20 obserwujących
190 notek
572k odsłony
  5736   0

Ludzie Dobrej Roboty

Ludzie Dobrej Roboty
Ludzie Dobrej Roboty

Sprawnie przydzielono zadania. Oddział Rusztowań pobrał niezbędne materiały. Było tego sporo, ale tak trzeba. Brygada wskazywaczy otrzymała nowiutkie lornetki i drągi wskaźnicze. Nikt z administracji nie boczył się na konieczność wydania kilkudziesięciu poziomic. Setki metrów lin, drabiny, nawet nowo zakupione kombinezony dla wszystkich – niech mają, bohaterom się należy.

Praca wrzała, kipiała, plac robót zamienił się w kłębowisko pracujących, z których o dziwo każdy wiedział, co ma robić. Walczyli z terminem w pocie czoła, ale nieustająco radośni, rozśpiewani. Ten i ów doznał kontuzji, ale nie dał się wykluczyć z kolektywu, nie dał się odciągnąć od zadania. Z temblakami, o kulach, z czołami opasanymi bielą bandaży – walczyli i ze zdwojoną energią starali się dotrzymać kroku zdrowym towarzyszom.

W Sztabie Robót atmosfera była mniej pogodna. Marcin i Maciej, pochyleni nad obszerną mapą, analizowali, omawiali plany kolejnych etapów operacji, rozważali wszelkie za i przeciw.
- Myślisz, że zdążymy? – Marcin z troską spojrzał na Macieja.
- No pewnie! Przecież niektórzy z nich byli w Hiszpanii! Zobacz – wskazał Plac, widoczny z okna Sztabu. – Zobacz, jak oni harują. Czy taka załoga mogłaby się spóźnić?
Marcin otworzył okno, wychylił się. Do pokoju wleciał powiew świeżego, choć mroźnego powietrza. W blasku słońca widać było unoszący się pod sufitem gęsty kłąb papierosowego dymu.
- Krzywo! – doleciał okrzyk z Placu. – Podciągnąć prawy bok! Jeszcze! No jeszcze trochę! No!
- Tak – odetchnął Marcin. – Oni nie zawiodą.

I stało się tak, jak musiało się stać. Upłynął miesiąc. 31 ciężkich dni. Dni pełnych napięcia i wysiłku do granic ludzkiej wytrzymałości. Podołali! Ostatnie gwoździe wbijano tuż przed północą 24 kwietnia. Gdy zgromadzili się na Placu następnego ranka, poczuli ulgę, ale i dumę. Pokazali, że Organizacja może na nich polegać. Wykonają każde zadanie, nawet niewykonalne. Skromni bohaterowie naszych czasów.

Koniec.

Epilog

26 kwietnia 2019 roku Towarzysz Marcin otrzymał pismo z Samej Góry. Oto jego treść:

Pan Marcin Kolasa, Przewodniczący Zarządu Głównego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Szanowny Panie Przewodniczący, w związku z zakończeniem prac związanych z umieszczeniem na portalu społecznościowym postu dotyczącego naboru do służby w Warmińsko-Mazurskim Oddziale Straży Granicznej, składam serdecznie podziękowania za okazaną pomoc. Pańskie zaangażowanie przyczyniło się do promocji oraz kreowania pozytywnego wizerunku Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej.

Na Pana ręce składam również serdeczne podziękowanie za dotychczasową współpracę i wsparcie w realizacji powyższego przedsięwzięcia Przewodniczącemu Zarządu Oddziałowego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy Straży Granicznej przy Warmińsko-Mazurskim Oddziale Straży Granicznej kpt. SG Maciejowi Kuszilek.

Życzę samych dobrych chwil oraz sukcesów w życiu zawodowym i osobistym.

Komendant Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej płk SG Robert INGLOT.

- Przecież to nie dla mnie, ani dla Macieja, pomyślał skromnie Towarzysz Marcin. – To dla Nich.

[]

Materiał źródłowy:

Podziękowania na stronie NSZZ FSG

[]

Dowiedz się, kim jest Towarzysz Marcin:

Kolasa wytoczy mi proces

[]

Zobacz galerię zdjęć:

Podziękowania dla Kolasy i Kuszilka
Podziękowania dla Kolasy i Kuszilka Z wdzięczności za podziękowania - degradacja komandanta oddziału. Świadek Marcin Kolasa - czarny pas w transparentności. Marcin - trudne decyzje... Leniwiec Marcin. Puchar dla Marcina. Prawo nie zna ceny... Czujność ponad wszystko! +4 zdjęcia +5 zdjęć
Źródła i wizualizacje
Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości