanie Parkowi, ocenił, że całe środowisko FAME MMA jest nieuczciwe. Potem w rozmowach z mediami stwierdził, że jeżeli werdykt nie zostanie zmieniony, to już nigdy nie pojawi się w oktagonie. 

Gdy emocje opadły, "Boxdel" i Gola przeprosili byłego zawodnika UFC, padła też zapowiedź rewanżu walki. - Nic nie tłumaczy mojego zachowania z wczoraj, naprawdę mi głupio, że tak wyszło, ale każdy jest człowiekiem. Przepraszam Norman, że nie dałem Ci nacieszyć się z Twojego zwycięstwa, ale emocje wzięły górę. Razem z Kasjo daliście super walkę i na pewno wszystko włącznie z afera na końcu spolaryzowało publikę i na długo wasza walka zostanie zapamiętana. Przepraszam też widzów, ale na pewno zrobimy dla Was na FAME 11 cos jeszcze bardziej niesamowitego. Norman i Kasjo, bardzo chciałbym byście zrobili rewanż tylko tym razem w małych rękawicach - oświadczył Baron, pokazując zdjęcie z Parkiem. Irlandczyk Północny wygrał puchar i sztabkę złota. 


Co ciekawe, sędzia Leszek Jankowiak na łamach "Super Expressu" twierdzi, że minimalnie, ale na punkty wygrał... "Don Kasjo". 

- Te ujęcia z kamery znad oktagonu beznadziejne pod kątem oceny tego co się dzieje. I w walce według zasad boksu zawodowego niedopuszczalne byłoby takie notoryczne pchanie głową. Dostałby -1 wcześniej, tutaj dostał w momencie moim zdaniem całkowicie przypadkowego zderzenia głowami. Ale rozumiem, że w tej formule chodzi o coś zupełnie innego. Gdyby pierwsza runda poszła w drugą stronę, byłby remis 47:47 - ocenił. Zdaniem Jankowiaka, Polak wygrał jednak minimalnie 48:46. 

Wygrał Tańcula, ale skończył pod tlenem

Wielkie emocje, szczególnie wśród widzów serialu "Lombard. Życie pod zastaw" wywołała jatka między Arkadiuszem Tańculą a Mateuszem Murańskim. Kiedyś przyjaciele, dziś na wojennej ścieżce, wypominają sobie skandale sprzed lat. Konflikt toczy się o to, że trener personalny z Wieliczki i uczestnik poprzednik walk FAME MMA miał dosypać coś do drinka "Adkowi" z "Lombardu", a następnie wraz z kolegami nagrać go w kompromitującej scenerii we Wrocławiu. Tak twierdzą Mateusz i Jacek Murańscy, od miesięcy toczący swoją wojnę z Tańculą. 

Walka zakontraktowana była na trzy rundy - w pierwszych dwóch przewagę miał Tańcula, który rozbił Murańskiemu nos. Nie sprawdziły się jednak zapowiedzi faworyta, że powali outsidera już w pierwszej odsłonie pojedynku. Murański przetrzymał gradobicie ciosów, a w trzeciej rundzie kopał i zadawał ciosy ledwo stojącemu na nogach rywalowi. Nie znokautował jednak "Aroya", a decyzją sędziów Tańcula wygrał jednogłośnie. Potem zwycięzca musiał skorzystać z tlenu, bo nie mógł złapać oddechu.

- Przecież to są jakieś jaja! Zwycięzca nie może się podnieść, zobaczcie za mną, potrzebuje tlenu, zaraz go wyniosą na noszach, o co tutaj chodzi? Ja wygrałem tę walkę, jednogłośnie! Co mogę więcej powiedzieć? To jest śmiech na sali - komentował Mateusz Murański, który dodał, że oczekiwałby czwartej rundy i wówczas znokautowałby byłego kolegę z planu "Lombardu". 

Z kolei Tańcula przeprosił fanów za to, że - jak stwierdził - "chciał rozj...ć rywalowi głowę", zamiast walczyć na luzie. - Wszedłem w grę Murańskich, to był błąd - zaznaczył "AroY", który tłumaczył się też wykończeniem psychicznym z powodu konfliktu z rodziną Murańskich. 

W trzeciej ciekawie zapowiadającej się walce FAME MMA 10 w wadze koguciej, patostreamerka Marta Linkiewicz "Linkimaster" pokonała Kamilę Wybrańczyk - prywatnie partnerkę boksera Artura Szpilki. Nieoficjalnie, dostęp do gali za pośrednictwem PPV wykupiło kilkaset tysięcy fanów mordobicia z udziałem znanych postaci z Internetu i telewizji.  

GW

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport