32 obserwujących
629 notek
721k odsłon
7203 odsłony

Węglowe prawdy, półprawdy i kłamstwa.

Wykop Skomentuj45

Dla laika w temacie węglowym, jakim jestem, oddzielenie szumu informacyjnego jest, jeśli nie niemożliwe, to cholernie trudne. Nigdy tego nie ukrywałem, nie znam się na górnictwie a swoje zdanie opieram w całości na wiedzy wyniesionej ze studiów z ochrony środowiska i z publikacji rządowych instytucji i niezależnych ekspertów. Z tymi ostatnimi jest niestety problem: każda strona może wynająć eksperta (lub "eksperta") i przerzucać się argumentami. I komu tu wierzyć, skoro diabeł często tkwi w niemożliwych dla przeciętnego zjadacza chleba do sprawdzenia szczegółach? Ukrytych zapisach i odsyłaczach?

Na logikę rację powinien mieć ten, kto mniej kłamie (bo kłamstw niestety dopuszczają się obie strony, to już jest wojna podjazdowa na wyniszczenie).

Przyglądam się więc od jakiegoś czasu temu konfliktowi i z przykrością zauważam, że strona górnicza dopuszcza się wielu kłamst i i półpraw, choć i strona rządowa nie jest wolna od manipulowania. Oddzielić w takiej sytuacji ziarna od plew jest bardzo ciężko.

Na podstawie dyskusji pod moją poprzednią notką wybrałem kilka często powtarzanych "argumentów", które są co najmniej wątpliwe. By nie podgrzewać niepotrzebnie nerwów celowo używam tu cudzysłowiu, zamiast słowa, którego piewotnie chciałem użyć..

1. Argument pierwszy:  "Na kopalnie są chętni inwestorzy z Czech i Niemiec, muszą więc być rentowne."

Owszem są. Tyle tylko, że ich deklaracje nie pokrywają się z działaniami. I żeby nie było, informację o tych dziwnych ruchach wyczytałem na portalu górniczym:

http://www.nettg.pl/news/125129/gornictwo-fedruja-na-razie-w-marzeniach

"Pierwsza i najgłośniejsza propozycja miała polegać na wykupieniu zamykanej kopalni Kazimierz-Juliusz przez spółkę Polski Węgiel Dystrybucja z Dąbrowy Górniczej, która od roku wzbogaca węgiel i sprzedaje go w Polsce energetyce i odbiorcom prywatnym. PWD ogłosił, że chce powtórzyć w Kazimierzu sukces uratowanej przez pracowników kopalni Silesia. Szkopuł w tym, że - inaczej niż w Czechowicach - nie ujawniła dotąd inwestora, a jej własny kapitał zakładowy wynosi tylko 400 tys. zł. Szeptano, że oferta PWD jest ukrytą inicjatywą związkowców, którzy potrzebowali argumentu w konflikcie z zarządami kopalni i Katowickiego Holdingu Węglowego"

"Czwarta sosnowiecka "kopalnia" już praktycznie wydobywa, tyle że piasek zamiast węgla: w pobliżu centrum dystrybucyjnego Jeronimo Martins, przy eskpresówce S1, na działkach CTL Logistics (dawna kopalnia piasku Maczki-Bór) spółka o nazwie Zakład Górniczy Zagłębie z sąsiedniej Dąbrowy Górniczej rozpoczęła latem tego roku rozpoznanie złoża węgla kamiennego i w tym celu zgarnia koparkami wierzchnią warstwę piaszczystego gruntu. Według planów wydobycie węgla nie rozpocznie się wcześniej niż za... 10 lat, pod warunkiem, że surowiec się znajdzie i będzie leżał płytko, do 100 m pod powierzchnią."

Czy to wszystko nie jest podejrzane? W artykule z Nettg.pl dowiedzieć się też można skąpych informacji o braku działań innej często wspominanej firmy mającej zainwestować w upadające kopalnie: HMS Bergbau AG. Kłopot w tym, że (jak piszą w artykule) plany tej firmy znane są już od kilku lat i na razie nic się nie dzieje.

Trzeba też pamiętać, że zamykane kopalnie po sprzedaży inwestorowi mogą jednak okazać się rentowne. Dzieje się tak, gdyż górnicy rezygnują wtedy z przywilejów (ale za wyższe płace), co usprawnia administrację i zarządzanie, oraz pozwala odchudzić kadry. Zapomina się też często o tym, że taka prywatna kopalnia korzysta na tym, że do górniczych emerytur dopłaca skarb państwa.

Niewątliwie możliwość pierwokupu kopalni powinni mieć górnicy. Jeśli twierdzą, że wydobycie jest opłacalne powinni mieć taką możliwość. Tak zrobiono w kopalni Silesia, gdzie górnicy mają część akcji prywatnej firmy. Taka forma motywuje też do bardziej wydajnej pracy.

2. Argument drugi: Polska węglem stoi, mamy go na kilkaset lat.

To jest tak często powtarzany argument, że prawdziwe staje się powiedzenie Goebellsa: "kłamstwo powtarzane milion razy staje się prawdą" (Jakoś tak to leciało).

Jest prawdą, że mamy bardzo duże zasoby węgla. Zasobami w geologii nazywa się to wszystko, co jest pod ziemią, bez oglądania się na opłacalność wydobycia. Natomiast zasoby uwzględniające opłacalność ekonomiczną nazywamy w geologii rezerwami. Ale to jeszcze nie wszystko, bo opłacalne w wydobyciu zasoby (czyli rezerwy) są pomniejszane poprzez straty na wydobyciu. No i tu zaczyna się jazda, bo, po uwzględnieniu kryteriów ekonomicznych okazuje się, że rezerw wcale nie mamy tak dużo, a straty produkcyjne mamy z kolei bardzo duże.

Nie na darmo raport NIK z 2011 roku mówi o rabunkowej gospodarce węglem.

Wszystko po to, by ciąć koszty wydobycia i tak już bardzo wysokie.

Wykop Skomentuj45
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale