33 obserwujących
614 notek
695k odsłon
618 odsłon

Świat idzie w złym kierunku, ale jest nadzieja

Wykop Skomentuj16

Powoli, powolutku coś się zmienia, wiedza z badań naukowych stopniowo dociera do opinii publicznej i do polityków. Upadają kolejne bastiony "świętych prawd". Dziś już krytyka bożka ciągłego wzrostu gospodarczego mierzonego wskaźnikiem, który tak naprawdę bardziej zakłamuje, niż pokazuję prawdę, czyli PKB, pada i z lewej i z prawej strony sceny politycznej. Jeszcze nie tak dawno było to nie do pomyślenia...

A mimo wszystko, mimo tej krytyki wciąż ci sami politycy posługują się PKB w swoich narracjach. PKB spadł o 0,1% rok do roku, tragedia, masakra, wałkowanie tematu przez kilka dni. To samo media, w takim dajmy na to TVN w jeden dzień film dokumentalny o wielkich wadach tego wskaźnika a chwilę później program publicystyczny w którym gadające głowy przez godzinę analizują spadek lub wzrost PKB i przyczyny tegoż.

PKB zakłada, że gospodarka powinna nieustannie rosnąć, a więc i konsumpcja musi się nieustannie zwiększać. Jest to oczywiście niemożliwe, świat jest na to za mały. Kowalski, Schmidt potrzebują kupić jeden samochód na kilka lat a nie dwa co roku. Tymczasem mierząc ten stan rzeczy PKB otrzymujemy, że PKB z sektora gospodarki zajmującej się produkcją samochodów notuje kryzys. Akcje firmy spadają, brak dywidend, menadżerowie narzekają, że nie mogą przyznać sobie sutych premii. Dla nich idealnie by było, gdyby Kowalski i Schmidt kupowali co roku co najmniej po dwa samochody, trzy telewizory i po kilkanaście innych, drobniejszych dóbr. Dla przemysłu, statystyków PKB i wierzących w najdzikszą formę kapitalizmu nie ważne są też rosnące przy okazji wzrostu produkcji skażenie środowiska, emisje zaniczyszczeń, plastików i ścieków.

A przecież wzrost emisji zanieczyszczeń i produkcji odpadow ma dużo większy wpływ na dobrobyt społeczny, niż ten ułomny PKB! Co pokaże PKB, jeśli co roku będziemy kupować po kilka samochodów - co jest na szczęście nierealne - fantastyczny wzrost! Co więcej przełoży się to na wzrost akcji firm produkujących samochody, większe premie dla menadżerów, co znowu zwiększy popyt na dobra, co znów zwiększy PKB! Obłęd, dlatego krytyka PKB jest i wśród ekonomistów od lat bardzo silna, niestety krytyka ta równocześnie dopiero od niedawna przedostaje się do szerszej opinii publicznej.

Bożek kultu PKB ma oczywiście kolosalne znaczenie w ochronie środowiska, w temacie ekologii. Polityce, jak wspomniałem, wciąż go wykorzystują, gdyż jest to dla nich najłatwiejsze i populistycznie najskuteczniejsze. Łatwo mogą dzięki temu społeczeństwo do czegoś zachęcić, lub zniechęcić. Dziś część polityków, lobbystów i (zapewne) nieświadomych działaczy straszy nas, że działania proklimatyczne zniszczą gospodarkę, spowodują spadek PKB o tyle a tyle. Tak, to prawda, PKB faktycznie będzie rósł wolniej, ale to wcale - w.c.a.l.e nie świadczy, że będzie nam gorzej! Dobrobyt społeczny dzięki odejściu od kultu PKB, uwzględnieniu kosztów środowiskowych i świadczeń, jakie uzyskujemy dzięki przyrodzie wręcz wzrośnie! Nie będziemy mieć trzech samochodów w każdej rodzinie i sześciu telewizorów, ale będziemy mieć czyste powietrze, rzeki, gleby, żywność, lepsze zdrowie, więcej czasu dla rodziny i dla siebie. Tego wszystkiego nie uwzględnia kult PKB.

Z jednej strony badania naukowe pokazują już dobitnie, że bez odejścia świata od paliw kopalnych grozi światu wielki kryzys, że wchodzimy przez naszą chciwość w masowe wymieranie życia, że za kilka lat w oceanach będzie więcej plastiku, niż ryb... z drugiej strony mamy kult wzrostu PKB, ale też konieczność zapewnienia godziwej pracy. Mamy pewność, że niepodjęcie działań wywoła kryzys życia, ale też pewność, że podjęcie działań wywoła głęboki kryzys obecnego systemu gospodarczego. Co z tego, że daleko mu do doskonałości, skoro z pewnością wywoła to kryzys społeczny na miarę tego z lat 30tych XX wieku. Tak, to wszystko prawda, jednak po pierwsze nie zmienia to nieuchronności narastających trendów i tego, że po latach chowania głowy w piasek zderzymy się z tym kryzysem. Po drugie naukowcy już od ponad pięciu dekad ostrzegali i proponowali działanie i gdyby wtedy świat polityki i gospodarki zareagował prawidłowo koszt działań byłby bardzo łagodny. To jak z jazdą samochodem sto kilometrów na godzinę, gdy zauważamy przeszkodę. Gdy zareagujemy od razu nawet nie musimy hamować, wystarczy zdjąc nogę z gazu i samochód po kilkuset metrach sam mocno zwolni a nawet się zatrzyma. Gdy zareagujemy tuż przed zderzeniem z przeszkodą wtedy hamowanie będzie gwałtowne... i raczej bez szans powodzenia, właściwie mamy wtedy pewność wypadku. I tak też jest obecnie - czas na powolne wyhamowanie, dzięki skutecznemu lobbingowi koncernów jak Exxon Mobile (wiedzieli o kryzysie klimatycznym już w 1973 roku, ale wydali setki milionów dolarow na zaprzeczanie) jest już praktycznie niemożliwe. Zostało gwałtowne hamowanie bez gwarancji uniknięcia katastrofy, ale lepsze to, niż pędzenie na oślep i udawanie, że nic się nie dzieje. Tymczasem, idąc dalej motoryzacyjną przenośną, część polityków, ekonomistów i lobbystów koncernów zachęca nas wręcz do dodania gazu! Mamy nawet nie hamować i zderzyć się z przeszkodą z prędkością 100km/h a 200km/h! Więcej, szybciej, mocniej! Zwiększajmy pusty, niedoskonały i krytykowany PKB kosztem społecznym i środowiskowym, zwiekszajmy nierówności społeczne! Wbrew temu, co sądzi o mnie część tutejszych blogerów, nie jestem socjalistą, lewicowcem (chyba wiecie, że ochrona środowiska wyszła z prawicy?), wrogiem kapitalizmu. Ja jestem krytykiem wypaczonego kapitalizmu, bo jak określić sytuację, gdy 1% najbogatszej elity świata ma 50% bogactwa świata i ta nierównowaga wciąż rośnie? Czy to jest normalne?

Badania naukowe pokazują też, że świat konsumuje o wiele za wiele (celowa konstrukcja) mięsa, a jego produkcja wyniszcza środowisko i niekorzystnie zmienia naszą polską wieś, którą to prawica powinna przecież chronić. A co robi prawica? Ano robi dokładnie przeciwnie, broni najgorszy model produkcji mięsa -  ogromne tuczarnie i drobiarnie. To jest temat rzeka...

Zmierzam do tego, że obecna dyskusja społeczno - polityczna została postawiona na głowie. Jest ogromna ilość przeinaczeń, zakłamań, mitów, błędów poznawczych po prawej i lewej stronie. Prawicowcy skręcili w lewo, lewicowcy w prawo... a nawet więcej, wszyscy się pogubili w tej wymieszanej nowoczesnej ideologii, sam się w tym nierzadko w dyskusjach mylę, a tak naprawdę polityka w świetle badań naukowych schodzi na piąty plan. Ale wiem, że nie doczekam się u części blogerów większych refleksji, zastanowienia się, oni nadal twardo będą bronić swoich stanowisk, nie patrząc dalej, niż poza własne nosy.

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka