3 obserwujących
151 notek
12k odsłon
42 odsłony

B.50 Zapiski wartownika - 11 marca znowu

Wykop Skomentuj

Warsztaty szkolne naszego technikum, "elektryka".Warsztaty WPHW, milicji - to już była wyższa szkoła życia. Prawdziwi mechanicy, prawdziwe naprawy. I my do pomocy. Teoretycznie. Bo tak naprawdę to obijaliśmy się ile wlezie. W trzeciej klasie była miesięczna praktyka w bazie PKS-u. Główna wiedza nabyta: Jak i którędy iść do kiosku z piwem i przynieść ten trunek starszym. Trzeciego dnia załapaliśmy, że nasz opiekun z ramienia firmy pan Andrzej wychodzi gdzieś około pół dziesiątej i już nie wracał. Więc i my zaczęliśmy wychodzić pół godziny po nim. 

Na koniec był egzamin. Ale i tak z wiedzy, którą zdobyliśmy wcześniej.

Po skończeniu szkoły każdy z nas umiałby zaprojektować teoretycznie samochód. Ale naprawić realny pojazd miałby już problem. Ja praktyczną wiedzę zdobyłem pomagając starszym braciom, którzy mieli własne pojazdy klasy 126 p, trabant itp. Taki ze mnie technik teoretyk.

Każda szkoła średnia kończyła się maturą. A przed nią była studniówka.

Darek zdawał maturę rok wcześniej niż ja. Ale on chodził do liceum. Gdy już miał za sobą egzaminy, poszedłem z nim do jego znajomej, Marioli. Znałem ją wcześniej. O ile dobrze pamiętam poznałem ją na weselu siostry Darka... Załóżmy, że tak było.

W każdym razie do mieszkania Marioli dotarliśmy z Darkiem w ciepłe majowe popołudnie. Nie wiem czy był to przypadek czy nie, ale trafiliśmy na małą imprezkę. Oprócz Marioli była jej koleżanka Mysza ( tak ją potem nazywał Darek), której personaliów nie pamiętam. Następnie ich bardzo wysoka koleżanka Małgosia, jej narzeczony (?) Leszek, którego pamiętałem z podstawówki jako najwyższego w szkole. Chodził o klasę wyżej. Następnie Maciek. Ten mieszkał w blokach obok szkoły Króla Władysława ale chodził do jakiejś innej. Była też Ona! Kasia! Najlepsza koleżanka Gosi, tylko troszeczkę od niej niższa. Ryży blond grzywka, długi, podobnej barwy, warkocz. Lekko piegowata, uśmiechnięta buzia. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, ale zakochałem się w niej na zabój. Od pierwszego wejrzenia.

Posiedzieliśmy w pokoju przy dżwiękach muzyki z magnetofonu. Leszek skrótowo opowiedział jak obronił pracę dyplomową. Potem jakieś ploteczki.

I nagle Mariola wyłączając magnetofon zadała pytanie:

- Tańczymy?- zgodziliśmy się pod warunkiem, ze włączy ponownie muzykę. Pary były takie: Leszek oczywiście z Gosią, Darek z Mariolą, Maciek z Kasią, a ja z Myszą. Wyglądaliśmy pewnie komicznie, bo ona była o dwie głowy niższa niż ja.   (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura