32 obserwujących
569 notek
604k odsłony
3499 odsłon

Klimat zmieniał się zawsze - Mała Epoka Lodowa (kolorowe wykresy dla @Gini)

Wykop Skomentuj141

Warto tu chyba po raz kolejny przypomnieć o mechanizmie powstawania zlodowaceń, czyli cykli Milankovica (znowu wzmacnianego zmianami stężenia dwutlenku węgla!). Pisząc bardzo skrótowo, gdyż cykl Milankovica jest zagadnieniem skomplikowanym, gdy faza cyklu prowadzi do spadku letniego nasłonecznienia Arktyki coraz więcej zimowego lodu może przetrwać okres letni - więc jego grubość się zwiększa a granica przesuwa coraz bardziej na południe. Więcej lodu to większe albedo (pierwsze klimatyczne sprzężenie zwrotne) i więcej promieniowania Słonecznego odbijanego w kosmos (a więc nie pochłanianego). Robi się coraz zimniej, więc lód przyrasta coraz szybciej. Z gór Skandynawii schodzą lodowce i łączą się ze sobą tworząc lądolód, zaś zimniejsza woda w oceanach (im zimniejsza woda, tym większa pojemność gazowa) oraz zmiany w globalnej wegetacji zmniejszają koncentrację dwutlenku węgla - ochłodzenie, które rozpoczęło się w Arktyce na skutek sprzężeń zwrotnych doprowadza do ochłodzenia globalnego. Aż do odwrócenia fazy cyklu Milankovica. Teoria ta - wraz z uwzględnieniem wzmacniającej roli dwutlenku węgla - bardzo dobrze zgadza się z obserwacjami przeszłych zlodowaceń.

Akurat tak się składa, że jesteśmy w fazie cyklu Milankovica prowadzącego do zlodowacenia. Istnieją prace naukowe stawiające (dość dobrze udokumentowaną) tezę, że zlodowacenie już od kilku tysięcy lat powinno trwać... Tym bardziej, że w ostatnich stuleciach wystąpiły czynniki dodatkowo mu sprzyjające: niska aktywność Słońca w czasie minimum Maundera oraz (stosunkowo) wysoki wulkanizm. Pod koniec XIX byliśmy naprawdę blisko...

A jednak od 1900 roku zamiast ochłodzenia mamy coraz szybsze ocieplenie - WBREW naturalnym czynnikom. I właśnie ten kontekst jest bardzo silną przesłanką mówiącą nam o tym, że obecne ocieplenie NIE JEST NATURALNE.

Pierwszy "atak" zlodowacenia powstrzymało - najprawdopodobniej - rolnictwo, poprzez masowe wypalanie lasów uwolniło dość dwutlenku węgla, by znacznie złagodzić trwający tysiące lat trend ochłodzenia klimatu związany z cyklem Milankovica. Intensywny rozwój rolnictwa, datowany na około 8 - 9 tys. lat w przeszłość niemal pokrywa się z końcem spadku koncentracji CO2 (spowodowanego cyklem Milankovica).

image

Co ciekawe teorię tę potwierdzają niedawne badania sugerujące, że Małą Epokę Lodową mogła dodatkowo wzmocnić kolonizacja Ameryki przez Europejczyków czy też epidemia dżumy. Kolonizacja Ameryki spowodowała hekatombę tamtejszej rdzennej ludności - głównie za sprawą zawleczonych chorób - i spadek populacji z ok. 60 mln (10% ówczesnej populacji świata!) do 5 - 6 mln. zaledwie stulecie później. Spowodowało to z kolei porzucenie blisko 56 mln ha obszarów uprawnych, czyli tyle, ile ma obecna powierzchnia Francji (!). To na tyle duża zmiana użytkowania gruntu i ponownego wkroczenia lasów, by zmniejszyć koncentrację dwutlenku węgla o ok. 7-10ppm przy ówczesnym poziomie ok. 250 (?)ppm dawałoby to nawet 4% wahnięcie. Równie duże zmiany w użytkowaniu gruntów i zalesieniu mogła mieć epidemia dżumy w Europie. Z badań rdzeni lodowych Antarktydy wiemy z kolei, że w szczycie zlodowaceń koncetracja CO2 wynosiła ok. 150ppm a w apogeum ociepleń ok. 250ppm (dziś 410ppm). Przy poziomie ok 250ppm w średniowieczu 4% wahnięcie było zmianą ogromną o znacznie większej wrażliwości na ochłodzenie, niż dziś (przy 410ppm)

JEdnak czy medialna sława Małej Epoki Lodowej jest zasłużona? W mojej opinie - nie. Na przykład badania historyków wpływu MEL na siłę II Rzeczpospolitej pokazują, że gospodarka Polski wtedy kwitła, ludność zaś szybko się dostosowała. Nie wszystkie zimy były też surowe: zdarzały się zimy bardzo ciepłe. Również okresy letnie nie odbiegały tak bardzo od obecnych - z wyjątkiem słynnego "roku bez lata" z 1815 roku, kiedy to wybuchł Krakatau.

https://www.pnas.org/content/115/13/3210?utm_source=Histmag.org&utm_medium=article-16557

Z MEL związane są też liczne mity klimatyczne chętnie powtarzane przez polityków i... blogerów.

1. Bałtyk w czasie MEL nie zamarzał całkowiecie. I na środku Bałtyku nie było karczm. Jedyna archiwalna mapa pokazująca karczmy na Bałtyku lokalizuje je WZDŁUŻ wybrzeża, pokazuje też środkowy Bałtyk... wolny od lodu.

image

źródło (warto poczytać): http://strefahistorii.pl/article/3055-ile-jest-prawdy-w-legendach-o-karczmach-na-baltyku

2. Wojska Szwedzkie w czasie Potopu przeszły po lodzie.

- Inwazja miała miejsce latem

- Bitwa morska pod Oliwą miała miejsce w listopadzie

- Źródłem mitu może być przejście Karola Gustawa po lodzie, ale przez CIEŚNINY Duńskie

3. Tamiza zamarzła

W XX wieku wielokrotnie zamarzała...

Podsumowanie: czynników wpływających na klimat jest wiele i klimatolodzy doskonale o tym wiedzą. Uwidacznia się to nawet w tak krótkich - w skali geologicznej - wahnięciach jak Mała Epoka Lodowcowa. W powszechnym odbiorze "winą" za MEL obarcza się Słońce, choć badania naukowe temu przeczą: ważniejszy był silny wulkanizm w tamtym czasie nałożony na zmiany w Ameryce, do tego trzeba też dodać liczony w tysiącach lat trend ochłodzenia związany z cyklem Milankovica i dopiero na to wszystko dodać słabszą aktywność naszej gwiazdy. Również obecnie powinno się ochładzać, nic nie sprzyja ociepleniu a wiele czynników sprzyja ochłodzeniu, stąd logiczny wniosek, że obecne ocieplenie nie jest naturalne. "Przypadkiem" niemal idealnie pokrywa się z początkiem wykorzystywania paliw kopalnych oraz tempem ich spalania.

Czyli: tak, klimat zmieniał się BEZ człowieka i BEZ niego zmieniać się będzie. Jednak z tej przesłanki nie wynika wcale, że człowiek OBECNIE nie wpływa na klimat.

Może jeszcze krótkie przypomnienie, dlaczego jest nam tak łatwo MIESZAĆ w klimacie. Atmosfera Ziemi jest niezwykle cienka, choć umowna granica kosmosu to 1000km, to tak naprawdę już na wysokości 100km występują śladowe ilości powietrza a w warstwie atmosfery do 10km wysokości, czyli troposferze, zawarte jest 80% masy całej atmosfery! 80% masy w warstwie grubej na zaledwie 10km! Promień naszej planety to ok. 6371 km...

Atmosfera z kosmosu wygląda tak:

image

Atmosfera to ta cienka niebieska obwódka wokół Ziemi, podświetlona przez Słońce.

Dodatkowo aż 99,96% składu chemicznego tej cieniutkiej kołderki nie ma właściwości zatrzymywania ciepła (zwrotnej energii cieplnej w paśmie podczerwonym. Nie zatrzymuje ciepła ani azot, ani tlen, ani argon, tę własność mają tylko specyficzne gazy o budowie trójatomowej: metan, para wodna, dwutlenek węgla, N2O. Mniej niż 0,04% atmosfery!

Masa dwutlenku węgla w atmosferze to ok. 750GtC (miliardów ton pierwiastkowego węgla), jednak jest to gaz w ciągłej wymianie - pozostającej w czasie tysięcy lat w równowadze:

image

źródło: http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-dwutlenek-wegla-emitowany-przez-czlowieka-nie-ma-znaczenia-31?t=2

Emisje przemysłowe to ~10GtC czyli zaledwie 1,3% masy węgla w atmosferze (na pewno zaledwie?)  i 5% emisji naturalnych, ale jako, że emisje naturalne to tylko przepływy między innymi rezerwuarami o ustalonej od setek tysięcy lat równowadze (z niewielkimi wahaniami w cyklu zlodowaceń) to nasze emisje rok po roku gromadzą się w atmosferze w tempie 5%. Całkiem sporo.

Wyciągając węgiel z pokładów zgromadzonych głęboko pod ziemią, który do atmosfery wróciłby dopiero po setkach tysięcy lat, zaburzamy po prostu naturalny cykl, przepełniając obrazowo wannę w której dopływ wody z kranu równoważny był odpływowi przez kanalizację. Nowa równowaga ustali się dopiero gdy woda będzie się przelewać przez krawędź wanny.

image


Wykop Skomentuj141
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości