3 obserwujących
156 notek
12k odsłon
60 odsłon

B.14 Zapiski wartownika - Życiorys cd

Wykop Skomentuj

Od listopada dziewięćdziesiąt dziewięć uczęszczałem na kurs pracowników ochrony pierwszego stopnia. W czerwcu obiekt przejęła firma Malar. W lutym dwa tysiące pierwszego roku ukończyłem kurs drugiego stopnia a w lipcu tego roku po zdanych egzaminach państwowych otrzymałem licencję drugiego stopnia pracownika ochrony. 

W kwietniu dwa tysiące czwartego roku przejęła nas firma Impuls . W styczniu dwa tysiące jedenastego roku ponownie zmieniłem pracodawcę bowiem obiekt przejęło Zjednoczenie.

Pracując na KWK Nasza w Rękojmi byłem wartownikiem, w Impulsie dowódcą zmiany. W Zjednoczeniu, po degradacji w czerwcu dwa tysiące trzynastego roku, pracowałem jako kwalifikowany pracownik ochrony.

Oprócz mnie moi rodzice mieli jeszcze dwóch starszych synów. Andrzej, rocznik pięćdziesiąt, jest magistrem energetyki ( ukończył AGH). Doszedł do stanowiska prezesa jednej z państwowych agencji energetyki. Od osiemdziesiątego trzeciego roku mieszka w Stolicy.

Drugi mój brat Jarosław ( rocznik pięćdziesiąt trzy) jest adwokatem i mieszka w Kielcach.

26 stycznia niedziela

Znowu siedzę w pracy, znowu na Wiadukcie. I jak zwykle mam bardzo dużo pracy. Za oknem śnieg i mróz. Robi się jednak bardziej pogodnie. Czyżby słońce chciało się pokazać zza chmur?

Mój tata Antoni ( rocznik dziewięćset dziewiętnasty) urodził się pierwszego lipca. Często powtarzał, że to dzień gdy rodzą się najlepsze konie, więc i on będzie długo w dobrym zdrowiu. I był. Żył blisko osiemdziesiąt lat. Ale o tym póżniej.

W czasie wojny był partyzantem, należał do miejskiego ugrupowania Armii Krajowej.Niewiele wiem na ten temat, bo rzadko o tym opowiadał. Wiadomo, za komuny nie wolno się było do tego przyznawać.

Po wojnie Antoni poszedł na studia i ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Został- zgodnie z procedurami- sędzią w miejskim sądzie. Potem przeszedł do adwokatury i działał na terenie dwóch pobliskich powiatów. Po okresie karencji wrócił do miasta, ale i tak większość klientów nadał pochodziła z tamtego rejonu.

Moja mama Irena ( rocznik dwadzieścia osiem) zrobiła tak zwaną mała maturę i pracowała jako sekretarka w sądzie. I tam się spotkali. Najpierw "zawodowo" a potem juz prywatnie. W grudniu czterdziestego dziewiątego roku wzięli ślub cywilny a w lutym następnego kościelny.Potem życie potoczyło się normalnie. Mieli dzieci, zbudowali dom...

Ja urodziłem się niemalże dokładnie w dziesiątą rocznicę kościelnego czyli w lutym. W maju wprowadziliśmy się do własnego domu. Urodziłem się w centrum miasta, przy głównej ulicy ( Sienkiewicza). Dom przy Langiewicza to wtedy niemal przedmieścia grodu nad Silnicą.

Czyli na dzień dobry spadek. Z tym, że w centrum mieszkaliśmy w kamienicy, a na peryferiach we własnym domu! Domu, który stał się dla mnie domem rodzinnym, azylem, miejscem relaksu i odpoczynku. Schronieniem ale i miejscem różnych niemiłych sytuacji. Miejscem, które w pewnym czasie chciałem uczynić domem otwartym dla całej rodziny, a który Jarek nazwał willą " Małe Piekło". Po latach widzę, że ta nazwa było swego rodzaju proroctwem. Zmaterializowało się po latach. Może w przenośni, ale jednak.

Właściwie to od początku były ze mną problemy. No bo dom budowała Mama. A właściwie nadzorowała. Ojciec pracował. więc ciąża- czyli ja- na pewno jej nie pomagała. Rodzice do porodu mieli zamówioną położną. Dwunastego lutego została pilnie ściągnięta ( ponoć niemal siłą) z... pogrzebu męża.   (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura