32 obserwujących
569 notek
604k odsłony
898 odsłon

Sceptycyzm tak, negacjonizm - nie!

Wykop Skomentuj77

Od dawna zastanawiam się, dlaczego w temacie klimatu narosło tyle mitów, nieporozumień, emocji i negowania faktów. Odpowiedź, po latach blogowania na Salonie nasuwa się jedna: to przez zahaczanie o politykę, ideologię oraz naruszanie interesów wielkiego przemysłu. Przecież w innych dziedzinach nauki i techniki o których i ja mam mgliste pojęcie: astronomia, fizyka kwantowa, inżynieria lotnicza itp. itd. zwykle przyjmujemy ustalenia specjalistów i nie poddajemy ich w wątpliwość. Wierzymy w teorię grawitacji, zwariowane często hipotezy astronomiczne (a przynajmniej nie mamy zdolności by im zaprzeczać), wierzymy w medycynę, lotnictwo. Owszem, są marginalne grupy negujące nawet i heliocentryzm czy głoszące zdumiewające twierdzenia, że Ziemia jest płaska. Generalnie jednak większość z nas wierzy w obecną naukę a nawet jeśli mamy zastrzeżenia, to są one niewielkie.

Zupełnie inaczej jest z klimatologią. Tu jest już mnóstwo osób, które - najczęściej - nie mają odpowiedniej wiedzy a mimo to podważają dobrze ugruntowane fakty. A gdy naukowcy cierpliwie - choć i im puszczają już nerwy - tłumaczą po raz tysięczny co i jak, to odpowiedzią jest slogan: "klimatologia jest nową religią" "To nowa wiara" Zupełnie przy tym osoby te zapominają, że praktycznie większość obecnej nauki opiera się na wierze, czy może bardziej zaufaniu. Nikt z nas nie zobaczy nigdy atomu a mimo to wierzymy naukowcom, że to te cegiełki materii zbudowane z mniejszych - czasem bardzo dziwnych - elementów budują naszą rzeczywistość. Ufamy, choć nie mamy możliwości sprawdzenia, czy to prawda.

Czemu więc wierzy się chemikom, fizykom, astronomom (ok, tu już jest większa kontrowersja) i nikt nie nazywa tego religią a podważa się na wszelkie sposoby ustalenia klimatologów?

Moim zdaniem przyczyną jest konflikt biznesowo - ideologiczny. To, że człowiek wydobywając i spalając paliwa kopalne szkodzi środowisku to wnioski bardzo niekorzystne dla przemysłu, ale też dla szeroko pojętej prawicy, która kieruje się "czyńcie sobie Ziemię poddaną" Tymczasem, jak pisałem już w swoich początkowych notkach (2014 rok, jak ten czas leci!) już papież Jan Paweł II w swoich encyklikach pisał, że nie może być mowy o niczym nieskrępowanej eksploatacji przyrody i niszczeniu jej, tylko o mądrym gospodarowaniu, jako dobry ogrodnik. Obecnie, w czasach turbo kapitalizmu nie ma tej mądrości, jest wyzysk dóbr danych nam w gospodarowanie od Boga, bez oglądania się na konsekwencję.

I o ile jeszcze prawicowa elita często rozumie te ograniczenia "czyńcie sobie Ziemię poddaną", posiada odpowiednią wiedzę oraz często zgadza się w wielu polach z ekologami, tak już zwykli wyborcy - nie. A politycy nie będą się przecież bawić w tłumaczenia, często niepopularnych tematów, bo i po co mieliby się narażać.

Z drugiej strony po stronie lewicy, mimo iż teoretycznie na kwestię antropogenicznego wpływu na klimat spogląda zupełnie inaczej, to często jest tak, że zostaje ona skorumpowana przez wielki przemysł.

Oczywiście sceptycyzm w nauce i życiu jest jak najbardziej potrzebny i jest to zdrowa postawa, choć gdybyśmy wątpili we wszystko to moglibyśmy zwariować. Tyle żeby coś podważać, trzeba mieć choć podstawową wiedzę w temacie. Trzeba najpierw poczytać fachową literaturę, publikacje w recenzowanych czasopismach, czy choćby przejrzeć podręczniki dla studentów. Podważanie dla samego podważania nie ma nic wspólnego ze sceptycyzmem, to jest negacjonizm. To ta postawa jest właśnie ślepą wiarą, nową - starą religią, ideologią.

Poza tym to nie jest tak, że sceptycyzm nie występuje wśród klimatologów. Nie, jest dokładnie przeciwnie, każda nowa praca naukowa jest "ostrzeliwana" przez tysiące naukowców z całego świata, którzy szukają dziury w argumentacji autorów. I dopiero gdy praca wytrzyma tak zmasowaną krytykę przyjmowana jest przez cały świat naukowy.

Wiele osób, nie związanych na co dzień z Nauką (przez N) nie rozumie też, jak ona obecnie działa. Myli potoczne znaczenie słowne teorii z jej naukowym odpowiednikiem. Trochę się o Naukę przez duże N otarłem, więc tłumaczę: teoria w Nauce oznacza dobrze ugruntowany stan wiedzy w danym temacie, teoria posiada wiele solidnych dowodów. Choć teorię potwierdzać może tysiące dowodów, to do jej obalenia wystarczy tylko jeden. W klimatologii, po niemal dwustu latach badań takiego jednego, jedynego dowodu zaprzeczającego nadal nie ma i jest skrajnie mało prawdopodobne, by istniał. Choć całkiem wykluczyć tego nie można.

Więc popieram jak najbardziej sceptycyzm, sam mam wiele pytań odnośnie klimatologii, jak i wiem, że sami klimatolodzy wiedzą, że... dużo jeszcze nie wiedzą i mają mnóstwo do badania, chętnie też tłumaczę Wasze pytania i wątpliwości, ale nigdy nie zgodzę się na tępe negowanie, dla samego zaprzeczania. Niestety to częsta postawa na Salonie.

Wykop Skomentuj77
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości