32 obserwujących
550 notek
581k odsłon
254 odsłony

Kłamstwa w artykule Jaworowskiego z 1998 roku

Wykop Skomentuj4

Pod moją poprzednią notką o historii zmian klimatu naszej planety, bloger @zikuk zamieścił w komentarzu "replikę" do moich tez, artykuł prof. Zbigniewa Jaworowskiego z 1998 roku. Jako, że od jego napisania minęło już dwadzieścia lat i zarówno serie pomiarowe, jak i prace badawcze mocno się rozwinęły przypomnienie tego starego artykułu przez @Zikuka jest doskonałą okazją do wyjaśnienia, że profesor mocno się mylił. Co najmniej. Oczywiście odnoszę się do tez artykułu, postaram się nie atakować samego sp. profesora, co jednak nie będzie łatwe - dużo przemawia za tym, że nie "grał on czysto"

"W powszechnym przekonaniu, kształtowanym przez media, klimat Ziemi ociepla się. Wini się za to człowieka, który zwiększa naturalny efekt cieplarniany, emitując do atmosfery rosnące z każdym rokiem ilości dwutlenku węgla. Tak przynajmniej twierdzą naukowcy z IPCC (Intergovernmental Panel on Climate Change), zespołu powołanego przez ONZ do zbadania wpływu działalności człowieka na klimat. Ich raporty, niesłusznie przedstawiane jako reprezentujące wnioski powszechnie uznane przez środowisko naukowe, stały się podstawą decyzji politycznych, ekonomicznych i społecznych o globalnym zasięgu."

Nie, wcale nie tylko naukowcy z IPCC. Obecnie setki instytucji naukowych z całego świata od globalnych po regionalne przyznają, że człowiek wpływa na klimat. Tylko dwie mają zdanie odmienne: Amerykańskie Stowarzyszenie Geologów Naftowych (AAPG) oraz nasz Komitet Nauk Geologicznych PAN. Obie instytucje silnie związane z przemysłem wydobycia paliw kopalnych... Z tym, że stanowisko AAPG zmieniło się ze "nie zgadzamy się" na "nie wypowiadamy się, może tak a może nie" a raport KNG PAN zawiera kompromitującą ilość błędów merytorycznych.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Opinia_naukowa_o_zmianie_klimatu

Zresztą przyjrzyjmy się temu zdaniu: "Ich raporty, niesłusznie przedstawiane jako reprezentujące wnioski powszechnie uznane przez środowisko naukowe, stały się podstawą decyzji politycznych, ekonomicznych i społecznych o globalnym zasięgu."

Otóż IPCC nie prowadzi własnych badań, jego zadaniem jest przegląd i synteza tysięcy prac naukowych z całego świata, wielu badaczy i zespołów międzynarodowych. Siłą rzeczy reprezentują więc stanowisko powszechnie uznane przez środowisko naukowe.

"Gdyby nie było efektu cieplarnianego w atmosferze Ziemi, średnia temperatura przy jej powierzchni wynosiłaby -18°C, a nie około +15°C jak obecnie. Różnica 33°C powstaje wskutek zatrzymania przez tzw. gazy cieplarniane promieniowania podczerwonego odbitego od powierzchni Ziemi. Najważniejszym z nich jest para wodna, na którą przypada około 96% efektu cieplarnianego. Wpływ CO2 obejmuje około 22% całego efektu cieplarnianego, ale pokrywa się częściowo z działaniem pary wodnej, więc sam CO2 dodaje do tego efektu zaledwie 2.44%. Pozostałe gazy cieplarniane mają marginalne znaczenie"

Zgadza się wszystko do momentu przecenienia udziału pary wodnej i niedocenienia roli innych gazów cieplarnianych. Szacunki profesora, że para wodna to aż 96% udziału w Efekcie Cieplarnianym są bowiem błędne i pochodzą prawdopodobnie z niezrozumienia przez Jaworowskiego pracy naukowej na którą powoływał się w innym artykule, pracy dodatkowo pionierskiej, sprzed... 1984 roku, dopiero późniejsze badania pozwoliły na dokładne określenie mocy różnych gazów cieplarnianych - co z uwagi na ich częste nakładanie się na siebie było zadaniem bardzo skomplikowanym:

"Kolejne zdziwienie musi budzić fakt, że Jaworowski powołuje się na ten akurat artykuł Ellingsona. Program ICRCCM był zaledwie pierwszym etapem z całej serii projektów badawczych poświęconych modelowaniu fizyki radiacyjnej, a analizowane przez Ellingsona modele pochodzą z lat osiemdziesiątych (większość sprzed roku 1984). A przecież od początku lat dziewięćdziesiątych naukowcy dysponowali już także danymi uzyskanymi przez satelity ERBE, Nimbus-7, NOAA-9 i NOAA-10. Dziwnym jednak trafem Jaworowski ignoruje wszystkie nowsze publikacje, zamiast tego konsekwentnie powołując się na 20-letnie modele komputerowe.

Gorzej jednak, że Jaworowski artykułu Ellingsona nie zrozumiał, a cytowane przez niego wartości dotyczą przypowierzchniowych strumieni promieniowania (ryc. 5 i 6 w artykule), wyliczonych dla okresu letniego i umiarkowanych szerokości geograficznych (oraz składu atmosferu mniej więcej z początku XX wieku). Tymczasem efektu cieplarnianego istotne jest to, co dzieje się w górnych warstwach troposfery (skąd ciepło ma szansę uciec w kosmos), niż warunki panujące przy samej ziemi. Przykładowo, dla tropopauzy wyliczenia Ellingsona et al pokazują, że po dodaniu do pary wodnej innych gazów cieplarnianych różnica w wartości strumienia promieniowania (netto) wynosi około 48 W/m2, a nie 12 W/m2.

Warto w tym miejscu napisać, że wyliczenia ICRCCM obejmują wyłącznie fizykę radiacyjną, a nie kompletne modelowanie przepływu ciepła w atmosferze, dla którego ważne są także inne procesy, jak konwekcja i ewapotranspiracja, przez co to co się dzieje w górnej troposferze ma wpływ na powierzchnię. Nie uwzględniają także zmian wilgotności powietrza spowodowanych przez wzrost lub spadek temperatury troposfery w wyniku modyfikacji stężeń innych gazów cieplarnianych. Dodatkowo, wyniki dla pary wodnej były przez Ellingsona krytykowane jako niezbyt dokładne, a wartość 330 W/m2 była tylko medianą wyników różnych modeli"

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości