31 obserwujących
574 notki
618k odsłon
1307 odsłon

Podsumowanie czerwca

Wykop Skomentuj64

Właśnie skończył się niezwykły, nieprawdopodobnie gorący czerwiec w Polsce. Jest już pewne, że miesiąc ten pobił a właściwie zmiótł wiele historycznych rekordów: średniej temperatury miesięcznej - ok.  21.35°C, co jest wysoką wartością nawet jak na lipiec, czy sierpień. Anomalia temperatury względem lat 1981 - 2010 wyniosła absurdalne +5.39 a +5.43K wbijając w glebę rekord z 1811 roku wynoszący 4.10oC.Tym samym czerwiec 2019 przejdzie do historii jako najcieplejszy od momentu przeprowadzania pomiarów instrumentalnych na ziemiach Polski - czyli od ok. 1780 roku.

Co ciekawe globalny model klimatyczny CFS - piszę to z pamięci, niestety nie zrobiłem wtedy zrzutu strony - prognozował, że czerwiec będzie cieplejszy od średniej wieloletniej, ale w znacznie mniejszym zakresie - ok. jednego stopnia. Można by więc to uznać i za sukces i za porażkę jednocześnie.

A jeśli chodzi o prognozy tych upałów, to na szczęście w poprzedniej notce zrobiłem już dokumentację i każdy może sobie zobaczyć, że europejski model poradził sobie całkiem dobrze na 7 dni przed wystąpieniem zjawiska:

image

https://www.salon24.pl/u/srodowiskowiec/964578,cieplo-cieplej-goraco

W rzeczywistości, choć mało kto stawiał na tak ekstremalne prognozy było jeszcze nieco cieplej - z tym, że kulminacja tej fali upałów wystąpiła dzień wcześniej, niż prognozował to model ECMWF.

Niestety od jakiegoś czasu zdecydowanie spadła jakość prognoz amerykańskiego modelu GFS, z którego korzysta nasza IMGW, wprowadzono poprawki (rzecz normalna, modele stale się udoskonala), które coś nie działają...

Wracając jednak do rekordów. Nie jestem w stanie sprawdzić wszystkich stacji pomiarowych w Polsce, dlatego sprawdziłem tą najbliższą mi - Poznań. Naliczyłem u siebie aż 12 dni z Tmax >=30oC, co jest wartością absolutnie wysoką jak na czerwiec a nawet jak na cały okres letni:

https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352160330&par=tx30&max_empty=2&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh

Rekordowo dużo było też dni z Tmax >35oC: 2 dni, kiedy w archiwach meteo wartość ta w poprzednich latach często wynosiła... ZERO(!) przez całe lato, a rekord - dla Poznania - takich dni to 5 dni w 1994 roku.

https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352160330&par=tx35&max_empty=2&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh

W czerwcu wystąpiły też aż trzy tak zwane noce tropikalne (rekord), czyli dni w których temperatura nawet nocą nie spada poniżej 20oC. W naszym klimacie do niedawna tak ciepłe noce były bardzo rzadkie, ale od kilkunastu lat ich ilość szybko rośnie:

https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=352160330&par=tn20&max_empty=2&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh&XwiPLmOtd_ZFa=mK*v8ijupJGoV&erhAPgHQklBc=J3mwQcX%40te1V&jYabgBAoRlVmxM=Wia%40jSRsYInwOh

Odnotowano też wiele rekordów miesięcznych i rekordów absolutnych dla danych stacji:

Krzyż, Wlkp: 38.1, pobity rekord z 1935

Świnoujście 37.6, pobity rekord z 1.08.1994

Jelenia Góra 36.0, pobity rekord z 1.08.1994

image

Jeśli sprawdzą się aktualne prognozy modelu CFS na lipiec, to będziemy mieć kontynuację upalnego lata, choć jest mało prawdopodobne, by nadal było aż tak absurdalnie gorące:

image

źródło: https://meteomodel.pl/model-cfs/

A w Arktyce już od kilku miesięcy jest cieplej, niż powinno być. Latem dodatnie anomalie ciepła są tam rzadkością - ogromne ilości energii cieplnej idą na topnienie lodu. Równie ciepłe są w wielu miejscach Arktyczne wody, co jest efektem ciepłej wiosny i zbyt szybkiego wycofywania się lodu - dzięki temu odsłania się powierzchnia morza, nagrzewana przez utrzymujące się całą dobę arktyczne Słońce.

Gdy w 2012 roku padł poprzedni rekord minimalnej powierzchni lodu w Arktyce było to po części "zasługą" wyższych niż dawniej temperatur, ale też wystąpienia Wielkiego Arktycznego Sztormu. Huragan ten strzaskał i pokruszył wtedy lód i umożliwił rekordowe topnienie. Potem przez kolejne lata pak lodowy pozornie się odbudowywał - powierzchniowo - ale dane satelitarne pokazywały stały ubytek jego grubości i objętości. Tak osłabiany przez te osiem lat lód jest obecnie dużo bardziej wrażliwy na przebieg pogody, niż było to przed 2012 rokiem, gdy było o wiele więcej lodu grubego na 4-6 metry, praktycznie niewrażliwego na nawet intensywne ciepło.

Teraz tego grubego lodu już nie ma. Stopił się w czasie tych kilku ostatnich lat a to, co zostało, czyli lód o grubości poniżej 2m, jest już bardzo wrażliwy, nawet gdy sezon letni w Arktyce nie sprzyja topnieniu: występuje wysokie zachmurzenie, niskie temperatury, brak sztormów i brak "wiatrowego" wyrzucania lodu przez cieśninę Frama, to i tak z roku na rok tego lodu jest coraz mniej. W 2012 został przekroczony próg odporności Arktyki. Poniżej trochę danych ze świetnego blogu a Arktyce:

Wykop Skomentuj64
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości