33 obserwujących
605 notek
678k odsłon
1272 odsłony

Spiseg na Polskę? Serio?

Wykop Skomentuj49

Wielu prawicowych blogerów z lubością używa tezy, że ograniczenia emisji dwutlenku węgla zostały wymyślone po to, by zniszczyć nasz przemysł. Jak dowiadujemy się z notki: https://www.salon24.pl/u/sporozdziwien/1056357,o-najwiekszej-hucpie-przekrecie-i-oszustwie-w-stosunku-do-polski-po-raz-kolejny

głowym benificjentem paktu energetyczno - klimatycznego ma być Francja. Już nie Niemcy, tylko właśnie Francja.Dlaczego Polska miałaby być największą ofiarą redukcji dwutlenku węgla, skoro ograniczenia dotyczą całej Wspólnoty a dodatkowo na modernizację naszej energetyki dostaliśmy sporo czasu i bardzo dużo pieniędzy? (Na co poszły te środki to już inna sprawa) Dlaczego akurat Polska miałaby być celem wspólnoty, skoro dużo w energetyce zużywają takie państwa:

image

Zwracam uwagę na takie kraje, jak Czechy, Grecja, Bułgaria, Estonia, Dania, które z paliw kopalnych (oprócz węgla kamiennego i brunatnego np. w Estonii energię wytwarza się z niezwykle wysoko emisyjnych łupków bitumicznych). Widać też jednak, że kraje te, mimo znacznego udziału paliw kopalnych w energetyce w 2000 roku przez niemal dwie dekady zrobiły sporo, by rozwinąć energetykę odnawialną. My nie zrobiliśmy praktycznie nic.

A jeśli chodzi o emisję dwutlenku węgla, to przecież Niemcy emitują dwa razy tyle co my, więc muszą mocniej niż my ograniczyć emisję, co również i dla nich jest sporym wyzwaniem. Dodatkowo na skutek Fukushimy opinia społeczna wymusiła na rządzie Niemiec wcześniejsze zamykanie elektrowni atomowych, co zachwiało ich systemem energetycznym i niemal rozwaliło plan odchodzenia od paliw kopalnych. Mimo wszystko kontynuują tzw. enegiewende, co - nikt tego nie ukrywa - nie idzie gładko i bezproblemowo. Nikt nie twierdzi, że odnawialne źródła energii są idealne i pozbawione wad. Mają ich sporo, problem polega jednak na tym, że tzw. energetyka konwencjonalna również ma ich sporo, tylko tak się do nich przyzwyczailiśmy, że praktycznie nikt nie zwraca już na nie uwagi. Gigantyczna dziura w ziemii, widziana z kosmosu pod Bełchatowem? A kogo to obchodzi! Możliwe przesiedlenia całych miast i wsi, choćby pod Legnicą? Phi! Emisja siarki do lat 90tych XX wieku i zamieranie lasów? Trudno! Wiele się w energetyce konwencjonalnej poprawiło, ale nadal jest to źródło energii brudne i kłopotliwe oraz wcale nie takie tanie, jeśli uwzględnić tzw. koszty zewnętrzne (których uparcie nikt nie liczy). Z drugiej strony odnawialne źródła energii mają potencjał, ale ich największą wadą jest brak możliwości magazynowania energii. Sporo się nad tym pracuje, są już pewne rozwiązania technologiczne i efekty, ale mogą jeszcze minąć dekady, zanim technologia dojrzeje.

image

Ale dlaczego w ogóle Europa uparła się, by redukować emisję dwutlenku węgla i to w dodatku intensywniej, niż reszta krajów świata? Trump wypiął się na Porozumienie Paryskie, Chiny z jednej strony intensywnie rozwijają energetykę odnawialną (głównie hydroenergetykę, co również budzi kontrowersje), z drugiej władze ich prowincji (często bez zgody wiedzy rządu centralnego!) budują dziesiątki elektrowni węglowych. Indie, kraj który ściga ekonomicznie Chiny ma ogromne zasoby węgla i to dużo płyciej, niż my. Chciałby te zasoby wykorzystać i ma do tego prawo. Ktoś moim zdaniem musi więc dawać przykład i nieprzypadkowo jest to Europa. To Europa rozpoczęła Rewolucję Przemysłową (Wielka Bytania, Francja, Beneluks, Niemcy i ziemie Polski), to w Europie skumulowane historyczne emisje dwutlenku węgla są jednymi z najwyższych na świecie.

image

W 2017 roku aż 23% skumulowanej historycznej emisji dwutlenku węgla należało do 28 krajów wspólnoty (dla całej Europy ok. 33%), dla USA 26% a dla Chin - 13%, dla Indii zaledwie 3% a dla reszty świata... cóż, reszta świata praktycznie się nie liczy. Chiny używają więc w negocjacjach argumentu: "tak, emitujemy dużo, ale nadal nie wyemitowaliśmy tyle, co Europa i USA od końca XIX wieku" albo: "no i co z tego, że emitujemy dużo, skoro jesteśmy fabryką świata" I mają rację...

Tylko, że z punktu widzenia nauki to wszystko nie ma znaczenia. Nauka mówi jasno: CAŁY świat musi mocno zredukować emisję, by uniknąć kłopotów w przyszłości" Od tego, jak to zrobić są politycy i ta wiedza, z oporami (sondaże!) do świadomości rządów się przedostaje. Tylko jak SPRAWIEDLIWIE rozdzielić redukcje emisji na cały świat, skoro nawet w dość zgodnej Wspólnocie są z tym problemy? Każdy próbuje się wymigać, zrzucić odpowiedzialność na innego, kupić sobie więcej czasu, wynegocjować więcej środków finansowych dla siebie. I każdy ma jakieś argumenty. Powstają mniej lub bardziej trwałe sojusze (my do niedawna mieliśmy poparcie Węgier i Czech... mieliśmy...), debaty, dyskusje... Toczy się to niezmiernie powoli już od ponad dwóch dekad, postępy są więcej niż mizerne, ale dobrze, że jakieś są...

Wykop Skomentuj49
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości