2 obserwujących
108 notek
8488 odsłon
61 odsłon

A.3 Początek czegoś - pażdziernik

Wykop Skomentuj

Na początku miesiąca Tomasz- główny kierownik naszych hurtowni - miał zawał. W sobotni poranek zasłabł w łazience. W ostatniej chwili pogotowie zabrało go do szpitala. Najmniej zmartwiony tym zdarzeniem był kierownik Zdzisław.

Tuż przed tym smutnym zdarzeniem dotarła do mnie pomoc. Ktoś, podejrzewam, że Tomasz- użył swoich znajomości. Od kierownika jednak dostałem polecenie udania się do WKU! Tam odbyłem rozmowę z jednym pułkownikiem. Dosyć miły starszy pan. Zgodził się, żebym został w cywilu, bo byłem bardzo potrzebny w pracy. Nawet niezastąpiony! W zamian obywatel pułkownik złożył mi zamówienie na części do służbowego fiata. Znałem to auto z czasów gdy służyłem na GSO. I nie byłem zdziwiony, że chodziło o błotniki i części do skrzyni biegów.

Następnego dnia załatwiłem dostawę do sklepu przy biurowcu. Około południa przyjechał żołnierz z WKU. Młody kot zapakował towar do łazika. Zamówienie zrealizowane! Byłem wolny!

Po zawale Tomasza jego zastępca czyli Zdzisław, poczuł się panem i władcą. Dział fiata był jego! I magazyny też. Dział dacii był Kierowniczki Małgorzaty. Tam Zdzisław nie miał nic do gadania, ale w fiacie mógł wszystko!.

Mimo załatwienia sprawy z wojskiem złożyłem podanie o przeniesienie. Z powodu nieodpowiadających mi metod pracy w dziale. Tak to napisałem.

Kiedyś Zdzisław zadzwonił do szpitala. Chciał się dowiedzieć co z Tomaszem. Dosłownie:

- Jestem jego zastępcą. Chciałem się dowiedzieć jak się czuje. Czy szykować powitanie czy robić zrzutkę na wieniec? Ha ha ha...

Wszyscy byliśmy zbulwersowani. Małgorzata niemal się wściekła. A Tomasz rokował nadzieję na wyzdrowienie.

Zdzisław wyżywał się na dziewczynach ze "sprzedaży". Ciągle miał o coś pretensje. Terror i mobbing. Dziewczyny zaczęły szukać innej pracy.

Mnie też się oberwało bo ... nie wdawałem się z nim w dyskusje. Miał pretensje, że nie sprzeciwiam mu się. Więc postanowiłem mu się postawić.

Kiedyś ochrzanił mnie, bo Dyrektor Jan ponoć miał pretensje do "zamówień" o złą pracę. Że Wieśka i ja żle pracujemy.Powiedziałem mu więc, że rozmawiałem z Janem chwilę wcześniej i nie miał żadnych wątpliwości.

Kiedyś rano zadał mi trzy zadania do wykonania na ten dzień. Zrobiłem tylko jedno, bo nie było czasu na inne. A nie umiem robić kilku rzeczy jednocześnie. Gdy tak mu powiedziałem odparł

- Ja rano jak wstanę to w ubikacji sram i jednocześnie czytam gazetę!

-A ja jeszcze myję w tym czasie zęby- odpowiedziałem zanim wycofał się do "szafy".

Traf chciał, że za kilkanaście minut przyszedł ... Jarek. Był umówiony z Tomaszem. Oczywiście zaraz zniknął w szafie ( czyli przeszedł do biura kierowników). Po kilku następnych minutach wyszedł Zdzisław i powiedział:

- Panie Kaziu, ja tylko żartowałem a pan brata ściąga na pomoc?

- Nie wiedziałem, że jest pan taki miękki i przestraszy się mojego brata - skomentowałem i oczywiście kierownik się wycofał.

Następnego dnia rano Zdzisław wyszedł z szafy:

- Panie Kaziu, stwardniałem- śmiech- bierzemy się do pracy...

-Niech pan zadzwoni do żony, na pewno się ucieszy, że pan stwardniał- Nie wiem co mi strzeliło do głowy. Ale w pokoju wybuchł śmiech! Kierownik uciekł do szafy. Miałem tego dnia spokój.   (cdn)


Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale