31 obserwujących
582 notki
640k odsłon
523 odsłony

Dzień Ziemi

Wykop Skomentuj19

Wczoraj był międzynarodowy dzień Ziemi. Wydarzenie zainicjowane po to, by przypominać o narastających globalnych problemach ze środowiskiem. A tych jest sporo, jeszcze niedawno wierzyłem, że postęp technologiczny wszystko naprawi, ale niestety jak na razie nic nie wskazuje by tak się działo. Stare problemy lekko tylko osłabły a wraz z "postępem" pojawiają się nowe. Przykładowo: samochody. Są czystsze, spalają mniej (nawet uwzględniając aferę dieselgate) i mniej emitują. Ale za to jest ich obecnie dużo więcej niż dekadę, czy dwie dekady temu. Więc ich wpływ na środowisko nie maleje a rośnie. Jest to klasyczny przykład paradoksu Jevonsa - poprawa efektywności wpływa na spadek kosztów użytkowania a to z kolei przekłada się na coraz powszechniejsze użytkowanie. Jakościowo się w motoryzacji bardzo poprawiło, ale ilościowo - pod względem ekologi - jest znacznie gorzej.

Nie mówiąc już o tym, że te ekologiczne, spalające i emitujące mniej zanieczyszczeń auta wymagają przy produkcji mnóstwa toksycznych pierwiastków, których utylizacja jest bardzo trudna i często z tego powodu... jej nie ma.

Cała nasza super nowoczesna technika potrzebuje coraz większych ilości super rzadkich metali, które są bardzo szkodliwe dla środowiska i trudne do odzyskania.

Dziś rano na Salonie czytałem pewną notkę, której tu nie zalinkuję, bo nie mam zamiaru rekamować tych bzdur. Jej tematem są spiskowe teorie dotyczące ochrony środowiska: że nie takiej potrzeby, że to spisek ekologów itp., itd.

Notka ta jednak stała się dla mnie cennych materiałem pokazującym przekrój przez wszystkie pojawiające się na Salonie mity środowiskowe:

1. Zrownoważony rozwój służy do depopulacji

Gdyby autor notki zadał sobie trochę trudu, to szybko by odkrył, że nie chodzi o REDUKCJĘ (depopulację) liczby ludności, ale co najwyżej o zwolnienie TEMPA przyrostu populacji i ustabilizowanie jej na jak najniższym poziomie. To zupełnie co innego. I owszem, są bardzo radykalne grupy ekologów uważające, że trzeba mocno zredukować liczbę ludności, ale to margines promila marginesu, przez wiekszość ekologów takie głosy z od razu odrzucane. To tak jak z religią: też są w niej skrajne odłamy i sekty nie uznawane przez większość wierzących.

2. Wzrost temperatury nie podniesie poziomu mórz

A niby dlaczego nie? Już samo zjawisko rozszerzalności cieplnej wody wystarczy, by oceany spuchły o kilkanaście centymetrów. A tu jeszcze topniejące lądolody. Że wewnątrz Grenlandii i Antarktydy stale są mrozy? No i co z tego, skoro lód pod wpływem własnego ciężaru zachowuje się jak gęsta ciecz i powoli spływa sobie z wnętrza Grenlandi i Antarktydy do oceany, gdzie na wybrzeżach temperatury sa już na tyle wysokie, że topnienie zachodzi bez problemu?

3. Odsalanie rozwiąże problem niedoborów słodkiej wody

Nie. Wymaga od cholery energii (a przy procesie odwróconej osmozy jest mało wydajne), przy odsalaniu powstaje mnóstwo solanki, z którą coś trzeba zrobić a koncentracja zanieczyszczeń w wodzie odpadowej po odalaniu też wzrasta.

4. Wymieranie gatunków to przesadzony problem

Niestety, nie jest to wydumany problem. Codziennie znika jakiś gatunek i wcale tu nie chodzi o robaczki, ale o całkiem spore stworzenia. Obecne tempo wymierania gatunków jest charaktrestyczne dla epizodów Wielkich Wymierań. Obecnie coraz więcej naukowców uważa, że jesteśmy w trakcie nowego, Szóstego Wielkiego Wymierania. Z winy człowieka.

5. segregowanie śmieci przyczynia się do bankructw instalacji segregowania

Nie. Nawet gdyby wszyscy Polacy segregowali swoje śmieci, co jest w sferze marzeń, to i tak pokaźne strumienie niesegregownych śmieci płynęłyby z przemysłu.

6. Celowe redukcje populacji wpisane w program ONZ

Bzdura. Może "popełnie" na ten temat notkę.

7. Życie przystosuje się do odpadów plastikowych, więc to nie problem

http://wyborcza.pl/7,75400,21687338,gasienice-jedzace-plastik-uratuja-swiat-przed-smieciami.html

Odkrycie bakterii żywiących się polietylenem, czy też gąsienic niektóre media nazwały nadzieją na poradzenie sobie z plastikowym problemem. Jednak eksperci tego optymizmu nie podzielają, wskazując na "drobne" szczegóły. "Zjedzenie" jednej cieńkiej reklamówki z PET zajęło ponad 100 gąsienicom 12 godzin. Czyli, owszem, mogą to zrobić, ale bardzo nieefektywnie. Taka reklamówka to parę gramów tworzywa z polietyleniu, codziennie produkujemy go tysiące ton. A PET to tylko jeden z kilkunastu rodzajów tworzyw sztucznych, co z PCV, politereftalan etylenu, polipropylenem, polistyrenem...  Zresztą wydaje się, że gąsienice "rzuciły" się na plastik z głodu, w naturze wolą zjadać wosk pszczeli.

Dziś plastik staje się już jednym z głównych problemów środowiskowych. Po Pacyfiku pływa ogromna, większa od Polski pięciokrotnie plama pastikowych odpadów, szacuje się, że za kilkanaście lat masa plastiku w oceanach będzie wieksza od masy wszystkich ryb w nich żyjących. Już dziś w niektórych miejscach na świecie pojawiają się donosy o złowionych rybach pełnych plastiku.


Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości