3 obserwujących
182 notki
14k odsłon
84 odsłony

B.77 Zapiski wartownika - 07 kwietnia cd

Wykop Skomentuj


Godzina siedemnasta pięćdziesiąt. Znowu w pracy.

Z nocki wróciłem normalnie. Dowiedziałem się, że Mamuśka i Tereska miały spokojną noc. Nie wezwały jednak pogotowia. Przedpołudnie też raczej spokojne. Gdy wychodziłem do pracy wszystko było dosyć dobrze i jak się wydawało, raczej pod kontrolą.

Po czwartej znowu telefon. Jednak wezwały karetkę. Po pól godzinie pogotowie zabrało Mamuśkę. Diagnoza: zawał tylnej dolnej ściany. Stan ciężki. Teresa pojechała do szpitala z Bożeną.

Około szóstej Tereska była na kardiologii. Mamuśka na badaniach. Podobno nie wygląda na zawał...

Po przyjeżdzie z Tarnowa, zaraz na dworcu spotkałem patrol WSW. Pisałem już o tym kilka stron wcześniej. Teraz czas napisać jeszcze kilka słów kontynuacji. Otóż z chłopakami z tych służb mieliśmy dobre układy. A to za sprawą kierowców, którzy przyjeżdzali do nas naprawianymi samochodami. Taki Krzysiek-czysty Góral z Nowego Targu. Albo drugi Krzysiek, tym razem z Kielc.I jeszcze chyba trzech albo i czterech innych. Bywali też " przypadkowi" znajomi. Stefek, Marek- młodszy z moich sąsiadów. No i Jasiu- Jeszcze jeden Góral. Potężny, wysoki chłopak o wielkiej sile w rękach. Kiedyś patrol ,w którym był, napotkał policjantów, którzy usiłowali załadować do nyski jakiegoś pijaczka. Nie potrafili pokonać jego oporu. Janek podszedł, złapał delikwenta za kołnierz i pasek, po czym wrzucił do samochodu przez suwane boczne drzwi. Niestety drzwi po drugiej stronie też były otwarte i pijaczek wypadł na drugą stronę. Ale młody Góral wykonał drugi rzut i nie było problemu.

Z chłopakami z WSW żyliśmy w zgodzie. Nawet graliśmy kiedyś prawie oficjalny mecz w piłkę. O ile dobrze pamiętam był remis.

Kolegowaliśmy też z chłopakami z kuchni, ze straży pożarnej i z łączności. Dzięki tym ostatnim mogliśmy dzwonić na miasto o każdej porze dnia i nocy.

Przez te dwa lata byłem praktycznie odcięty od świata. Nie pamiętam ile razy widziałem się z Darkiem. Nawet gdy miałem urlop lub przepustkę kontaktowałem się tylko z rodziną.

Nie wiem kto mi powiedział, że Kaśka " spadła z ambony". Sprawdziłem osobiście. Faktycznie, były zapowiedzi: Katarzyna z Kielc i Witold z Torunia. Kaśka kiedyś opowiadała mi że Witka- kolegę ze studiów- niemal siłą wyciągnęła z kanału w garażu, na ślub koleżanki, w charakterze świadka.Widać potem poszła dalej.

Zapowiedzi były chyba w lutym osiemdziesiąt pięć. Tak mi się wydaje. Pod koniec tegoż roku spotkałem Kasię pod hotelem Centralnym. Jechała sobie z wózkiem, w którym była jej malutka córeczka Ola. Pogadaliśmy chwilkę. Kiedy odchodziłem spojrzałem ostatni raz z pewnej odległości w jej stronę.Ona też spojrzała w moją. Z jakimś takim żalem... Może mi się zdawało...

Zastało mi chyba z tydzień do wyjścia. Poszedłem z młodym - chyba kapralem - do kantyny. Spakowałem zakupy do białej reklamówki. Wychodząc wpadliśmy na Majora z kompani. Przyczepił mi się właśnie do tej białej torby. Kazał mi posprzątać transzeję obok kantyny.

09 kwietnia środa

W pracy, druga zmiana. Dochodzi dziewiętnasta.

Teściowa nadal w szpitalu.Wczoraj awansowała na salę. I wczoraj i dzisiaj Tereska jest na odwiedzinach. Mamuśka odżyła. Dostała kroplówkę z elektrolitami i odzyskała siły. I apetyt. Lekarze twierdzą, że drastycznie spadła jej soda czy sód. I to spowodowało osłabienie. Nie wiedzą tylko dlaczego ten poziom tak spadł.

Dziś rano Tereska wpadła na genialny pomysł. Ponieważ Mama ciężko znosi wszelkie remonty , póki jej nie ma można pomalować jej pokój. Omal się nie pokłóciliśmy przy śniadaniu. Ale w końcu postawiła na swoim. I mam już cały pokój zmyty.   (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura