2 obserwujących
228 notek
17k odsłon
66 odsłon

.39 Zapiski wartownika - 18 lutego (cd)

Wykop Skomentuj1

Iwona miała jednak coś odpychającego. Co? Nie wiem. Urodę ?  Może... Pamiętam jedno zdarzenie. Chyba siódma klasa. Lato, jeden z ostatnich dni nauki. Ostatnia lekcja po długiej pauzie. Iwona była na przerwie w domu. Mieszkała bardzo blisko szkoły. Spóżniła się kilka minut na lekcje. Wpadła jak burza do klasy. Ubrana w bluzkę na ramiączkach i krótkie czerwone spodenki. Nauczycielka- nie pamiętam która- bardzo się oburzyła. Odesłała ją do domu i kazała wrócić w normalnym, szkolnym stroju. Teraz chyba taka sytuacja byłaby niemożliwa. Małolaty codziennie tak chodzą ubrane. 

Było dziewczyn jeszcze parę. Magda- zgrabna blondynka o dużym biuście. Niby szczupła, ale jak jej zaczęło rosnąć, to wyrosło ponad miarę. Jej koleżanka Anka- bardzo ładna, ciemne blond, długie włosy. Najmniejsza i najdrobniejsza z całej klasy. Na drugim biegunie Wieśka. Najbardziej wyrośnięta z dziewcząt. Już w siódmej klasie była dużą kobietą. I jeszcze Bliżniaczki. Niestety nie pamiętam imion.

Jeszcze powrócę do kolegów. Duet Janusz i Zenek. Mieszkali przy dwóch sąsiednich ulicach. Ze trzysta metrów od siebie. Ojciec jednego z nich, pewnie telefonista, zrobił im łącze telefoniczne. Nie wiem na czym to polegało, ale mogli sobie gadać do woli.

Był też geniusz nauki- jak sam o sobie mówił- Zbyszek. Chłopak o kruczoczarnych włosach. Zdawał sobie sprawę z braku zdolności do nauki. I nie przejmował tym zbytnio. Został chyba w szóstej klasie. Potem zniknął. Podejrzewam, że ojciec (wojskowy) został gdzieś przeniesiony. A Zbyszek pojechał z nim. W siódmej klasie został jeden z moich kolegów- Marek. Mały, okrąglutki na twarzy, miał jakiś kryzys. Potem jego mama przypilnowała go. Na siłę musiał się uczyć. Ale pozbierał się i ponoć bez problemów skończył liceum.

24 lutego poniedziałek

Pisane znowu w pracy, około trzeciej w nocy.

Malowanie skończone. Kablówka założona. Życie toczy się dalej.

Z kolegów przypomniał mi się jeszcze jeden Janusz. Też gigant nauki. Lubił chodzić na wagary. Kiedyś wsławił się tym, że w domu powiedział, że jedzie do babci, bo go zaprosiła. A babci powiedział, że rodzice go przysłali. Potem ojciec odprowadzał go do szkoły, żeby mieć pewność, gdzie chodzi jego syn. Ale Janusz wchodził do szkoły od ulicy a wychodził przez boisko.

Te wszystkie osoby chodziły do mojej klasy. Z braku miejsca w mojej pamięci pominąłem pewnie kilka osób. Wrócę pewnie do nich potem, a może nie. Jeśli chodzi o inne klasy to zapamiętałem paru kolegów. Wszyscy mieszkali przy Wojskowej. W blokach. Zbyszek to grzeczny raczej delikatny chłopiec. Mieszkał na trzecim piętrze. W pokoju na ścianach mił rozlepioną panoramę ze swego okna. Sam zrobił zdjęcia a potem posklejał w jedna całość. W tej samej klatce mieszkał Andrzej. Miał tendencje do chuligaństwa. Ponoć w liceum wpadł w złe towarzystwo. Dwa bloki dalej mieszkał najmniejszy z tej grupy, Jarek. Ten skończył w narkotykach. Niewinna buzia kryła dosyć czarny charakter. A może po prostu słaby...

Jedną z dziewczyn, która zapamiętałem z tamtej klasy to Bożena. ładna, dosyć mocno zbudowana dziewczyna o czarnych włosach. Potem miała podobno szybko trójkę dzieci. Każde z innym. Cóż rekordy są różne...   (cdn)


Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale