35 obserwujących
641 notek
743k odsłony
  3502   9

Wszystko robię źle - i to się nie zmieni

Poważnie więc coraz częściej rozważam zamknięcie bloga na cztery spusty. To, co mnie nadal tu trzyma, to z jednej strony sentyment (cztery lata!) a z drugiej moja natura, dość przekorna. Gdy widzę jakiś artykuł, w którym jest pełno kłamstw i manipulacji, po prostu muszę coś napisać. Tak jest też i teraz. Pojawiły się notki o rzekomym wielkim kryzysie odnawialnych źródeł energii, które muszę sprostować.

https://www.salon24.pl/u/emerytka/1112724,kleska-alternatywnej-energii

"Wczoraj [11.02.2021] znalazlam w Twitterze wypowiedź Beaty P. {TUTAJ(link is external)}:

  "30 tys. wiatraków w Niemczech przestało pracować - bo pogoda na to nie pozwala. Podobnie z milionami paneli słonecznych zasypanych śniegiem. Elektrownie węglowe pracują obecnie na 100% możliwości żeby ratować kraj przed brakami prądu.".

Twitter nie jest zbyt dobrym źródłem informacji a już zwłaszcza, gdy powołujemy się na konto osoby nie mającej najmniejszej wiedzy w temacie. Oczywiście, ja też takowej wiedzy nie mam. Zawsze jednak wtedy uruchamia się mój sceptycyzm i staram się samemu odnaleźć wiarygodne źródła. Najchętniej związane z uczelniami albo instytucjami rządowymi.

Bardzo dobrym źródłem o energetyce w Niemczech są np. te strony:

https://energy-charts.info/charts/power/chart.htm?l=en&c=DE&interval=month&source=all

https://www.electricitymap.org/zone/DE

Pierwsza pokazuje wytwarzanie energii elektrycznej w Niemczech a dane zbiera i udostępnia Instytut Fraunhofera: https://pl.wikipedia.org/wiki/Towarzystwo_Fraunhofera

Druga strona pokazuje wytwarzanie energii elektrycznej w Europie, USA i kilku innych krajach w czasie rzeczywistym a także przepływy tejże energii. Można zobaczyć ile e.e. dany kraj produkuje, z jakich źródeł, i gdzie importuje lub eksportuje energię. To jest wręcz kopalnia niezwykle ciekawych informacji!

Ale do rzeczy. Z tych dwóch wiarygodnych (na pewno wiarygodniejszych niż twitter) źródeł dowiedzieć się możemy, że w Niemczech od początku lutego uzyskiwano z turbin wiatrowych od 3 do 39 GW. Z wahaniami generacji wiatrowej Niemcy doskonale sobie jednak radzą, głównie dzięki wykorzystywaniu rezerw mocy w szybko uruchamianych elektrowniach gazowych oraz pracy elektrowni szczytowo - pompowych, a w mniejszym stopniu dzięki regulacji mocy w dużo mniej elastycznych rezerwach w mocy elektrowniach węglowych. Słońce w lutym generowało od 0 (zera) do 14GW. Ogólnie dane z tych dwóch stron pokazują, że udział energii odnawialnej w Niemczech wynosi od 32 do 42% i nawet w najmniej korzystnych warunkach pogodowych nie spada poniżej 32% a system pozostaje stabilny. Brak też - poza polską prasą prawicową - doniesień o zamarzaniu wiatraków. Było by to też dziwne, gdyż potężna farma wiatrowa z powodzeniem działa np. na północy Alaski... https://www.pdceng.com/projects/eva-creek-wind-farm/

natomiast Rosjanie budują farmę wiatrową na wybrzeżu Kamczatki, gdzie problemem jest nie tylko surowa zima, ale też wiatr od morza z dużą ilości wilgoci i soli oraz częste trzęsieni ziemii. Zaleta lokalizacji to stałe (>300 dni w roku) i silne wiatry.

Według zamieszczonych powyżej źródeł aktualnie (czyli wedle danych aktualizowanych co kwadrans) w Niemczech generuje się 67GW e.e, z czego aż 44% pochodzi ze źródeł odnawialnych, 29% z węgla, 12,6% z gazu, atomu 12%. Wykorzystanie mocy przedstawia się natomiast tak: atom 100,4%, geotermia 51%, biomasa 62%, węgiel 44%, wiatr 33%, wodne 30%. Wydaje mi się więc, że mają jeszcze potężne rezerwy na wypadek niesprzyjającej pogody...

Dla porównania: Polska obecnie wytwarza 21GW, z tego 61,1% z węgla (wykorzystanie mocy to 44%), z OZE ok. 16% (mowa o sytuacji bieżącej), importuje o 1GW więcej, niż eksportuje, natomiast ceny z 1MW mamy podobne lub nieznacznie... wyższe...

A! Warto się też przyjrzeć bilansowi eksportu i importu e.e. z którego wynika, że - przynajmniej obecnie - sporo tej energii jest eksportowane do sąsiadów, w tym 1,48GW do Polski. Warto przyglądać się, jak to będzie wyglądało w najbliższych dniach. Importujemy też - obecnie - 570MW e.e. ze Szwecji, eksportujemy do Czech i Słowacji i Litwy ok. 1,2GW.

Tak to wygląda obecnie i od kilku dni i naprawdę, w danych tych nie widać najmniejszych oznak "klęski alternatywnej energii" Analiza dobowych cen e.e. na obu rynkach pokazuje też ceny średnio o 1euro niższe za 1MW w Niemczech, niż w Polsce. Jak to wygląda w dłuższym horyzoncie czasowym muszę jeszcze sprawdzić.


  Autorka powołuje się tu na artykuł Tylena Durdena w porttalu Zerohedge.com "Achtung Baby! (It's Cold Outside) – Germany's "Green" Energy Fail Rescued By Coal And Gas" {TUTAJ(link is external)}. Potwierdza to tylko tezy, jakie sformułował już w 2014 roku prof Władysław Mielcarski z Politechniki Łódzkiej w tekście "Mielczarski: OZE czyli ogon macha psem" {TUTAJ(link is external)}:

  "Niezależnie jak bardzo pobożne byłyby życzenia Unii Europejskiej zwiększenia udziału produkcji energii elektrycznej z OZE, to barierą jest możliwość dostosowania się systemu elektroenergetycznego do dużej ilości niestabilnych źródeł energii. Taką barierą wydaje się poziom 15-20 proc., chociaż koszty osiągnięcia nawet takiego poziomu będą znaczne.".

Lubię to! Skomentuj345 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości