31 obserwujących
582 notki
640k odsłon
698 odsłon

Skanalizowanie rzek - dobre, czy złe?

Wykop Skomentuj22

Wielu blogerów Salonu przyklasnęło planom rządu, by zwiększyć żeglowność naszych rzek. Niewielu komentujących tu wyraziło się o tych planach sceptycznie, a i tak zostali zakrzyczani przez większość sprzyjającą obecnemu rządowi. Tak, jakby każda krytyka działań obecnie rządzących była zakazana. Krytyka rządzących jest częścią demokracji!

No więc na początek rzecz bezsporna. Żegluga śródlądowa jest najbardziej ekologiczną formą transportu towarowego. Ale... właśnie, zawsze jest jakieś ale. Ta ekologiczność dotyczy sytuacji, kiedy kanały są już wybudowane. W innej sytuacji, gdy rzekom żeglowność trzeba nadać, lub choćby przywrócić, już tak dobrze z ekologią nie jest. A przy okazji wielkich inwestycji rzecznych zwiększa się też zagrożenie powodziowe.

Jak to! Bzdury piszesz, przecież przy okazji zbudowane zostaną zapory, śluzy, zastawki, jazy i zbiorniki retencyjne! Tak, ale należy pamiętać, że zadaniem tych zbiornikow jest utrzymanie stałego poziomu wody, niezależnie ile tej wody w rzecze akurat jest, na potrzeby żeglugi. Czyli, gdy jest susza taki zbiornik musi wyrównywać niedobory poziomu wody w rzece, nawet gdy ma jej niewiele. To są zupełnie inne potrzeby retencji, niż zbiorników wybudowanych na cele rolnicze czy energetyczne.

Bardzo trudno to ze sobą pogodzić, gdy wody jest mało zarządzający zbiornikiem retencyjnym musi pilnować by jej starczyło dla rolnictwa w strefie oddziaływania zbiornika, musi zachować tak zwany przepływ nienaruszalny w rzece poniżej zbiornika, musi zachować minimalną rezerwę w zbiorniku, poniżej której życie w nim zamiera.

Dodajmy do tego potrzeby energetyki. Ta z kolei rząda, by przepływ wody przez zaporę był jak największy - w sytuacji hydroelektrowni na zaporze zbiornika - lub spuszczano tyle wody, by rzeka utrzymywała pewien minimalny stan wody. To z kolei kłóci się z potrzebami rolnictwa, a te są w konflikcie z potrzebami żeglugi.

Przykładowo zespół elektrowni w Koninie chłodzony jest wodą z okolicznych jezior. Te z kolei silnie zależą od stanu wody w Warcie, gdy występuje niżówka na tej rzece obniża się też poziom wody w jeziorach. A gdy jest w nich mniej wody szybciej się nagrzewają i trudniejsze staje się chłodzenie obiegu wody w elektrowniach (wynika to z przepisów określających maksymalną temperaturę wody w jeziorach i rzekach, ciepło też jest zanieczyszczeniem)

A to wszystko komplikuje jeszcze konieczność zachowania rezerwy powodziowej w zbiorniku, jak i minimalnej rezerwy na wypadek suszy.

Oczywiście istnieją sposoby, by te podstawowe funkcje zbiorników retencyjnych pogodzić, ale wymaga to kompromisów i obniża skuteczność zarządzania w poszczególnych obszarach.

Druga rzecz to pojemność użytkowa retencji małych urządzeń hydrotechnicznych, jak wspomniane jazy, czy zastawki. Jest ona niewystarczająca przy utrzymywaniu się długotrwałych susz, nawet duże zbiorniki retencyjne niewiele tu pomagają.

Przykładowo, w sierpniu ubiegłego roku poziom wody w Wiśle poniżej zapory we Włocławku spadł do 108 cm, a powyżej, w Warszawie poziom wody wyniósł rekordowe 55cm. Oczywiście każda forma retencji w naszym kraju jest potrzebna, ale trzeba zdawać sobie sprawę z minimalnego wpływu jazów i śluż systemu żeglugi śródlądowej na ogólną ilość retencjonowanej wody.

Dużych zbiornikow retencyjnych z kolei już raczej nie wybudujemy. I dobrze.

Po trzecie i najważaniejsze: nie ma lepszej retencji wody, niż ta naturalna. Im w zlewni jest więcej lasów, terenów podmokłych i okresowo zalewanych, im jest więcej meandrow i starorzeczy tym fala powodziowa jest niższa i wolniejsza a i odporność ekosystemu na głębokie susze hydrologiczne jest większa.

Niestety w obecnych warunkach, gdy na skutek licznych błędów hydrologicznych popełnionych w przeszłości odpływ wody został znacznie przyśpieszony konieczna jest dodatkowa, sztuczna forma retencji u nas mocno zaniedbana. Błędem minionych dekad nie było tylko nadmierne zmelioryzowanie kraju, osuszenie małych śródpolnych oczek wodnych, degradacja zastawek na rzeczkach, ale też przede wszystkim regulacja małych cieków wodnych. Niestety wciąż trwamy przy tej błędnej polityce, nadal wydajemy miliardy na regulowanie rzek i rzeczek.

Konieczne jest stworzenie systemu retencji wody na każdym etapie jej odpływu ze zlewni: od mikroretencji (zbiorniki na deszczówkę, wykorzystanie jej w ogrodach), poprzez małą retencję (oczka wodne na polach, zadrzewienia, małe zbiorniki na rzekach, zastawki), poprzez retncję wielkoskalową (duże zbiorniki, poldery zalewowe, obszary podmokłe).

Dlatego właśnie dalsza regulacja rzek, częściowo niezbędna do przywrócenia im żeglowności, przyczyni się poprzez ich wyprostowanie, skrócenie biegu, obwałowanie i czasem też wybetonowanie do zmniejszenia retencji wody i zwiększenia intensywności ewentualnych zjawisk ekstremalnych.

Zwolennicy tych wielkich planów powołują się na przykład żeglugi śródlądowej w Niemczech i w Holandii. Zapominają jednak przy tym, że tak wielki sukces tej formy transportu towarowego osięgnęły w Europie tylko te kraje i to nie bez przyczyny. Warunki naturalne sprzyjające żegludze śródlądowej są tam wybitnie dobre, bez porównania do innych krajow. Wszystko tam wydaje się sprzyjać transportowi towarowemu rzekami: przepływy, reżim hydrologiczny ograniczający niżówki (czyli rzeki zasilane są tam z opadów i z lodowców latem, co ogranicza wpływ suszy), uprzemysłowienie regionu itp.

Sąsiednie kraje już takiego sukcesu nie powtórzyły, mimo wielosetletnich, jak we Francji, inwestycji. W dyskusji przywoływany jest jeszcze często Londyn z Tamizą, ale akurat Tamiza w Londynie jest rzeką bardzo silnie podlegającą wpływom morskim, praktycznie jest to przedłużenie morza.

I w końcu warto zwrócić uwagę, że i Niemcy i Holandia korzystają obecnie z systemu kanałów zbudowanych gigantycznym kosztem sto, dwieście i więcej lat temu, są to też kraje, ktore całkowicie przeobraziły swój krajobraz naturalny, kosztem przyrody, której teraz nam zazdroszczą.

Podsumowując: jestem zwolennikiem umiarkowanej ingerencji w nasze rzeki, ewentualnego przywrócenia żeglowności do najniższej kategorii, bez wielkich inwestycji hydrotechnicznych.

 

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale