31 obserwujących
574 notki
618k odsłon
368 odsłon

W "Do rzeczy" od rzeczy o klimacie

Wykop Skomentuj20

Dostaje mi się od Was, że nazywam was denialistami, kontrarianami, zaprzeczaczami i betonem. Wywołuje to u was złość i wrogość na mnie, ale przecież z drugiej strony prawica jest przeciwko politpoprawności, prawda? A uważam, że mam mocne argumenty, by nazywać Was tak a nie inaczej. Nie będę się więc silił na ta krytykowaną przez Was politpoprawność, gdyż w mojej opini nie zasługujecie na używanie słowa "sceptyk". Kim bowiem jest sceptyk? To ktoś, kto wątpi w ogólne prawdy, ALE sam aktywnie poszukuje wyjaśnień, samodzielnie docieka, dokształca się i - najważniejsze - dostosowuje swój pogląd do dowodów samodzielnie zebranych a nie dowody do poglądu. A jak Wy - w mojej subiektywnej ocenie - się zachowujecie? Czy samodzielnie poszukujecie dowodów, przyjmujecie argumenty od innych wcześniej Wam znanych, JEŚLI nowe dowody mogą zaburzyć wasz światopogląd? Czy potraficie pogodzić się z przeczączymi Waszym ideałom dowodom?

Dziś w kiosku moją uwagę przykuł artykuł na tytułowej stronie w "Do rzeczy" "Kłamstwo klimatyczne" krzyczy wielkimi literami wspomniana gazeta. Odżałowałem osiem złotych i z ciekawością przejrzałem dwa artykuły traktujące o zmianach klimatu.

O ile jeszcze Rafał A. Ziemkiewicz pisze w ciekawym stylu, bardzo fajnie - mimo mojej niezgody! - czyta się jego wpis, tak wcale nie zaskoczyło mnie, że w ogóle nie ma u niego meytorycznych odniesień ani żadnej argumentacji.

Mamy za to klasykę: handlowanie powietrzem, historia pomyłek naukowych (no tak, były, ale to przecież sami naukowcy oczyścili się z błędnych założeń i teorii, prawda?), przywołanie "naukowych prawd komunizmu i łysenkizmu" (pan Ziemkiewicz nie zauważył, że poza krajami komunistycznymi ta "nauka" nie istaniała i był to bardziej wymysł polityczny a nie naukowy?), dalej mamy przykład kompromitacji ekonomii podczas kryzysu gospodarczego (ok, tyle tylko, że ekonomia NIE JEST nauką ścisłą a społeczną: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ekonomia), nie ma więc tak dobrze wypracowanej metodologii i metod weryfikacji jak nauki ścisłe.

Nie ma więc, w zasadzie, w artykule Ziemkiewicza dla mnie, klimatologa, nic, do czego mógłbym się odnieść. Poza jednym wyjątkiem, doskonale mi znanym wątkiem bagatelizowania emisji dwutlenku węgla przez Europę i Polskę w szczególności:

"Policzmy. Według większości źródeł główne gazy cieplarniane to para wodna i metan - dwutlenek węgla to jedynie kilka ich procent" Kłamstwo. Para wodna to dominujący gaz cieplarniany, ale dwutlenek węgla to 15 - 25% udziału w Efekcie Cieplarnianym.

"Cała ludzka emisja tego gazu to z kolei kilka procent emisji naturalnej" Prawda, ale i przekłamanie jednocześnie. Tak, antropogeniczna emisja dwutlenku węgla to "tylko" 4-5% emisji naturalnych, ALE emisje naturalne są równoważne POCHŁANIANIU przez oceany i biosferę, natomiast emisje antropogeniczne - nie. Dlaczego? Ano dlatego, że wydobywamy węgiel odłożony miliony lat temu setki, tysięcy metrów pod Ziemią, który normalnie - w tak zwanym długookresowym obiegu węgla, liczonym w milionach lat - jeszcze przez całe ery geologiczne powinien pod ziemią pozostać. Wydobywając więc zdeponowany dawno temu węgiel zabużamy skutecznie szybki obieg węgla. Te 4- 5% jest więc stałym DODATKIEM do - nie do końca - zbilansowanego wcześniej (w skali dziesiątek tysięcy lat) cyklu węglowego.

Jeśli są tu matematycy to zapewne znają pojęcia procentu składanego oraz wzrostu wykładniczego. Mogą sprawdzić więc, że stały - pozornie niewielki - wzrost czegokolwiek o 5% rok po roku w stałych odstępach czasu powoduje PODWOJENIE stanu początkowego.

Widać więc, że zarówno pan Ziemkiewicz, jak i inni... sceptycy, którzy używają argumentu "to tylko 5%" nie znają matematyki na poziomie liceum.

Dalej jest kolejny klasyk: po co Europa wychodzi przed szereg, skoro Chiny i USA emitują więcej - a podając dane ilościowe dla tych krajów pan Ziemkiewicz myli się o całe rzędy wielkości. Jednak w sytuacji kryzysu ZAWSZE ktoś musi być pierwszy, w mojej opinii dobrze, że Europa PRÓBUJE coś zrobić. JAK to robi to już może być przedmiotem analiz i krytyki (oby konstruktywnej).

Muszę jednak powiedzieć, że artykuł pana Ziemkiewicza nawet mi się spodobał. Napisany jest bardzo sprawnie, czyta się go przyjemnie, momentami jego krytyka obecnej polityki jest jak najbardziej uzasadniona - ekologom też za bardzo nie podoba się obecny system handlu emisjami (mam o nim kilka krytycznych notek), woleli(byśmy) podatek węglowy, który większość ekspertów uznaje za dużo bardziej przejrzysty i sprawiedliwy. Ale rzadko kiedy głosy naukowców przebijają się (od razu) do głów polityków, tak z prawej jak i z lewej strony.

Diametralnie inny jest natomiast "artykuł" pana Tomasza Cukiernika "Szaleństwo Klimatyczne", również w tej samej gazecie. W zasadzie jest to zbieranina najczęściej powtarzanych przez negacjonistów (negacjonistów, gdyż nie przyjmują do wiadomości powszechnie znanych wyjaśnień, więc sceptykami nie są), najczęściej zgrupowanych po skrajnej, prawej stronie sceny politycznej.

Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale