31 obserwujących
582 notki
640k odsłon
1884 odsłony

Młodzieżowy strajk klimatyczny - naiwność czy wyrachowanie młodzieży? A może szczere zanie

Wykop Skomentuj118

W dokończeniu wczoraj poruszonego wątku przez innych blogerów. Jak to z tą młodzieżą jest? Cóż, odpowiedź, jak dla mnie, nie jest jednoznaczna. Nie oszukuje się, że część młodzieży wykorzystuje okazję do "wyrwania się" z lekcji. Sprawa klimatu ani ich nie interesuje ani nie zamierzają zmienić nawyków. Z pewnością też znajdzie się sporo młodych, którzy idą na protest nie próbując nawet zrozumieć "o co kaman". Bo koledzy, bo media, bo "coś się dzieje" Motywacje są różne, jak to w życiu.

Uważam jednak, że powyższe postawy to margines. Obserwuje grupy tematyczne i fora internetowe poświęcone klimatowi, na których często wypowiadają się młodzi i zauważam, że mają oni sporą wiedzę w temacie. Nie jest to poziom z pewnością ekspercki, jakiś doświadczony dorosły sceptyk pewnie mógłby ich zagiąć jakimś szczegółem, ale musiałby się choć trochę postarać. To te osoby inicjują strajki, są ich nieformalnymi organizatorami i przywódcami.

No dobrze, ale czy te osoby, mające odpowiednią wiedzę i czyste motywacje są w stanie coś zmienić w swoim życiu, zgodnie z głoszonymi hasłami? Czy fakt posiadania iphona z góry wskazuje, że są zakłamani, nawet nieświadomie?

Sam mam iphona. Dostałem kilkuletniego, używanego, od znajomego. Dla mnie spełnia swoje zadania i nie zamierzam zmieniać go jeszcze długo, choć urządzenie ma już z 3-5 lat, co obecnie oznacza, że dla niektórych jest to staroć. W sumie więc, jeśli nie wymienię go jeszcze z dwa - trzy lata - a nie widzę takiej potrzeby - to posłuży nawet 8 lat, co jest już obecnie wartością dla niektórych szokująco wysoką. Poprzednie swoje telefony również używałem po 5 lat i dłużej aż do konieczności ich wymiany. Najchętniej w ogóle zrezygnowałbym z komórki, ale niestety nie da się - to jest już podstawowe narzędzie, niezbędne wręcz w życiu.

Posiadanie więc iphona o niczym jeszcze nie świadczy. Może strajkujący dostał go od starszego brata, wujka, rodziców? Może jest pod presją rówieśników i bez tego gadżetu byłby outsiderem, na co w gimnazjum i liceum rzadko kto się decyduje? Może musi mieć telefon, bo tego życzą sobie jego rodzice?

To tylko jednak mały wycinek z możliwych postaw. Prawdziwe pytanie to to, czy osoby te są w stanie poświęcić się w imię głoszonych tez oraz co chcą i mogą (trzymając się prawa) zrobić realnie, by miało to jakiś sens. I tu również nie mogę pisać o całej młodzieży, bo to zbyt szeroki przekrój. Do tego młodzież dopiero kształtuje swój światopogląd za kilka, kilkanaście lat wyrosną na dorosłych o zapatrywaniach od skrajnej lewicy, poprzez umiarkowane centrum, po skrajną lewicę. Zapewne najwięcej będzie tych w centrum jak i nieco na prawo i nieco na lewo. Dla mnie to właśnie centrum, z lekkimi odchyleniami jest najcenniejsze - słucha argumentów, potrafi przekonywać no i zmienić zdanie, gdy ich przekonamy w dyskusji. Natomiast nie znoszę skrajności, tak z lewa, jak i z prawa. W każdym razie, jak wspomniałem, nie mogę pisać o nastawieniu całej młodzieży a tylko o promilu z niej, jaką znam z forów internetowych, grup, znajomych. I na tej podstawie, przyznaję wątłej, śmiem twierdzić, że są to osoby, które nie tylko wierzą w to, co głoszą i nie tylko mają solidną wiedzę, ale też są gotowi do poświęceń. Przynajmniej na razie, jak to w przyszłości będzie, to nikt nie wie. Są gotowi kupować używane ubrania (czasem nie do odróżnienia od drogich, markowych), rezygnacji z mięsa (co czyni ich lepszymi odemnie, gdyż ja niestety nie mogę się na to zdobyć), poruszania się zbiorkomem i rowerami (a presja na własny samochód jest u nas baaardzo silna), itp. itd.

Czy jednak takie działania mają sens? Cóż, sam się wielokrotnie nad tym zastanawiam. Co z tego, że jedna osoba na tysiąc będzie się ograniczać w imię zmniejszania naszej presji na przyrodę? Co da zabieranie do marketu własnej reklamówki, wielokrotnie używanej (o czym sam czasem, niestety, zapominam), co da przesiadka na rower w mieście, w którym obecnie zdarza się, że rodzice podwożą młodych do szkoły oddalonej o kilkaset metrów? Co dadzą takie małe działania? Szczerze pisząc: jednostkowo bardzo, bardzo niewiele. Ale pomnożone przez setki, tysiące osób  dadzą już bardzo dużo a im więcej osób idących pod prąd modzie, tym większa presja na większość społeczeństwa. Mniejsze zużycie energii, surowców, mniej emitowanych zanieczyszczeń.

Czyli Młodzieżowy Strajk Klimatyczny dla mnie ma sens (ale zaskoczenie, prawda?), jednak to presja na rządy jest najważniejsza. To władze mają najważniejsze narzędzia i realny wpływ na energetykę, przemysł, transport.

Przykład. Ograniczenie w konsumpcji przez sto tysięcy osób, bardzo ważne oczywiście, będzie miało (tak uważam) mniejszy wpływ, niż polityka rządu. Wystarczy, że rząd zamiast subsydiować paliwa kopalne miliardami złotych przeznaczy te pieniądze na dofinansowanie budowy domów pasywnych, termomodernizację, wymianę źródeł ogrzewania z węglowych na inne i efekt - w mojej opinii - będzie większy. Ale żaden rząd tego nie zrobi. Ani lewicowy, ani prawicowy. Nie zrobiło tego ani SLD, ani PO ani PIS, choć sytuacja naszego górnictwa stale się pogarsza. Dlaczego? Wiadomo, polityka.

Wykop Skomentuj118
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości