3 obserwujących
181 notek
14k odsłon
66 odsłon

B.70 Zapiski wartownika - 30 marca cd

Wykop Skomentuj

Niestety przeliczyłem się. Doktora Stanisława nie było, a major Marek wyjechał pilnie gdzieś w teren. No i dostałem tak zwany bilet do Tarnowa. Czyli mówiąc inaczej od dwudziestego piątego kwietnia miałem wczasy w wojsku. Chociaż wczasy to nie jest właściwe określenie... 

Dla normalnego, porządnego chłopaka te dwa lata były jak więzienie dla złodzieja czy innego chuligana. Dwa lata wyjęte z życiorysu.

No, ale zdecydowana większość chłopaków w tamtych czasach przechodziła przez "kamasze". Więc i ja musiałem. Zgarnęli mnie niemal w ostatniej chwili - limit wieku był dwadzieścia cztery lata, do końca roku urodzenia. Miałem około pięciu lat do tyłu. To znaczy byłem starszy od przeciętnego rekruta o około pięć lat. I to był jeden z moich problemów. Musiałem słuchać młodszych!

Do jednostki w Tarnowie odwieżli mnie rodzice. Do dziś pamiętam ten łomot, kiedy zamknęła się za mną brama jednostki. Poczułem się bezbronny i samotny jak nigdy. Ale cóż było robić?

Rozebrany do spodenek spakowałem ubranie do wielkiej papierowej torby. Napisałem dużymi literami domowy adres. Potem znowu jakiś lekarz, magazyn ubraniowy ( chyba po trzech godzinach) i fryzjer. Myślałem , że Benek - znajomy fryzjer- wystrzygł mnie do oporu. Ale ten w Tarnowie zebrał mi wszystko, aż do skóry. Z plecakiem pełnym jakiegoś wyposażenia przeszliśmy do magazynu kompani. A potem zbiórka i do sal.

Razem było nas ponad setka. Byłem jednym z najwyższych, więc załapałem się do pierwszego plutonu.

Dowódcą naszej kompani był kapitan Andrzej. Fajny facet. Kojarzył mi się z aktorem Englertem. Podobna sylwetka, głos, nawet mimika. Dowódcą plutonu był chorąży sztabowy Stefan. Też nie mogę złego słowa o nim powiedzieć. Był też szef kompani w stopniu chorążego. Nie pamiętam personaliów tego pana. Sympatyczny gość o dosyć specyficznym, wojskowym poczuciu humoru.Dowódcą mojej drużyny był kapral Krzysztof. Kaprali było bodaj siedmiu czy ośmiu. Jeden był też w magazynie. Inni dowódcy drużyn to kaprale Marek, Roman i Mirek. Ten ostatni to spec od pajacowania w trakcie przemarszów.

W sumie nie było najgorzej. Od rana zaprawa. Potem różne zajęcia, w tym musztra i regulaminy. Po południu lub w nocy prace na stołówce. Wieczorami sprzątanie rejonów.

Byłoby nawet nieżle gdyby nie to, że zaraz na początku przeziębiłem się na zaprawie porannej. Wylądowałem na izbie chorych. Tam tylko mnie zaleczyli. Skutek był taki, że do końca służby, czyli przez prawie dwa lata , albo łapałem albo wychodziłem z przeziębienia. I chudłem. Z wyprzedzeniem faktów powiem, że wychodząc z wojska ważyłem tylko siedemdziesiąt dwa kilo. Suchy jak szczapa!.

Z unitarki pamiętam kilku chłopaków. Dwaj najwyżsi oprócz mnie to Andrzej i Marek. Drugi Marek w wolnych chwilach grywał na gitarze i udawał Armstronga. Był jeszcze jeden. Zbyszek(?), Chudy i bardzo dużo jedzący. Jadł za trzech i nie tył!. Do tego strasznie dużo gadał. Gadał i jadł. Jadł i gadał. Przed przysięgą poznałem jeszcze Zdziśka z trzeciego plutonu. Mieliśmy razem iść do jednostki w Kielcach. Zdzisiek to taki chuliganek z przedmieścia, a na dodatek patologicznie obciążony. Ale o nim jeszcze będzie.

Jako prawoskrzydłowy miałem w plutonie obowiązek nabijania rytmu i " puszczania piosenek". Wyglądało to tak, że kapral idący obok albo przed plutonem rzucał hasło " Skrzydłowy... krok... piosenka". A ja wrzeszczałem dobijając do lewej nogi " Raz... raz... O mój rozmarynie... pluton... śpiew". I pluton ryczał dana piosenkę ( bo śpiew to raczej nie był). Ale szło się dosyć równo.

Na stołówce oprócz pracy na "drużynce" spożywaliśmy posiłki. Herbata, chleb, czasem kiełbasy, częściej dżem. Na obiad jakaś zupa i - jak to określił szef- kiełbasa z oczami. Czyli śledz solony z ziemniakami. Zwykle śledż był raczej nie jadalny, więc musiały starczyć ziemniaki. A"kiełbasą" spasali świnie na zapleczu jednostki.    (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura