2 obserwujących
90 notek
7214 odsłon
48 odsłon

Niech żyje wolność...

Wykop Skomentuj

Dwa lata służby przeszły Zbyszkowi w zasadzie dosyć szybko. Co nie znaczy, że miał swoje zdanie na temat tego zaszczytnego obowiązku. Traktował go jako zło konieczne. Dla normalnego chłopaka było to równe z dwu letnim wyrokiem. Zawieszeniem, dziurą w życiorysie. W dodatku nie bardzo potrzebną do szczęścia. Strata czasu i tyle. 

Zbyszek i Zygmunt wychodzili w połowie kwietnia. Tego dnia nie wyszli na zaprawę. Po śniadaniu poszli na warsztat. W szafkach mieli już przygotowane co trzeba. Przebrali się w cywilki. Poszli zdać ciuchy. A potem otworzyli mała flaszkę. Trzeba się pożegnać z kolegami. Z cywilami zresztą też. Potem poszli do Majora. Znowu nie z pustymi rękami. Załatwili co trzeba, jakieś papierkowe sprawy. Potem na warsztacie pożegnanie z kadrą zawodową. I to był koniec. Nie tylko służby... Zbyszek ledwo trzymał się na nogach. Ostanie co pamiętał póżniej z jednostki to to ,że sierżant Leszek wyprowadził przez ich biuro przepustek. Potem poszli ze śpiewem wzdłuż płotu, w stronę przystanku autobusowego. Cały chodnik był ich. A co? W końcu jak się wychodzi do cywila to nikt nie podskoczy. Potem przed wejściem do autobusu wykonali ostatnia kolejkę z ostatniej flaszki. Zbyszek wysiadł na czwartym przystanku. Zyga zasnął na tylnym siedzeniu. Zbyszek lekkimi zygzakami dotarł do domu. Prawdopodobnie żaden z sąsiad nie widział go nigdy wcześniej w takim stanie. Póżniej zresztą tez nie. Tylko czy ktoś go widział wtedy? Dwie pielęgniarki z izby przyjęć szpitala. Ale one widziały już wiele innych rzeczy, więc nie specjalnie się zainteresowały kompletnie pijanym sąsiadem.

Zbyszek zadzwonił do drzwi. Otworzyła mu Irena. Chłopak uśmiechnął się, wybełkotał coś jakby : Mamo, melduję, że wróciłem na dłużej - i... poszedł do swojego pokoju na górze. Zdążył zrzucić wierzchnie okrycie i walnął się do łózka. Zasnął od razu. I spał do południa następnego dnia. Jak kłoda lub jak zabity. Dopiero na obiad zszedł na oficjalne powitanie. Irena zrobiła coś lepszego na tą okazję.

Ustawowo Zbyszek miał miesiąc wolnego do podjęcia pracy. Wykorzystał ten czas w stu procentach. Oczywiście wrócił do Rejonówki. W czasie tej przerwy przeżył pewna niecodzienną sytuację. Kilka dni po wyjściu miał miejsce wybuch w Czarnobylu. Awaria, chmura radio aktywna. Oczywiście panika... Afera, bo Rosja się nie przyznała. Dopiero Szwedzi namierzyli chmurę, która przeszła nad ich terenem. Ale w sumie nie było ofiar poza terenem elektrowni. Wzrosła tylko zachorowalność na niektóre choroby. Ale tego nikt nie podawał. I afera rozeszła się po kościach.

Zbyszek wykorzystał na maksa ustawowo wolny czas po wojsku. W przepisach był miesiąc przerwy przed powrotem do firmy, więc tyle czasu odpoczywał. Dokładnie tyle czasu. I znowu był rewidentem do spraw biurowych. Tylko, ze w firmie troszkę się zmieniło. Nie było pana Wojtka. Poszedł do równoległej jednostki, która pracowała na terenie miasta. Na jego miejsce przyszedł pan " Okrąglak" . Kierownik Bogusław właśnie tak wyglądał. Okrągła łysawa głowa, okrągłe okulary.I okrągły korpus. Waga też okrągła : sto kilogramów. Do tylu się przyznawał.

W dziale pracowała jeszcze pani Jadwiga. Emerytowana księgowa, która prowadziła archiwum działu. A tak na prawdę kontrolowała Zbyszka i Andrzeja, który był kierowca. Pani Jadzia rozliczała Andrzeja z kart drogowych i paliwa. A Zbyszka z ... każdego kroku.Napisał zapotrzebowanie na pieniądze na papier i materiały biurowe - sprawdziła czy aż tyle potrzeba. Zrobił wykaz na kartki żywnościowe - sprawdziła już niemal w trakcie pisania w hali maszyn. Wszędzie była krok za nim.Oczywiście Zbyszek miał czyste sumienie i powinien mieć to gdzieś, ale nie było to przyjemnie. Zwłaszcza, że robiła to bez jego wiedzy i chyba bezprawnie. Po prostu nie ufała młodemu...

Zbyszek wiedział, że nie porobi zbyt długo w dziale. Bardzo chciał pracować w branży. Jakiś warsztat, magazyn może sklep motoryzacyjny. Na koniec ktoś podpowiedział mu Autozbyt. Jarek przypomniał sobie, ze pracuje tam Tomek, Kolega Andrzeja z liceum.Jarek tez go dobrze znał. Znalazł gdzieś telefon do niego. I Zbyszek miał zadzwonić. ..  ( cd być może nastąpi)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura