3 obserwujących
189 notek
15k odsłon
48 odsłon

B.65 Zapiski wartownika - 26 marca

Wykop Skomentuj

Wtedy jakoś sobie radziłem, nawet śpiąc od przypadku do przypadku. Niektórzy nawet zadawali mi pytanie, kiedy ja właściwie śpię. Tak naprawdę, bywało różnie. 

Wychodząc kiedyś z pracy po pierwszej zmianie, któregoś dnia wpakowałem się na ... Kaśkę. Stała przy samej bramie. Na głowie miała biały wełniany " naleśnik", jak sama określiła plaski berecik. Miała na sobie długi zimowy płaszcz, ze stójką zamiast kołnierza. Byłem bardzo zaskoczony tym spotkaniem. Dopiero gdy dochodziliśmy do Rogatki skojarzyłem sobie, że ona ma przerwę semestralną i zjechała do domu. Oczywiście umówiliśmy się na popołudnie. Spacer, kino. Potem powtórki co parę dni. Było fajnie. Nawet założyłem kartę w jakiejś bibliotece, żeby wypożyczyć jej jakieś książki do nauki.

W roku osiemdziesiątym drugim były mistrzostwa świata w piłce nożnej. W Hiszpanii. Pamiętam mecz z Belgią. Trzy bramki Bońka z podań Laty. Byłem w tym czasie w pracy. W hali, gdzieś na drugim końcu, jakiś nastawiacz miał radio. I słuchał transmisji. Inni go obserwowali, ja też. Po drugiej bramce połowa maszyn stanęła. Udając przerwę techniczną, wszyscy usiłowali słuchać ledwo słyszalnego odbiornika. Po trzeciej bramce, a jeszcze bardziej po skończonym meczu, zaczęło się szaleństwo. No, ale za chwilę skończyła się nasza zmiana.

Wiedziałem, że Kasia jest w mieście. W końcu były wakacje. Postanowiłem wznowić znajomość tuż po finale mistrzostw. Ale moja osobista dziewczyna studniówkowa (ods) była szybsza. Przyszła do mnie do domu w dniu małego finału (Polska wygrała z Francją), czyli tuż przed moim "atakiem". I stąd właśnie się wzięło wymyślone przez Darka " tuż przed zaraz po". I tego dnia zaczęło się lato, które przez następne parę sezonów było najlepsze w moim życiu. Takich wakacji, nie wyjeżdzając z domu, nie miałem nigdy wcześniej. Prawie każda wolne chwila spędzona z Kasią! Spacery do podmiejskich lasów, parę razy kino, parę koncertów festiwalu harcerskiego na Kadzielni. Prawie codziennie trzy cztery godziny razem.

Raz tylko miała bardzo zły humor. Od Marioli dostała informację, że jesteśmy prawie narzeczonymi. Tym bardziej, że spędziła u mnie noc! Potem dopiero okazało się, że to któraś z moich cioć widziała jak wychodzę z dziewczyną rano- około dziewiątej- z domu. No to chyba jasne, że w nocy byliśmy razem! Darek podobno dorzucił, że to nic dziwnego, bo spotykamy się już od dłuższego czasu. Więc wcześniej czy póżniej musiało do tego dojść.

I przez tą plotkę wkurzyła się Kaśka na Darka! I oberwało mi się za niego. A cały wic polegał na tym, że Kaśka faktycznie była u mnie tego dnia rano. Ale przyszła ledwie dziesięć minut wcześniej bo mieliśmy iść bodaj na Telegraf...

Lato było upalne. Niestety w połowie września pojechała do Olsztyna. Miała coś tam zdawać czy zaliczać. Pojawiła się ponownie pod koniec miesiąca. Byłem z Darkiem na meczu w zatłoczonej, starej hali "budowlanki".

27 marca 2014 czwartek

To chyba była przerwa. Gadając z Darkiem spojrzałem w stronę przejścia między sektorami. W tłoku stała Kasia! Wpatrywała się we mnie. Ściągnęła mnie wzrokiem! Przedarłem się do niej i razem wyszliśmy na zewnątrz. Od razu pochwaliła się zdanymi egzaminami. Umówiliśmy się na wieczór. Ona, jak stwierdziła, ma pewne zobowiązania i musi iść do kościoła. Mieliśmy się spotkać po mszy. I tak się stało. Wieczór bardzo miły. Ponieważ ona zaraz wyjeżdzała, zaproponowałem spotkanie w połowie drogi, czyli w Stolicy. I regularny kontakt listowny. Zgodziła się.

Rok akademicki zaczął się oczywiście w pażdzierniku. My umówiliśmy się na listopad. W tym miesiącu cała moja rodzina miała jechać odebrać nowego poloneza z FSO. Planowałem połączyć przyjemne z jeszcze bardziej przyjemnym. Ale w ostatniej chwili odwołałem ten plan.

W zamian postanowiliśmy z Darkiem urządzić sylwestra na cztery osoby. Ale o tym za chwilę. (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura