20 obserwujących
191 notek
576k odsłon
  279   0

Pies - epizody i przygody w policyjnej służbie

Jakub Gończyk jest śląskim policjantem. Napisał książkę „Pies”. Pierwsza część ukazała się w 2020 roku, a druga jesienią 2021.

„Pies” pokazuje służbę w Policji poprzez krótkie migawki, błyskotliwie skreślone epizody, które wydarzyły się zarówno w pierwszej linii, jak i na tyłach. Życie patrolowca od A do Z. Pieszo, samochodem, w stadionowym rynsztunku i w konfrontacji z wrogiem wewnętrznym. Przygody nieopierzonego nowicjusza i gawędy starego wyjadacza. Z wigorem, z humorem, sarkazmem, ironią, refleksją, a nade wszystko z tą lapidarnością stylu, która sprawia, że lektura „Psa” toczy się wartko i nie jest łatwo się od niej oderwać.

Intelektualista w mundurze widzi więcej i czuje głębiej, niż taki „zwykły” funkcjonariusz, czy wojak. Zderzając się z niedogodnościami służby, cierpi bardziej. Ciężko mu je zaakceptować, szczególnie wtedy, gdy są prostą pochodną absurdów systemu i niekompetencji czynnika decyzyjnego. Jaka na to rada? Niejeden z takiej frustracji wypala się doszczętnie. Autor „Psa” wybrał inaczej. Dał kreatywnie wyraz swoim uczuciom. Poszły w okładki, a nie do wewnątrz organizmu.

W opowieści Jakuba Gończyka można wyróżnić kilka kategorii negatywnych bohaterów. Szumowiny wszelkiej maści, żule, menele, kibole oraz... przełożeni. Jest takie porzekadło, że temu i owemu najchętniej „przybiłoby się piątkę, w ryj, krzesłem”. Ale stróż prawa nie może. Gończyk znalazł na to sposób. Tę piątkę krzesłem przybija przy pomocy słów, wykazując w tej dziedzinie godną podziwu finezję. Bogata paleta określeń, oddających pogardę wobec zarówno bandziorów w dresach, jak i dyletantów w mundurach, ubarwia przekaz „Psa” i stanowi balsam dla skołatanego serca u tych czytelników, którzy odnosząc lekturę do własnych doświadczeń, wiedzą „o co kaman”.

Czytając „Psa” mundurowy odbiorca niejednokrotnie złapie się na refleksji typu „jakie to prawdziwe”, „jak bym tam był”, albo „ale im do**bał!”. W mniejszym, czy większym stopniu historie opowiedziane przez Jakuba Gończyka pokrywają się z doświadczeniami nie tylko policjantów. Szczególnie gdy dotyczą obszarów służby, w których jej specyfika jest zbliżona, wielu czytelników z innych formacji rozpozna w „Psie” i swoje losy.

Przełożeni, oficerowie, planiści – mundurowa arystokracja. Jej przedstawiciele nie mają tu dobrej marki. Nie wszyscy. W „Psie” z satysfakcją odnajdą ci, którzy wiedzą, na czym polega bycie dowódcą i mają pojęcie o oficerskim etosie. Ich godna postawa została opisana z szacunkiem, tym większym, że takie osoby stanowią raczej wyjątek na tle ogólnie wątłej kondycji moralnej, cechującej mundurowe kręgi dowódcze.

Czy „Pies” zainteresuje cywila? Tego, który służby szanuje, z pewnością. Na końcu pierwszej części znajduje się słowniczek, przybliżający laikowi znaczenie użytego w tekście żargonu. Życzliwie usposobiony obywatel, po lekturze „Psa” spojrzy na trud policjantów jeszcze cieplej. Bardziej świadomie, bo zobaczy, jak z ich perspektywy wygląda to, co uważa za oczywiste, gdy skupiony na swoich codziennych sprawach, podąża ulicą. A co z tymi, którzy mundurowych nie szanują? Oni po „Psa” i tak nie sięgną.

Jakub Gończyk, „Pies” (2020), „Pies 2” (2021) – tempo, klimat, styl – dobra robota.


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale