Zapośredniczenia
Μολών λαβέ.
3 obserwujących
22 notki
18k odsłon
  1070   0

W uliczkę wyskoczył Boniek czyli słowo o cenzurze i sądzie ludzkim.

     Zwięźle i na temat scharakteryzował to pełnomocnik Zbigniewa Bońka, mec. Ślusarek: „Tylko zakaz sądowy może wstrzymać dalsze rozpowszechnianie takich rzeczy, przeprosiny po latach procesu mogłyby być znacząco spóźnione. Gdyby ścieżka sądowa była szybka, pewnie zabezpieczenia nie byłyby konieczne. Co ważne – w tej sprawie sąd nie zakazał jakichkolwiek publikacji na temat mego klienta, a wyłącznie czterech konkretnych i całkowicie nieuzasadnionych twierdzeń pana Nisztora”. Oto istota rzeczy: co komu po przeprosinach, jeśli w okresie do wyroku w sprawie głównej taki Nisztor opublikuje jeszcze dwadzieścia tekstów, które okażą się nierzetelne lub wręcz kłamliwe. Szkody wizerunkowe będą nie do naprawienia.

     Naturalnie pewien problem powstanie wtedy, kiedy zabezpieczenia udzielono a następnie postępowanie rozpoznawcze (to główne) doprowadzi do konkluzji, że materiały prasowe są rzetelne, prawdziwe i ich publikacja ważna społecznie.

     Co do okazanej przez Prezesa troski o:
•    Bezprawność zabezpieczenia: spieszę donieść, że zabezpieczenie roszczenia niepieniężnego opisane jest w art. 755 k.p.c, a zabezpieczenie w postaci czasowego zakazu publikacji w środkach społecznego przekazu jest jak najbardziej dopuszczalne i stosowane od dziesięcioleci, a jak twierdzą niektórzy – od czasów rzymskich,
•    Konstytucyjność tej instytucji prawnej: jej konstytucyjności nikt nie kwestionował, z wyjątkiem wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich z 2010 r. do Trybunału Konstytucyjnego o kontrolę abstrakcyjną art. 755 § 2 k.p.c. w którym wskazywał, że z uwagi na fakt, że postanowienie o zakazie publikacji jest wydawane na podstawie pobieżnej analizy materiału dowodowego dostarczonego przez stronę, a przecież (o święta naiwności!) zasadą  powinno  być  domniemanie,  że  każdej  publikacji  prasowej,    w  centrum  której  znajduje  się  osoba  publiczna  i  jej  aktywność  (z  wyłączeniem  pewnych    zakresów   prywatności),    przyświeca    działanie       w   interesie   publicznym, TK powinien przepis zbadać, czy nie stanowi on nadmiernego zagrożenia dla wolności prasy. TK zbadał i wyrokiem z dnia 9 listopada 2010 r., K 13/07 uznał przepis art. 755 § 2 k.p.c. (w ówczesnym brzmieniu) za niezgodny z art. 14 i art. 54 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 2 Konstytucji RP przez to, że nie określał ram czasowych „na zabezpieczenie" polegające na zakazie publikacji w sprawach przeciwko środkom społecznego przekazu o ochronę dóbr osobistych. Trybunał nie zakwestionował konstytucyjności zabezpieczenia polegającego na zakazie publikacji materiału prasowego nasuwającego obawę naruszenia dóbr osobistych, podkreślając jedynie, że ze względu na zadania prasy w zakresie rzetelnego informowania obywateli, jawności życia publicznego, kontroli oraz krytyki społecznej, zakaz publikacji powinien mieć charakter wyjątkowy, uzasadniony dobrem osób trzecich i zagrożeniem wartości wskazanych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.
TK skrytykował więc w istocie  praktykę, w ramach której procesy cywilne przeciwko środkom masowego przekazu trwają zbyt długo. Jeżeli takiemu procesowi towarzyszy zabezpieczenie w postaci zakazu publikacji, to taka sytuacja, koliduje z postanowieniami Konstytucji. Niezbędne jest więc czasowe ograniczenie stosowania zakazu publikacji „przez wprowadzenie istotnych gwarancji prawnych szybkiego załatwiania spraw przeciwko środkom masowego przekazu o ochronę dóbr osobistych".
Wiśta wio! – łatwo powiedzieć – wiadomo skądinąd, że przeciwdziałanie przewlekłości postępowania wymaga koordynacji wielu rodzajów środków – legislacyjnych, organizacyjnych i ekonomicznych. W nowej redakcji przepisu, obowiązującej obecnie, nałożono na sąd obowiązek każdorazowego określania     okresu, na który ma rozciągać się zakaz publikacji, z jednoczesnym zastrzeżeniem, że zakaz ten nie może trwać dłużej niż określony czas. Pozostawiono uprawnionemu możliwość domagania się dalszego zabezpieczenia, jeżeli postępowanie w sprawie nadal jest w toku.
•    Niebywałość takiego orzeczenia – bywałość, bywałość, Prezes może zapytać swego ulubieńca Kurskiego,
•    Sprzeczność ze zdrowym rozsądkiem – a to już zależy jaki kto ma rozsądek.
Tezę o przebijaniu komunistycznej cenzury zostawmy sumieniu Prezesa.
     Oczywiście postanowienie to jest zaskarżalne – przysługuje na nie zażalenie. Zobaczymy, czy takie zażalenie zostanie wniesione. W każdym razie, przy całej sympatii dla wolności mediów, nie może być ona niczym nieograniczona. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy  rzetelność czy szlachetne intencje publikatora budzą wątpliwości.

     Meritum sprawy to zupełnie inna para kaloszy. W każdym razie Nisztor nie wnosi do dostępnej bońkologii wiele nowego. Na przykład te kawałki o Placzyńskim... media pisały o nim wielokrotnie, najstarszy znany mi duży tekst ukazał się bodaj we "Wprost" w 2005 r. Opisano wówczas również jego wywiadowczą przeszłość. Sportfive, jeszcze jako UFA Sports współpracuje z PZPN-em od 1997 r. Nie jest to żadna firma Placzyńskiego tylko wielka światowa firma, lider europejskiego marketingu sportowego. Na przykład kupiła wyłączność na transmisje tv z IO w Soczi i Rio do 40 krajów Europy i zaplacił za to MKOl - owi ponad 340 mln USD. To jest taka skala interesu.  Placzyński w niej tylko pracuje. Chyba dobrze, skoro go nie wywalili, chociaż już emeryt. Po co np. w realizacji praw do transmisji pośrednik? Żeby minimalizować ryzyko. Jeśli np. transmisja meczu klubowego się nie sprzeda – Sportfive, nie PZPN, płaci klubowi odszkodowanie. Nie jest łatwo w dzisiejszym świecie ominąć tego rodzaju pośrednika. Kłopoty mogą być większe niż korzyści.
     Marek Wawrzynowicz, uchodzący w środowisku dziennikarzy sportowych za jednego z największych krytyków Zbigniewa Bońka w tej sprawie wypowiada się tak:
«Mam mieszane uczucia  w sprawie Nisztor vs Boniek. Z jednej strony każda forma cenzury powinna być potępiona, wolność słowa powinna być fundamentem demokracji. Z drugiej wygląda to na  zlecenie partyjne, wiąże się Bońka z inwigilacją Jana Pawła II, padają naprawdę brudne i chore insynuacje.»
Piotr Nisztor to temat na odrębne wypracowanie, mimo młodego wieku ma dość dużo „osiągnięć” na koncie, bynajmniej nie dziennikarskich. Jakoś dziwnie mi się wydaje, że red. Wawrzynowicz może mieć rację. Jeśli tak, to  sędzia Wagner, wydając przedmiotowe postanowienie, postąpił w sposób prawy i sprawiedliwy.

Dziękuję za uwagę.




Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo