3 obserwujących
155 notek
12k odsłon
36 odsłon

B.20 Zapiski wartownika - 28 stycznia raz jeszcze

Wykop Skomentuj

Zostaliśmy z Mamą sami w Sopocie. Było fajnie. Chodziliśmy na plażę. Jak nie było pogody, spacerowaliśmy po deptaku Monte Casino. Chodził tam facet przebrany za klowna. Duży czerwony nos, jeszcze większe buty. Fajnie było wypatrywać go wśród tłumu. 

Ze dwa razy byliśmy w kinie. Już nie pamiętam na czym. Na widowni też bywali znani ludzie. Choćby Hubert Antoszewski. Wtedy jeszcze pokazywał się osobiście na ekranach, w programach dla dzieci. Dopiero póżniej ukrył się i "użyczał głosu" Panu Cerowanemu a potem Pankracemu.

Potem nagle zaczęły nadchodzić do nas jakieś informacje o wojnie w Czechosłowacji. Że Rosja weszła do tego kraju. A Tata i chłopaki musieli tamtędy wracać! A jak Rusy wejdą także do Nas? Mama postanowiła wracać do domu. Skontaktowała się z panią Dusią ( żoną chrzestnego). To znaczy musieliśmy jechać di nich. Nie było wtedy komórek. Pani Władysława nie bardzo chciała wracać przed czasem. Więc Mama postanowiła jechać na własną rękę. Potem spakowała nasze rzeczy do paczki i wysłała pocztą. Zaprowadziła mnie też do jakiejś przychodni.Ktoś wymyślił jakieś szczepienia. Nie pamiętam na co ale trochę to bolało.

Siedzieliśmy już w przedziale, gdy dołączyła do nas rodzina chrzestnego. I pojechaliśmy jednak razem. Nocny pociąg. Nie pamiętam czy były przesiadki. Pamiętam, że na każdej stacji w rejonie Trójmiasta a może i dalej, nadawali z głośników piosenki. Oczywiście z Festiwalu w Sopocie. Wtedy to było święto i ważne wydarzenie. Najczęściej puszczano piosenkę Greczynki, która wygrała. Nie jestem pewien, czy to była Merina Mercuri czy jakaś inna. Melodia bardzo ładna, wpadająca w ucho. A pani miała białą sukienkę i długo trzymała ręce podniesione do góry. Wiem, bo póżniej często pokazywali ją w telewizji.

Do domu dotarliśmy bez większych przeszkód. Paczka z rzeczami chyba ze trzy dni po nas. W domu czekał na nas Dziadek, ojciec Mamy. Chyba najbardziej lubiany i kochany przeze mnie członek naszej rodziny. Może oprócz Rodziców. A może nawet bardziej...

Jedyną atrakcją podróży było łażenie po pułkach w przedziale. Wtedy jeszcze mogłem. Mieściłem się jeszcze. Adaś tym bardziej. Był w końcu młodszy chyba cztery lata.

W trakcie takich harców pojawił się konduktor. Pamiętam, że nie chciał uwierzyć, że mam osiem lat. Podejrzewał, że więcej. Ale legitymacja szkolna załatwiła sprawę. To znaczy wyjaśniła wątpliwości.

(cdn)

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura