20 obserwujących
197 notek
584k odsłony
  415   1

Skutki pewnego fortelu

Jaka jest zależność między dodatkiem stołecznym dla funkcjonariuszy Placówki Straży Granicznej Warszawa-Modlin, a poparciem Zarządu Głównego NSZZ Funkcjonariuszy SG dla Rafała Jankowskiego, szefa NSZZ Policjantów?

Dodatek stołeczny – co to jest

To jest comiesięczne świadczenie, które w różnych formach przysługuje funkcjonariuszom służb mundurowych, których jednostki są zlokalizowane w Warszawie. W różnych formach i na różnych zasadach, bo na przykład policjanci dostają po prostu tak zwaną żywą gotówkę, kilkaset złotych, w obrębie całego garnizonu warszawskiego, czyli na terenie aglomeracji, a strażakom przysługuje wyższe uposażenie, średnio o 150-200 złotych, na terenie województwa mazowieckiego. Natomiast funkcjonariuszom Straży Granicznej z tytułu zaszczytnej służby w stolicy nic się nie należy.

W efekcie formacja zmaga się z narastającym problemem braków kadrowych, bo zarówno kandydaci do służby, jak i już wcieleni funkcjonariusze, wolą służyć gdzie indziej, w innych regionach i w innych formacjach. Bliższa koszula ciału. O zmianę tego stanu rzeczy od lat walczą związkowcy z Zarządu Lisa, czyli ogniwa związkowego działającego przy Nadwiślańskim Oddziale Straży Granicznej. Nareszcie w 2022 roku walka ta została zwieńczona sukcesem. Kierownictwo resortu spraw wewnętrznych zdecydowało, że świadczenie o charakterze dodatku stołecznego będzie przysługiwać wszystkim funkcjonariuszom ze wszystkich służb, podległych MSWiA. Ale...

Okazało się, że strażnicy graniczni dodatek dostaną tylko za służbę w samej Warszawie, a policjanci nadal w całym garnizonie. To kluczowa różnica, bo poza Warszawą, w Nowym Dworze Mazowieckim, znajduje się port lotniczy Warszawa-Modlin, gdzie siedzibę ma placówka SG. Tamtejsi policjanci dodatek dostaną, a strażnicy nie dostaną. Modlin to nie jakieś Heathrow, ani nawet nie Okęcie, ale jednak standardy bezpieczeństwa ktoś musi wypełnić. Poza tym Placówka zabezpiecza pod względem ustawowej właściwości SG ponad połowę powiatów i gmin Mazowsza. Ktoś musi trzymać rękę na pulsie aktywności obcokrajowców, których w regionie zauważalnie przybywa.

Bitwa o Modlin

Nowa regulacja ma mieć rangę ministerialnego rozporządzenia. To właśnie na etapie końcowych uzgodnień modlińskie niedoparzenie wyszło na jaw. Robert Lis, związkowy przewodniczący z nadwiślańskiego oddziału, wysłał do ministra Mariusza Kamińskiego prośbę o wprowadzenie korekty, popartą ważkimi argumentami. Sprawą zainteresowały się media, głos Lisa rozbrzmiał w ogólnopolskiej rozgłośni.

Na to zareagował Kolasa. On sam byłby beneficjentem nowoprojektowanych rozwiązań, bo jego fikcyjna posada znajduje się wysoko w strukturze etatowej komendy głównej Straży Granicznej. Oprócz sowitego uposażenia służbowego, Kolasa pobiera dodatkowo kilka tysięcy złotych, jako boss centrali związkowej. Ale po kopiejkę i car się schyli, a po rubelka nawet przyklęknie. Pieniądz jest pieniądz. Wcześniej Kolasa nawet zdobył się na odwagę i postulat dodatku stołecznego wpisał na listę postulatów, z którymi związkowcy SG poszli na pikietę pod KPRM na początku listopada.

Jednak nie może być tak, że pracowity Lis będzie znowu w mediach, a nieprzemęczający się Kolasa znowu będzie burczał w cieniu. Co robić, co robić... ? Bam! Kolasa znalazł sposób. Zaczął wydzwaniać do komendy głównej i domagać się, by dodatku stołecznego strażnikom granicznym nie dawać, a za to zwiększyć dodatek graniczny dla funkcjonariuszy na wschodniej granicy. Gorzej przestrzelić nie można. Przecież na te kilka stówek „mają smaka” nie tylko takie burki. Swoim fochem Kolasa rozsierdził spore grono. Szybko sprawę wyprostowano i komenda główna wysłała komunikat, że dodatek stołeczny dla SG będzie. Także dla funkcjonariuszy z placówki modlińskiej.

Echa społecznościowe

Jako zaciekły antagonista Kolasy, nie mogłem przegapić sposobności, aby jego małostkowe zachowanie napiętnować na Facebooku. Prowadzę na portalu stronę „Mundurowi Dziękują Rządowi”. Zamieściłem na niej kąśliwy mem, który szybko zainteresował i rozbawił licznych odbiorców. Można lubić taką formę krytyki, albo nie, ale za takie przygłupiaste lawiranctwo przygana się Kolasie jak najsłuszniej należała. Jak ją przyjął? Alergicznie.

Mściwy fortel Pana Ciemności

W akcie odwetu Kolasa opublikował na stronach internetowych swojego zarządu komunikat o tym, że zapadł na mnie wyrok skazujący, na mocy którego mam go przeprosić i wpłacić kilka tysięcy na Owsiaka. W 2019 roku Kolasa wytoczył mi równolegle dwa procesy, cywilny i karny. Wlokło się to aż do teraz, bo była pandemia. Karny toczy się w Warszawie i jest na wczesnym etapie. Cywilny zakończył się wyrokiem w pierwszej instancji, nieprawomocnym. Oczywiście, że złożę apelację – detale pomijam. Wyrok zapadł we wrześniu, o czym Kolasa wiedział od razu, nawet chełpił się tym na wrześniowym posiedzeniu zarządu głównego. Dlaczego dopiero teraz to rozgłasza?

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale