0 obserwujących
425 notek
257k odsłon
  1407   0

Prowokacja Polsatu

 

Zanim Napieralski policzył ząbki

 

Widz "Wiadomości" został wprowadzony w błąd co do przebiegu XIX Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja

 

 


Z dr Hanną Karp, medioznawcą i wykładowcą WSKSiM, rozmawia Paulina Jarosińska



Oglądała Pani niedzielny przekaz na temat pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę w głównym wydaniu "Wiadomości"?


- Owszem. W tej relacji można było zaobserwować zadziwiającą rzecz. Wydawcy "Wiadomości" uznali, że pielgrzymka Rodziny Radia Maryja zasługuje na to, aby być tak zwanym newsem numer jeden. Do tej pory najczęściej informacja o pielgrzymkach Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę pojawiała się jako któraś z kolei i z założenia nigdy nie traktowano jej priorytetowo. Media komercyjne potraktowały niedzielne uroczystości jeszcze inaczej: TVN w ogóle je zignorowała, natomiast Polsat komentował jedynie "incydent" dotyczący rzekomego pobicia dziennikarki tej stacji przez mężczyznę obecnego na jasnogórskim placu. Inaczej było w przypadku telewizji publicznej - "Wiadomości" przygotowały obszerny materiał z wypowiedziami polityków i politologa, pozorując obiektywizm dziennikarski.

Dlaczego "pozorując"?


- Najpierw wyemitowano komentarz polityków związanych z lewicą: Marka Siwca i Jana Lityńskiego, a dziennikarze przygotowujący materiał nie ustrzegli się schematycznego spojrzenia przebiegającego wedle tej samej kliszy od lat: na Jasnej Górze polityk Jarosław Kaczyński intensyfikuje kampanię wyborczą, przygotowuje elektorat słuchaczy Radia Maryja, który - jak podkreślano - szacowany jest na "półtora miliona ludzi". W materiale próbowano wykazać wykorzystywanie przez prezesa PiS Radia Maryja do celów politycznych. Tymczasem spotkanie 10 lipca w ogóle nie rozgrywało się według takiego schematu. Brat prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego (tak został przedstawiony na jasnogórskich błoniach przez o. Tadeusza Rydzyka oraz w Telewizji Trwam) przybył na Jasną Górę jako jeden z bliskich ofiar katastrofy smoleńskiej i jako taki po uroczystej Mszy św., wraz z innymi, wziął udział w przekazaniu jako wotum jasnogórskiemu sanktuarium tablicy ze Smoleńska. Jarosław Kaczyński nie występował w Częstochowie jako polityk, ale jako równoprawny uczestnik pielgrzymki. Nie występował w roli najważniejszego "gościa", jak sugerowano w materiale. Zabrał głos na samym końcu i miał, w porównaniu z innymi, krótkie wystąpienie. Widz "Wiadomości", który nie oglądał relacji np. w Telewizji Trwam, nie miał możliwości dowiedzieć się, jak naprawdę przebiegała pielgrzymka, został więc wprowadzony w błąd. Cały materiał skonstruowany był wokół kwestii politycznych. To "Wiadomości" chciały, żeby spotkanie było bardzo upolitycznione, i tak zaprezentowały je swoim widzom.

O czym świadczy taki przekaz?


- O tym, że telewizja publiczna już rozpoczęła kampanię wyborczą. Zasadniczo polega ona na spychaniu głównej partii opozycyjnej do narożnika, marginalizowaniu jej, budowaniu wokół niej negatywnych i skrajnych skojarzeń. Proszę zauważyć, że chwilę później w "Wiadomościach" pojawił się również osobny, obszerny materiał o Grzegorzu Napieralskim (na placu zabaw z dziećmi, liczącym ząbki malucha w wózku) prowadzącym kampanię wyborczą. Materiał ten wyglądał jak produkcyjniak z czasów gierkowskiej propagandy sukcesu. To wszystko pokazuje, jak daleka od standardów dziennikarskich, od zasady obiektywizmu i rzetelności dziennikarskiej jest praca wydawców "Wiadomości". I spodziewać się należy, że tendencje te będą się nasilać.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

 

 

 

 

 

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale