2 obserwujących
113 notek
8926 odsłon
54 odsłony

B.7 Zapiski wartownika - 02 stycznia

Wykop Skomentuj

Kierownik wyczaił prawdopodobnie, że od lutego do maja byłem tylko trzy tygodnie w pracy. Potem od końca pażdziernika do końca stycznia znowu.Luty i połowę marca przepracowałem. I znowu dwa zabiegi i chorobowe do sierpnia, w tym świadczenia rehabilitacyjne. Czyż to nie jest podejrzane? Nie było! Ale pan kierownik nie mógł się z tym pogodzić. I szukał haka. I czekał. 

Nie ma się co dziwić. W końcu był to oficer wojsk pogranicznych i, jak się okazało z danych internetowych, tzw Tajny współpracownik bezpieki. A po latach takiej pracy przestać, po przejściu na emeryturę, nie jest łatwo.

Po moim powrocie pracowaliśmy jakby obok siebie. Ja nie zwracałem uwagi na przełożonego. To znaczy traktowałem go jak każdego kierownika. Wykonywałem jego polecenia i nie komentowałem nawet jeśli mi się coś nie podobało. On zaś nie wtrącał się zbytnio do pracy swoich podwładnych. Ale bacznie obserwował. I czekał...

06 stycznia poniedziałek

Minęło parę dni. I znowu siedzę na PS-2 Naszej kopalni. Tym razem pracuję na III zmianie czyli od dwudziestej drugiej do szóstej.Służba leci dosyć spokojnie. Za oknem pada deszcz. Odwiedzili mnie już dzisiejszej nocy i patrolowcy, i Daniel- dowódca. Czyli normalny przebieg służby.

Dzisiaj mieliśmy kolędę. To znaczy mieliśmy mieć. Ale nie mieliśmy chociaż mieliśmy. A było tak: Zacznijmy od tego, że obie moje Panie są chore. Mamuśka od paru dni się żle czuje- kłopoty z jedzeniem, katar i parę innych dolegliwości. Tereska też walczy z ciężkim katarem i osłabieniem. Więc doszły do wniosku, ze kolędę trzeba odwołać. Kiedy przyszli ministranci Tereska wyszła i powiedziała, że nie przyjmiemy, bo chorzy i infekcja itp. Farorz- bo on w tym roku miała nasz rejon- popędził od razu na górę. Ale po wyjściu od nich zakręcił się na parterze i zadzwonił do nas. I Tereska po otwarciu musiała znowu sie tłumaczyć. Ale ksiądz nie wszedł. Pożyczył tylko zdrowia i poszedł. Po niewczasie Tereska doszła do wniosku, że mogła go wpuścić jak już przyszedł, do korytarza, dać kopertę i byłoby z głowy. A tak trzeba się będzie zgłosić na dodatkowy termin. A może nie? Zobaczymy.

Jak napisałem już we wrześniu zeszłego roku, początek mojej współpracy z kierownikiem Zdzisławem nie był okresem zbyt ciekawym. Zdarzały się sytuacje takie jak ta, gdy on był na mojej zmianie na patrolu. Zaczęło się dopiero właściwie od incydentu z propozycją pracy na monitoringu, a to wiązało się z próbą obalenia kierownika.    (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura