11 obserwujących
179 notek
68k odsłon
288 odsłon

Garnek pełen banknotów

Wykop Skomentuj19

                       Zastanawiałem się czy napisać tą notkę, gdyż tematyka wybiega zupełnie poza bieżącą gorączkę sporu politycznego, z innego świata przyszła do mnie dziś w południe. Mam po drodze blisko domu taki niedzielny angielski Car boot, czyli angielska wyprzedaż po umarlakach, domowe wywalanie pawlaczy i szafek kolekcjonerów oraz stałych handlarzy rożnego rodzaju drobiazgami. Przechadzając się pośród tego targowiska akurat stanąłem przy kobiecie, która otworzyła garnek, w którym gęsto upakowano banknoty dwudziesto-funtowe. Garnek z ok 3000 funtami leżał sobie niedbale w stercie rożnych innych AGD, cały dzień i właśnie ta uboga z wyglądu młoda kobieta otworzyła go z zaciekawieniem.

       Sądziłem że schowa ten garnek do pudełka i kupi go za przysłowiowego funta lub dwa, jednak podeszła do House cleanera z zapytaniem co to jest i czy nie zapomniał, że schował w garnku banknoty. Handlarz George naturalizowany czarnoskóry mieszkaniec natychmiast zabrał banknoty i zaoferował jej dwadzieścia funtów. Byłem jedynym świadkiem tego zdarzenia i wracając do domu zastanawiałem się jakbym się zachował, a cała sprawa była jakby epilogiem dzisiejszej ewangelii w pobliskim pustawym małym angielski kościele. Spotkałem tą kobietę jeszcze raz dzisiaj w sklepie z zapytaniem czy myślała o tej sprawie. Usłyszałem iż nie miała wątpliwości bo to nie były jej pieniądze, a najważniejsze jest by Bóg był szczęśliwy bo ona już jest szczęśliwą będąc szczęśliwą mamą w ciąży. Zapytałem czy nie pomyślała że te pieniądze to becikowe od stwórcy. Roześmiała się mówiąc iż pieniądze nie są istota życia, jestem przede wszystkim chrześcijanka wolę być szczęśliwą. God bless You, odparłem zastanawiając się nad swoją wiarą, ale nie tylko bo skojarzyło mi się to z polską prywatyzacją gdy sprzedawaliśmy takie garnki za złotówkę z 3000 funtów w środku.

          Na koniec wspomnę iż emigrując na stałe z Polski po polskim Waterloo roku 2007, pamiętam, iż los wyznaczył mi miejsce obok Anglika w starszym wieku osobowość, z która dało się przegadać 3 godzinny lot. Z tamtego dialogu pozostało mi do dziś zdanie, które padło w trakcie rozmowy o kraju do którego emigruje, zdanie to brzmiało mniej więcej tak iż w Anglii możesz być nędzarzem i nie mieć nic ale być szlachcicem bo bogactwo to kwestia charyzmy siły i szlachetności charakteru. Poczułem wtedy przez chwilę jakbym odlatywał do nierealnego królestwa sag rycerskich, tego tlenu którego od 89 brakowało w polskim powietrzu i co znów na jesieni 2007 wracało w triumfie i swojej bucie. Lądowałem gdy wyniki polskich wyborów były już znane tym bardziej zdeterminowany by tam nie musieć wracać. Dodam iż zwrócono mi tu kiedyś portfel z 1000 funtów, w którym nie miałem dokumentów oddany został do zarządcy terenu na którym go zgubiłem, że nie wspomnę o nawykowo nie odebranych wypłatach z bankomatu.

Czasem gdy podróżuję po tym małej unii zastanawiam się z czego wyrosła wielkość tego państwa, jak to było możliwe, że mały kraj i mały naród, stworzył potęgę, która w połowie XIXw. uzyskała ponad dwukrotną przewagę nad całym światem. Wszystko przemija, tylko on nie przemija i jest z nami do końca czasu amen.

Na koniec angielska Bogurodzica






Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości