21 obserwujących
197 notek
584k odsłony
  212   0

Władza innych? Pozwoliłeś!

W poniedziałek 5 grudnia 2022 roku MSWiA pospołu ze związkowymi Tłustymi Kotami wydało komunikat, że osiągnięto porozumienie, bo nagle znalazła się dodatkowa kaska i mundurowi dostaną więcej, niż resort początkowo oferował. Poprzednio ministerstwo zapierało się, że no już więcej naprawdę nie ma, jak bonie dydy. Ale podobnież Kamiński z Wąsikiem na kolana przed premierem padli i ta-daaam! Grosiwo się znalazło.

Podniosły się liczne głosy niezadowolonych. Że znowu największe kokosy dostaną leśne dziadki. Że cała kasa pójdzie na Wschód, a co z resztą kraju, z resztą granicy? Najbardziej drewniane umysły podnoszą jeszcze kwestię dodatku stołecznego - jak tak można, warszawka, burżuje, nieroby. Bolszewikowi nie wytłumaczysz, dla niego jedyne rozwiązanie, to zrównać wszystkich w syfie.

Mnie prywatnie wręcz urzeka radosny pomysł pana Wąsika, żeby część tych dodatków wliczać do podstawy emerytury dopiero po 32 latach służby. Jak ten koncept przekłada się na realia? Jeszcze w październiku, na facebookowej stronie mundurowej, tak pisałem o wąsikowej „Akcji 32”:

No i już po Proteście.

Wąsik bez trzymanki szcza im na ryje, a ci to łykają jak ambrozję.

Czy rozwiązanie z 32 latami służby ma sens? Miałoby, gdyby stanowiło finalny element systemu, opartego o precyzyjnie zdefiniowane ścieżki kariery. Wstępujesz dziś w szeregi i już teraz wiesz, jakie opcje czekają cię, gdy będziesz w wieku, kiedy zapomnisz, czy dostałeś kulką w łopatki, czy łopatką w kulki.

Ten pomysł, rzucony na odczepne, to jawna drwina z dupowłazów. Ostateczny test na służalczość. Mogą się wykazać tacy, jak K(...), co to bohatersko i odważnie podnoszą słuchawkę, gdy pan Wąsik dzwoni do nich w swej łaskawości.

Wiek 60 lat, to ustawowa granica, po przekroczeniu której, chcesz czy nie chcesz, jesteś zwalniany do cywila. Chyba, żeś generał, to wtedy możesz wnioskować o pozostawienie w służbie do 65 roku życia. A teraz łączymy kropki: 60 (lata życia) odjąć 32 (lata służby). 28 - tyle lat maksymalnie możesz mieć, by móc zostać beneficjentem łaski pana Wąsika.

Ktoś powie, że jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. To prawda. Ci będą się tłumaczyć, że co mogli, to wywalczyli, a ich krytycy będą pohukiwać o ustawce.

Ale słuchajcie, szanowni oburzeni:

Wy chyba nie rozumiecie, nadal, że kwestie takie, jak mundurowy socjal, mogą od rządu wyszarpać jedynie związki zawodowe. To jest wyłączny organ przedstawicielski. Przypomnijcie sobie, ilu spośród was co i rusz rzuca w gniewie, że "dobrze, że się z tego bajzlu wypisałem"? Ilu z kąśliwą dumą trzaska w komentarzach na Fejsie, że „nigdy do tego nie należałem i nie żałuję”?

Bajzel? W wielu miejscach rzeczywiście. Ja otwarcie nazywam mafią pewną cwaniacką ekipkę, co się na związkowym majątku dosłownie uwłaszczyła i mówi o sobie „zwiunskowa ylita”. Analfabeci, tchórze i dupowłazy. No tak, ale czy na tym poprzestaję? Na blogerskim kontestowaniu i podjazdowej wojence memów? Nie. Wydalony z jednego związku, przystąpiłem do innego – zachęcając również innych.

Nie wszystkie związki zawodowe za pierwszy punkt swojej misji przyjęły bycie najwytworniejszym lupanarem w gminie. Mamy w służbach mundurowych związkowy pluralizm. Przykład: jak ci się, strażaku, nie podoba Solidarność, możesz spróbować we Florianie. Jak ci się, policjancie, nie podoba Jankowsky&Co, możesz spróbować w dwóch innych związkach. Jak ci się nie podoba, strażniku graniczny, w kolasowni, to też masz do wyboru dwa inne związki. Ale coś rób, gdzieś wykaż aktywność, zamiast po próżnicy mleć ozorem przy kawce na komendzie, albo klepać wściekle w klawiaturę i sadzić byki w komentarzach, bo ci niepostrzeżenie autokorekta wzniosłe manifesty poszatkowała na semantyczne kotlety.

Pozostając poza systemem związków, oddajesz władzę innym. Najnowsze rozdanie, ten ociekający gównem i wazeliną kompromis, uśmiechnięte pysie i duma usłużnych matołów, nazywających siebie „komitetem protestacyjnym”, to najlepszy dowód na to, że mając związki gdzieś, masz tam także swoją mundurową dolę. Ty byś inaczej to rozegrał, nie? Tam na tych negocjacjach, nie? Ale ktoś zrobił to za ciebie, i czy ci się to podoba, czy nie, także w twoim imieniu – pozwoliłeś na to.

Były liczne przypadki, że funkcjonariusze istotnie zaangażowali się w aktywność związkową, a w trakcie wyborów zostali oszukani. Związkowa mafia zna wiele sztuczek. Najprostsza, to zatajenie terminu zebrania wyborczego, tak, żeby dotarli na nie tylko ci, którzy wybiorą kogo trzeba. To dość powszechna patologia. Ale nie przesadzajmy. Mówimy to może o kilkudziesięciu, kilkuset przypadkach w skali ćwierćmilionowego środowiska zawodowego. O kilkuset oszukanych osobach. Na spotkanie wejdzie 15 ludzi i nie ma kworum, bo uprawnionych jest 230. Ale za dwie godziny, zgodnie ze statutem, idzie drugi termin, gdzie kworum już nie jest wymagane. I co? Chcecie powiedzieć, że takie bezczelne wyborcze przewały byłyby możliwe, gdyby na te zebrania przychodziło 150-200 chętnych, a nie kilkunastu? Żaden bandzior udający związkowca, nie odważyłby się mataczyć przy dużej frekwencji.

Tym, którzy są oburzeni nieudolnością związkowców negocjujących z resortem, odpowiadam: 

TAKICH SOBIE WYBRALIŚCIE. Albo pozwoliliście, żeby zrobiono to za was.

[]

Materiał źródłowy:

Wspólny komunikat MSWiA i mundurowych związkowców

____

Wesprzyj moją pracę na:
buycoffee.to/rebeliant

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale