2 obserwujących
88 notek
7058 odsłon
72 odsłony

"Kapitan w ogródku"

Wykop Skomentuj

Leszek, który załapał się na kierowcę służbowego fiata, też nieraz woził pana Stefana do domu. Kiedyś pól nocy jeżdzili po mieście. Najpierw chorąży kazał sie zawieść do domu. Gdy Leszek obudził go pod właściwym blokiem, Stefan oburzył i powiedział, żeby go zawiózł do... Marylki. Przecież to taka fajna i dobra kobieta. Więc żołnierz zawiózł Starego do Marylki. Na drugi koniec miasta. Tam się dowiedział, że Marylka jest na wyjeżdzie i trzeba jechać do domu. I tak kilka razy. Leszek klął pod nosem. Chorąży zasypiał. Fiat pożerał paliwo i kolejne kilometry. Wreszcie pod blokiem natknęli się na żonę Stefana. Tera tylko wystarczyło wciągnąć Stefana na piąte piętro bez windy i młody żołnierz mógł jechać do domu. To znaczy do jednostki. A była już trzecia piętnaście.

Starszy chorąży sztabowy Stefan dociągnął do limitu wieku. Odszedł na emeryturę niecały rok po Zbyszku. Oczywiście emerytem został tylko on bo Zbyszkowi do emerytury brakowało ponad trzydzieści lat. Ale o tym napiszemy w dalszym ciągu naszej bajeczki.

W kancelarii tajnej i biurze Majora pracował sierżant Krzysztof. Niepozorny blondynek i wielkich aspiracjach. Ciągnęło go do alkoholu, hazardu, pieniędzy i kobiet. Nawet WSW się interesowało jego interesami i skłonnościami. Miał dostęp do pieniędzy - żołd, wyprawki na przepustki i tym podobne. Więc rzeczą naturalną choć naganną jest, ze kombinował. Kiedyś ktoś go podkablował ale się wywinął. Nie przeszkodziło mu to w dalszych kombinacjach. Dosłużył jednak tylko starszego sierżanta.

Na warsztatach rządzili sierżanci. Bogdan na narzędziowni. Czarny jak Gruzin na dodatek z potężnym wąsem. Bardzo wesoły cwaniak. Specjalizował się w jeżdzeniu motorem po jednostce i do domu. A mieszkał sto pięćdziesiąt metrów dalej...

Romek, zwykły sierżancina. Pochodził gdzieś z Warcholewa, z jakiejś wioski.W ojsko życie mu uratowało. Z trudem skończył odpowiednia szkołę. Za czasów Zbyszka chodził do liceum, żeby mieć średnie wykształcenie i perspektywy na chorążego. Zbyszek pisał mu parę razy wypracowania z polskiego. Tomek podobno pomagał w matematyce... Sierżant Roman jeżdził trabantem i nieraz naprawiał go na stacji.

Roman specjalizował się w naprawach hydrauliki. Jego Powiedzmy przełożonym był Chorąży Witold. Chyba najnormalniejszy z całej niższej kadry. Sympatyczny acz wymagający. Powszechnie lubiany przez "wojsko" jak cywili pracujących na stacji. Drugim chorążyn był Jerzy. Ale on poszedł w inne kręgi. Na stacji tylko pracował. Specjalizował się w wyjazdach na misje zagraniczne. Załapał się do sekcji transportu. Wyjeżdzał na pół roku, wracał i po odpowiedniej przerwie jechał dalej. Na stacji bywał tylko czasem. Pracował jako Vice szef.

Wolnym elektronem był Mieczysław. Chudy jak szczapa O czerwone twarzy. Oblicze lekko zniszczone, wiec było od razu widać, że ma skłonności alkoholowe. To on własnie polewał z okazji urodzin dziecka Filmowca. Wsławił się tym, że żle zinterpretował polecenie ze sztabu i powstrzymał żołnierzy od wyjazdu na przepustki.Było to, gdy znaleziono zwłoki jakiegoś księdza ( Stefan mówił o jakimś Popiołce). Ze sztabu przyszedł rozkaz ograniczenia wyjazdów. Mieczysław zrozumiał zakazać. I w sobotę nikt nie pojechał na przepustki. Sprawa się wyjaśniła w poniedziałek. Nie napiszę tu co chłopaki mówili na jego temat. Zbyszek określił to najdelikatniej : "bodaj by mu wszystkie krowy we wsi pysk wylizały!"

Najmłodszym sierżantem był Leszek. Ofiara losu chyba większa niż Zbyszek. Z trudem skończył zawodówkę. Chodził do liceum zaocznego. Zbyszek obawia się, że tylko chodził. Z polskiego lewy, z matmy noga stołowa... Ale dzięki pomocy znajomych zadania domowe jakoś zaliczał. Taka przyszłość wojska Polskiego. Ale wujka miał gdzieś w sztabie w Stolicy. Podobno...      (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura