Strefa Wolności
"Jeżeli człowiek jest wewnętrznie wolny, może być także wolny w każdej sytuacji, nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach". Tadeusz Gadacz
4 obserwujących
9 notek
3844 odsłony
  284   0

Polska Karta Suwerenności Cyfrowej - szukam dziury w całym?

W petycji pojawia się kilka haseł, które nie łączą się merytorycznie z postulatami.

Zagrożenie ze strony social mediów, nie znajduje właściwego postulatu, jak np. zakaz cenzury, czy możliwość szybkiej drogi administracyjnej dla odblokowania kanału czy materiału zgodnie z Konstytucją. Taki przykład rozwiązania. Autorzy nie podali żadnego, więc petycja wzywa głośno, buduje emocje i napięcie, ale merytorycznie nie zajmuje się w ogóle sprawą cenzurowania przez media społecznościowe.

 "Losowe usuwanie publikowanych treści". - czy naprawdę jest to zagrożeniem i problemem? Brak rozwiązania w petycji. 

"Cyfrowe korporacje wykorzystujące pracowników i małych przedsiębiorców". - też brak rozwiązania w petycji. 

"Wiodące spółki unikające płacenia podatków". - uszczelnienie VAT nie zagrozi korporacjom, podatek cyfrowy nie zostanie uchwalony.  

"Chcemy, by polska gospodarka była odporna na działanie cyfrowych gigantów, którym zależy jedynie na powiększaniu własnego monopolu, a nie na dobru użytkowników". - super, ale postulaty są bardzo wyrozumiałym podejściem do samych korporacji.  

Relacje członków inicjatywy.

Koordynator projektu jest dziennikarzem i właścicielem portalu o charakterze polityczno-biznesowo-społecznym. Jego lektura raczej nie skłania do refleksji na temat jego anty-systemowości. Artykuły raczej pozytywnie widzą obecną cyfrową transformację, równolegle widać też głosy przeciwko "antyszczepionkowym" i "antycovidowym szurom". 

Instytucje tworzące koalicję Polskiej Karty Suwerenności Cyfrowej tworzą konglomerat bardzo zróżnicowany pod względem składu i działalności. Część reprezentuje w większości polskie firmy z sektora data centers. Jednak niektóre korzystają z partnerstwa Komisji Europejskiej. To dziwne zważywszy na to, że ta sama Komisja stoi za RODO, które pozwoliło korporacjom wypracować ogromną przewagę technologiczną i w zasobie danych osobowych - czyli coś, z czym teraz ma walczyć Polska Karta Suwerenności Cyfrowej? Z kolei jeden z "koalicjantów" współpracuje/współpracował przy różnych projektach z Fundacją Batorego. 

Konkluzja i co zamiast łatwych postulatów. 

Chciałbym wierzyć, że jest to inicjatywa, która ma bronić interesów polskiej gospodarki, którą w 2/3 tworzą małe i średnie przedsiębiorstwa z polskim kapitałem, ale inicjatorzy kampanii nawet słowem się nie zająknęli, że to o te firmy chodzi. Jeżeli pominąłem postulat, to przepraszam, ale wydaje się, że powinno to głośniej wybrzmieć. Poza tym postulaty tak walecznie nazwanej karty są bardzo łagodne dla koncernów. Podsumowując: podatek cyfrowy nie przejdzie, VAT płacą małe firmy, transparentność koncernów to postulat "śmiech na sali". Może okazać się, że w ferworze walki nie zyskamy nic, a wejdzie RODO 2.0, zaś petycja raczej nie opiera się temu do czego doprowadziło RODO. Dlaczego nikt nie wpadł na tak proste wnioski? Korporacje powinny płacić VAT i cło, jak chińskie przesyłki, albo płacić podatek od dostępu do rynku. Jeżeli można stworzyć JPK-VAT, to czemu nie można stworzyć JPK dla faktur wystawianych na osoby fizyczne, na których jako wystawca widnieje spółka zagraniczna? Podmiotem zobowiązanym do prowadzenia byłaby spółka-córka z siedzibą w RP (która wykonuje tylko obsługę klienta i marketing i płaci aktualnie jakieś kilka tysięcy złotych CIT). Czy to takie trudne? Z kolei ochrona danych wymagałaby bardziej radykalnych rozwiązań: łatwego wyłączania lokalizacji, prawo do wglądu i prawo do usunięcia danych wtórnych (czyli tworzonych na podstawie danych pierwotnych, czyli chronionych przez RODO - to samo RODO nie daje prawa dostępu do danych wtórnych), łatwy dostęp do procedury zapominania o użytkowniku. Poza tym powinny być wymienione rozwiązania zapewniające małym firmom lepszy dostęp do samego rynku "cyfrowego", jak również do samej reklamy cyfrowej oraz do urządzeń przyszłości. O tym ani słowa w całej Karcie Suwerenności Cyfrowej.  

Reasumując: Istnieje ryzyko, że takich inicjatyw będzie więcej i będą one wstępem pod wytworzenie w społeczeństwie poparcia dla takiej "sprawiedliwej transformacji cyfrowej", jednak skutkiem ubocznym dla nas, a celem prawdziwym będzie RODO 2.0 rozszerzające dostęp korporacji, tak, żeby nadążyć za nowymi technologiami pozyskiwania danych (implanty płatnicze, beacony, internet rzeczy). Dodatkowo sektor MSP będzie miało jeszcze bardziej dokręconą śrubę podatkową i jeszcze gorszy dostęp do rynku, gdyż technologicznie i kapitałowo będzie się on coraz bardziej wymykał. Oczywiście dzięki sprawnej transformacji cyfrowej. Chciałbym się mylić, dlatego zachęcam czytajcie, sprawdzajcie tę inicjatywę. Ciekawe czy w innych krajach UE są odpowiedniki. 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie