33 obserwujących
624 notki
714k odsłon
498 odsłon

Rząd idiotów!

Wykop Skomentuj39

Staram się, jak mogę, unikać polityki. Nie jestem osobą, którą lubi się angażować, wolę stać z boku. Nawet gdy walczono o Puszczę Białowieską, mając poglądy proekologiczne wolałem pisać notki, niż jechać tam, na miejsce i wspierać w mojej opinii słuszny protest. Ale w naszym kraju polityki unikać się nie da - dopadnie cię jak nie z tej, to z innej strony. A to, co ostatnio się wyprawia, to już woła o pomstę do nieba. I nie, nie chodzi mi wcale o samo sedno obecnego sporu, tylko o całą otoczkę wokół niego. Jestem zwolennikiem dotychczasowego, może i zgniłego, ale jednak wypracowanego z trudem kompromisu. Nikogo to porozumienie nie zadowalało, co znaczy, że było dobre. Przeciwnicy aborcji nie byli zadowoleni, że kompromis w ogóle dopuszcza aborcję, zaś strona przeciwna była niezadowolona, że jest tyle ograniczeń. Obie strony sporu to dwie skrajności ze skrajnie lewej i skrajnie prawej strony sceny politycznej, zaś większość społeczeństwa wykazywała się tzw. zdrowym rozsądkiem akceptując porozumienie.Trwało to trzy dekady, i trwałoby pewnie dalej, gdyby nie decyzje polityczne... Trzy dekady spokoju społecznego, zgody ponad podziałami rozwalone w jeden wieczór przez interesy polityczne jednej partii, która moim zdaniem chce przykryć swoją nieudolność w walce z pandemią!

Nie jestem zwolennikiem całkowitej wolności aborcji, jednakże rozumiem też, że są pewne sytuacje, gdy może (może, nie musi!) być ona niezbędna. By Wam uświadomić jakie są to sytuacje, które dotychczas były przewidziane a obecnie nie będą jestem zmuszony zadać tutaj kilka niezwykle trudnych i kontrowersyjnych pytań, czego wolałbym nie robić, ale jestem do tego zmuszony. Oto one:

1. Czy kazałbyś urodzić swojej córce dziecko, które poczęte zostało z gwałtu?

2. Czy nadal byłbyś za całkowitym zakazem aborcji wiedząc - z badań prenatalnych - że ciąża zagraża życiu żony a dziecko urodzi się martwe lub nie przeżyje kilku dni?

3. Czy nie zawahałbyś się, gdyby okazało się, że ojcem dziecka twojej córki jest jej wujek?

To są cholernie trudne pytania, jednakże nie wyssane z palca. Takie sytuacje się zdarzają. I teraz najważniejsze: nikt nikogo nie chce w tych trudnych sytuacjach zmuszać do aborcji, jak sugeruje skrajna prawica. Jeśli kobieta mimo wszystko będzie chciała urodzić, wbrew opinii lekarzy o zagrożeniu zdrowia, wbrew wszelkiej nadziei, wiedząc nawet, że dziecko urodzi się martwe - jej wola.

Jednak, z drugiej strony, zmuszać kobietę do takiego heroizmu, do tak nieludzkiego czynu, w sytuacji gdy ona wolałaby tego nie robić - w mojej skromnej opinii jest nieludzkie!

Tyle uzasadnienia mojego stanowiska. A dlaczego w tytule notki napisałem, że rządzą nami idioci? Zamiast się rozpisywać znowu posłużę się pytaniami:

1. Czy uważasz, tak na 100%, że obecny Trybunał Konstytucyjny jest niezależny politycznie?

2. Czy według Ciebie nie można było przewidzieć, że orzeczenie TK wywoła protesty społeczne?

3. Czy nie ma obecnie codziennych rekordów zakażeń koronawirusem? Po co było wrzucanie społecznego granatu w obecnym trudnym czasie?

4. Czy widziałeś już najnowsze sondaże opinii społecznej?

5. Czy uważasz, że Polska odpowiednio wspiera rodziny z dziećmi niepełnosprawnymi i ciężko chorymi?

6. Czy uważasz, że Polska odpowiednio wspiera adopcję dzieci niechcianych?

7. Czy jesteś pewny, że obecne wprowadzenie obostrzeń nie spowoduje rozwoju podziemia i turystyki aborcyjnej?

8. Czy sprawa sumienia wiary nie powinna pozostać w kwestii sumienia wiary? Dlaczego wierzący chcą przekonywać do swoich racji niewierzących siłą (prawem)? Jesteś wierzącym katolikiem i nie chcesz aborcji? Świetnie, Twój wybór, Twoje prawo... Ale dlaczego chcesz narzucać swoje sumienie wszystkim? Nawet w opisanych wyżej przypadkach?

Wiem, że duża część piszących tu blogerów odpowie zgodnie ze swoimi ideologiami, przemilczając wątpliwości. Mam jednak nadzieję, że choć niektórzy z nich szczerze się nad nimi pochylą, rozpatrzą i przemyślą. Może nawet co setny bloger Salonu przyzna mi choć część racji...  Na co liczę, jestem tu jednak na tyle długo, by przewidzieć, że przeważą komentarze w stylu: "lewak" (którym nie jestem)...

Już samo wrzucenie tak kontrowersyjnego tematu, wywołującego skrajne reakcje społeczne w samym środku kryzysu pandemicznego i gospodarczego uważam za skrajny kretynizm ze strony władzy i części jej elektoratu. A zaognianie sporu, zamiast próby dialogu, wołanie o pomoc do kiboli... ja pierdzielę, gdzie ja żyję?!

Nie popieram więc ani wulgarnego języka części protestujących ani incydentów wandalizmu, jednak rozumiem emocje, które do tego doprowadziły,  emocji przez polityków podgrzewanych a nie uspokajanych. Rozumiem, że każdy ma granicę odporności nerwowej. Na szczęście w nieszczęściu część duchownych odcina się od takiego "wsparcia" skrajnej prawicy.

Mało kretynizmu polityków rządowych? Chyba tak, skoro marszałek sejmu, podczas debaty rzuca, że protestujący używają znaku... SS. Bo tak mu się skojarzyło... Co więcej, kolejny polityk PIS uważa, że protestujący muszą być głupi, skoro tego nie wiedzą, bo to jest oczywiste przecież... Tym samym politycy PIS wyszli na debili, bowiem symbol błyskawicy nie ma nic wspólnego z SS, bowiem symbol ten powstał ze... znaku runicznego, który naziści skojarzyli ze słowem SIG czyli zwycięstwo. Runa ta ma z błyskawicą tyle wspólnego ile polityka z uczciwością...

Musi rządzącym brakować argumentów, skoro się tak kompromitują i ośmieszają...

Wykop Skomentuj39
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka