127 obserwujących
512 notek
977k odsłon
  3302   1

Siła Mikołaja Reja

W obwodzie znajduje się lotnictwo Floty Bałtyckiej - ponad 170 samolotów i  śmigłowców. Obecność 45 samolotów uderzeniowych Su-24 i 25 wielozadaniowych Su-27, nosicieli pocisków nuklearnych o zasięgu 850 km pozwala wyprowadzać uderzenia taktyczną imagebronią jądrową na cały region Europy Środkowej, aż po Ren. W Kaliningradzie Rosjanie zmodernizowali bazę lotniczą, aby mogła przyjmować najcięższe samoloty transportowe i myśliwce nowej generacji. W styczniu 2018 r. dziennik Izwiestija poinformował, że w obwodzie kaliningradzkim zostanie odtworzony 689. Gwardyjski Pułk Myśliwski uzbrojony w ciężkie myśliwce przewagi powietrznej Su-27SM3, a następnie jednostka otrzyma nowocześniejsze samoloty wielozadaniowe Su-35S.

W 2016 r. w obwodzie kaliningradzkim sformowano dowództwo nowego  11. Korpusu Armijnego.  Jego dowódcą został generał odznaczony za uczestnictwo w operacji w Syrii. Utworzenie korpusu oznacza, że Rosja przewiduje nie tylko obronę własnego terytorium i wsparcie sił morskich, ale też zadania ofensywne na terenie graniczących państw natowskich.

imageW 2010 r. na terenie obwodu stacjonowało około 13 tys. żołnierzy, 811 czołgów, 1239 wozów opancerzonych, 345 systemów artyleryjskich, w tym 18 taktycznych rakiet balistycznych. Niezależnie od istniejących sił lądowych w obwodzie znajdują się też bazy przechowywania techniki wojskowej z dużą ilością zakonserwowanego sprzętu bojowego (czołgi T-72, gąsienicowe wozy opancerzone BMP-2 i kołowe BTR-70, systemy artyleryjskie) przygotowanego do uruchomienia. Ofensywny walor korpusu w razie potrzeby można więc szybko rozwinąć. Eksperci twierdzą, że rosyjska 79. Brygada Zmechanizowana (Gusiew, pol. Gąbin) może w kilkadziesiąt minut wyjść z koszar i przejść do działań bojowych, polska 15. Brygada Zmechanizowana z Giżycka potrzebowałaby na to około 2 miesięcy.

imageSiły z Kaliningradu w razie potrzeby będą ważną częścią rosyjskiej ofensywy przeciwko Polsce. Przy czym w takim przypadku ofensywne zdolności kaliningradzkiego zgrupowania muszą  otrzymywać duże wsparcie materiałowe z terytorium Rosji właściwej, które początkowo może dotrzeć tylko jedną drogą – przez Bałtyk. Rozumieją to dobrze Rosjanie skoro całość sił obwodu podporządkowali dowództwu Floty Bałtyckiej. Dlatego zgromadzili też znaczne siły nawodne w tym rejonie i mają zdolność wysadzenia desantów, które mogłyby opanować polskie porty.

Pojawia się pytanie: jakimi środkami dysponuje polska MW, aby przerwać rosyjskie linie zaopatrzenia dla korpusu w Kaliningradzie?

Znaczenie floty

W publicystyce, ale czasem też w głosach ekspertów obronności można spotkać głosy lekceważące znaczenie marynarki wojennej i sam Bałtyk pogardliwie nazywany "dużą kałużą" – te opinie mogą trafiać do głów decydujących w problematyce morskiej i być może dlatego MW jest w tak fatalnym stanie. Jako częsty argument podaje się, że w czasach II Rzeczypospolitej zbudowano silną i nowoczesną flotę, która w czasie kampanii polskiej 1939 r. nie odegrała istotnego znaczenia. Ileż to razy czytałem, że niemądra „sanacja” zamiast wydawać miliony złotych na niszczyciele i okręty podwodne mogła za nie sformować dwie-trzy dywizje pancerne i skuteczniej bronić się w czasie najazdu Niemiec. Sam kiedyś tak uważałem i pisałem różne uwagi krytyczne pt. na co nam było okręty w 1939 r. Tymczasem zastanówmy się, jaką rolę odegrała polska marynarka wojenna w całej II wojnie światowej. Polska wiążąc się sojuszami z Anglią i Francją uczestniczyła w wojnie koalicyjnej – nie może nas zmylić samotny bój WP z Niemcami i Sowietami we wrześniu 1939 r. Po przegranej kampanii polskiej wojna przecież nie skończyła się, a Polska nadal w niej uczestniczyła. Władze II Rzeczypospolitej (marszałek Śmigły) zdawały sobie sprawę, że mogą przegrać i dlatego podjęły starania, aby przygotować struktury do działań konspiracyjnych w okupowanym kraju i uruchomiono formowanie polskich sił zbrojnych we Francji oraz skierowano do Anglii większość floty wojennej, a także wszystkie statki marynarki handlowej (37 jednostek).

imagePodkreślmy - uczestnictwo w wojnie wymagało posiadania własnych sił zbrojnych. Nawet jeżeli te siły miałyby być symboliczne, to były jednak niezbędne. Ten warunek został spełniony dzięki temu, że w portach sojuszniczych znalazły się polskie okręty wojenne i zmobilizowane statki handlowe. Udział polskich okrętów w Bitwie o Atlantyk, w konwojach, w operacjach na Morzu Śródziemnym, w czasie lądowania w Normandii, były stałym i widocznym wkładem Polski w wojnę z państwami „osi”.

imageW kampanii polskiej 1939 r. ciężar walki spoczywał przede wszystkim na wojskach lądowych, następnie w kolejności na lotnictwie i w najmniejszym stopniu na Marynarce Wojennej. W całym okresie II wojnie światowej było odwrotnie. Na pierwszym miejscu znalazła się PMW – uwzględniając czas działań i najbardziej widoczną obecność w operacjach. Marynarka Wojenna działała przecież nieprzerwanie od września 1939 r. do maja 1945 r. Następnym w kolejności rodzajem polskich sił zbrojnych było lotnictwo. Na końcu znalazły się wojska lądowe, także dlatego, iż większa ich rozbudowa była uzależniona od ilości żołnierzy, których trudno było znaleźć poza granicami kraju. Także z tego powodu marynarze i lotnicy byli w lepszym położeniu niż np. piechota. Spotkałem się z poglądem, że w warunkach wojny koalicyjnej zmieniła się hierarchia ważności poszczególnych rodzajów polskich sił zbrojnych. Ułożyła się inaczej, niż to miało miejsce w czasie kampanii polskiej 1939 r., na pierwszym miejscu znalazły się siły morskie, wojska lądowe na końcu.

Lubię to! Skomentuj118 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo