2 obserwujących
117 notek
9413 odsłon
30 odsłon

A.2 Początek czegoś - wrzesień cd

Wykop Skomentuj

Sam pobyt upłynął w wakacyjnej atmosferze. W zasadzie. Po śniadaniu chodziliśmy na plażę. Pogoda dopisywała. Było słonecznie i bardzo ciepło. Nawet morze było znośnie ciepłe. Oczywiście na plaży nie było wielkich tłumów. W końcu było prawie po sezonie.

Po południu chodziliśmy na spacery. Codziennie na piwo i lody. Do małych kawiarenek. Spodobała nam się zwłaszcza pani Kasia, obok amfiteatru. W Skanpolu też raz byliśmy. Kilka chwili w międzynarodowym towarzystwie z tego hotelu.

Próbowaliśmy też życia towarzyskiego. W końcu byliśmy młodzi (jeszcze), silni, zwarci i gotowi. Więc próbowaliśmy poznać kogoś nowego.

Wybór padł na dwie dziewczyny z sąsiedniego ośrodka. Spotkaliśmy je opodal molo. Potem namierzyliśmy je na balkonie tamtego ośrodka. Napisałem na szybie pastą do zębów, że będziemy tu i tam o jakiejś godzinie. Musiały to widzieć! Na migającym tle zapalanego i gaszonego światła... I były! Niestety, poprzestaliśmy na kontakcie wzrokowym.

Pierwszy tydzień minął bardzo szybko. Potem coś pękło. Zaczęły się mistrzostwa świata w lekkiej atletyce. Ponieważ była to bodaj druga taka impreza, a nasza tv miała ambicje przodowania, więc zawody były pokazywane w całości i na żywo! A potem jeszcze powtórki w skróconej formie. Wbrew obietnicom sprzed wyjazdu, Darek przepadał w świetlicy na całe dnie. Spotykaliśmy się w zasadzie tylko na posiłkach. Wkurzało mnie to, bo przecież mieliśmy trochę inne plany. No i pokłóciliśmy się. Na dodatek miałem do niego jeszcze kilka mniej czy bardziej słusznych uwag, więc poszło niemal na noże. No i w drugim tygodniu zamiast pary kumpli zamieniliśmy się w dwa samotne single.

Rano trochę biegałem wokół budynku. Po śniadaniu na plażę. Dwie godziny z Darkiem. Potem on znikał, a ja robiłem samotne spacery. Dwa dni śledziłem pewną blondynkę w błękitnym opalaczu. Trzeciego dnia niestety zniknęła. Przez dwa dni rzucałem palenie. Ale skończyło się na wyrzuceniu dwóch niepełnych paczek papierosów ( dwadzieścia parę sztuk) do kosza.

Do domu wracaliśmy osobno. Ja pojechałem pierwszy, przez Gdańsk. W Gdyni złapałem pośpieszny. Wszystkie wagony pierwszej klasy. A ja miałem miejscówkę na drugą. Pociąg był próbny- jakieś badania wagonów czy coś takiego. Na naszym dworcu spotkałem Darka. On miał pierwszą klasę. Tym razem troszkę przepłacił. Zdarza się...

Pod koniec wakacji nad morzem powiedziałem mojemu koledze, że znikam dla niego na parę miesięcy. Przyjął to jak jakąś moją śmieszną fanaberię. Zbytnio się nie przejął. Może miał rację... Teraz mógł spokojnie kolegować z Jerzym.

Zaczynałem znowu czuć potrzebę poznania osoby płci przeciwnej. Dziewczyny, kandydatki na żonę. Nie umiałem tego załatwić osobiście, więc spróbowałem drogą korespondencyjną. W niektórych gazetach- takich powiedzmy młodzieżowych- były zamieszczane adresy osób chcących korespondować. Chyba trzy razy pisałem na adresy ze Sztandaru Młodych. Trzecim była Dorota 225- Absolwentka farmacji z Warszawy. Pod koniec września napisałem do niej list. Liczyłem na odpowiedz, bo potrzeba znalezienia kandydatki na żonę doskwierała mi coraz bardziej.

Z tej mojej samotności próbował mnie wyrwać stary, sprawdzony przyjaciel. Nie tylko mój, ale większości młodych ludzi . Mam na myśli wojsko. W tamtych czasach, oprócz dwuletniej obowiązkowej współpracy, co bardziej zasłużeni dostawali zaproszenia na miesięczne "imprezy", albo na wiosnę albo na jesień.. Niektórzy nawet na dłuższe wyjazdy na łono natury, czyli tak zwane poligony.. Ja dostałem zaproszenie na pażdziernik . Na tak zwane przejścia, czyli w okresie przygotowania sprzętu do zimy. Oczywiście byłem bardzo zadowolony z tego zaproszenia.Ku mojemu zdziwieniu, chęć pomocy wyraził nawet kierownik Zdzisław. Równocześnie jednak, tak na wszelki wypadek, zaproponował mi przejście na magazyn stacji obsługi nr 1 Centrum. Tylko na chwilę miał mnie zastąpić Zenek (chłopak którego znałem osobiście). Tylko na chwilę mieliśmy się zamienić miejscami. Jasne, że tylko na chwilę! Kierownik nawet zapytał mnie przy wszystkich z działu co myślę na ten temat. Odpowiedziałem, że się nie zgadzam. Dlaczego? Bo mi to jakoś brzydko pachnie.

Tęskniłem coraz bardziej za drugą Połową. Moje zapiski zmieniły nawet formę na list. Do jakiejś Nieznajomej. Do przyszłej Żony.    (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale