35 obserwujących
641 notek
742k odsłony
  996   0

Zawracanie z drogi rozwoju...

Źle się dzieje. Przynajmniej w mojej, popartej opinią licznych ekspertów ocenie. Ale wiem, że w Waszej opinii jest dokładnie odwrotnie. Cóż, pożyjemy, zobaczymy.

Ja mogę pisać, ostrzegać, tłumaczyć, ale co z tego, skoro wy macie swoje zdanie, którego nic i nikt nie zmieni. Skoro nie słuchacie papieża (dla środowiska Frondy jest wręcz lewakiem i... antychrystem), to z jakiej racji mielibyście posłuchać mnie?

W tej notce więc nie będę pisał o Antropogenicznym Globalnym Ociepleniu, o tym, jak my się do niego przyczyniamy i czym to grozi w bliskiej przyszłości. Nie ma sensu pisanie kolejnej notki na ten temat, przytaczanie danych, liczb, faktów naukowych. Znudziło mnie niezliczone tłumaczenie wciąż i wciąż pojawiających się wśród salonowych blogerów błędnych mitów. A to, że dwutlenku węgla jest bardzo mało, albo, że para wodna dominuje, lub znienawidzony już przeze mnie mit, że człowiek poprzez oddychanie powoduje wzrost koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze. Szkoda już na to nerwów i czasu.

Napiszę o tym, jak nasza ślepa obrona węgla nas pogrąża, a bezpośrednią inspiracją tematu notki jest: http://www.polskieradio.pl/42/3167/Artykul/1547068,Prezydent-Andrzej-Duda-zobowiazania-klimatyczne-UE-wymagaja-rewizji-Bo-gdzie-sens-i-logika

- Jeżeli UE przyjmuje na siebie tak daleko idące zobowiązania jeżeli chodzi o ograniczanie emisji, to jasnym jest, że w związku z tym ponosi ogromne koszty. Niestety przy realizacji tych postanowień, które dziś obowiązują w ramach UE, jedne z największych kosztów poniesie Polska - powiedział prezydent podczas posiedzenia Narodowej Rady Rozwoju nt. polityki klimatyczno-energetycznej. Jego zdaniem te kosztowne zobowiązania klimatyczne wymagają rewizji.

Jasne jest, że zmiana systemu energetycznego będzie kosztowna, stanie się obciążeniem dla gospodarki, tak Unii, jak i Polski. Ale, po pierwsze są analizy, że długofalowo działania takie przyniosą nam w przyszłości dużo więcej korzyści, niż strat. Co w dlaszej części notki postaram się udowodnić.

Najpierw jednak przyjrzyjmy się obecnemu stanowi rzeczy i prognozom na najbliższą przyszłośc. Blisko 84% energii wytwarzamy z węgla, 11% z OZE, 5% z innych źródeł (gaz, oleje, ropa, e. szczytowo - pompowe). W strukturze wytwarzania energii elektrycznej aż 49,6% pochodzi z węgla kamiennego, 34,1% z węgla brunatnego http://www.rynek-energii-elektrycznej.cire.pl/st,33,207,tr,75,0,0,0,0,0,podstawowe-dane.html

Natomiast prognozy na rok 2030, według tego samego źródła wyglądają tak:

 

Wyszczególnienie udział
Węgiel kamienny 35,8% (71,2 TWh)
Węgiel brunatny 21,0% (42,3 TWh)
Gaz ziemny 6,6%
Produkty naftowe 1,5%
Paliwo jądrowe 15,7% (31,6 TWh)
OZE 18,8%

 

Według mnie takie scenariusz jest bardzo mocno wątpliwy, budowa elektrowni atomowej, która trwa zwykle minimum dziesieć lat nawet nie wystartowała a rozwój OZE napotyka liczne bariery. Równie krytycznie oceniam też pomysł wytwarzania energii z nafty.

Jednak nawet jeśli powyższe prognozy się nie spełnią kontynuowany będzie dalszy, widoczny już w danych trend spadku produkcji energii z węgla kamiennego.

Dlaczego? Powodów jest wiele, ale najważniejszymi są wyczerpywanie się dotychczasowych, eksploatowanych od dekad złóż na Śląsku. W miarę ich starzenia rośnie głębokość wydobywania i zagrożenia dla bezpieczeństwa, rośnie więc koszt wydobycia węgla.

Fizycznie jego zasoby nadal są bardzo duże, ale uwzględniając realia ekonomiczne i bezpieczeństwa zawsze jest tak, że wydobywa się mniej niż 50% surowca z pokładu. A często nawet mniej. Graficznie można to przedstawić tak:

Zawracanie z drogi rozwoju...

http://www.e-slownik-geologiczny.pl/zloze

Według ogólnodostępnych danych http://www.pgi.gov.pl/pl/dokumenty.../2030-w-kamienny-georap-pigpib.html, nasze zasoby geologiczne (bilansowe) węgla kamiennego wynoszą 48 226 mln. ton. Co przy obecnym zużyciu starczyłoby na... 669 lat wydobycia.

Trzymajmy się jednak realiów, czyli ekonomii i bezpieczeństwa wydobycia. Uwzględniając je, czyli rozpatrując ilość zasobów przemysłowych widzimy, że tych jest już dziesięć razy mniej, bo tylko 4 221 mln. ton. To wystarczy już tylko na... 58 lat! A to jeszcze nie wszystko, bowiem od zasobów przemysłowych ZAWSZE odjąć trzeba straty na produkcji. Zresztą nie tylko, duże straty zasobów mamy na ochronie powierzchni (miasta, drogi). Sama ochrona pasa drogowego autostrady A4 w rejonie Śląska spowodowała utratę 30% zasobów kopalni Brzeszcze. Te zasoby nie zniknęły, fizycznie nadal są pod ziemią, ale wydobywając je ryzykujemy uszkodzeniami A4 i innej infrastruktury. Wybór wydaje mi się prosty.

Po drugie, biorąc pod uwagę koszt wydobycia węgiel ze Śląskich kopalń przegrywa z dużo tańszym węglem importowanym. Powodem są oczywiście kopalnie odkrywkowe, z dużo niższym kosztem wydobycia. Nawet, gdy do kosztu wydobycia z kopalni odkrywkowej w Australi dodać koszty transportu, załadunków i rozładunków, marże i opłaty portowe, to nadal nasz węgiel przegrywa z kretesem. Niestety takie są fakty i - jak na razie - nic nie zapowiada, by miało się to zmienić. Wręcz przeciwnie, jeśli dalej chcemy w Polsce wydobywać węgiel musimy zainwestować gigantyczne środki finansowe. Nie tylko w nowe maszyny, lecz przede wszystkim w nowe technologie wydobycia, lub - co sprowadza się do tego samego, ale z lepszym skutkiem dla gospodarki - samemu rozwinąć, na naszych uczelniach odpowiednie technologie. To będzie jednak kosztowało i na pewno przełoży się na koszt działalności spółek górniczych. W bliskiej przyszłości konieczne też stanie się wybudowanie nowych kopalni.

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale