Zapośredniczenia
Μολών λαβέ.
4 obserwujących
25 notek
18k odsłon
  165   1

« Montjoie! Saint Denis! » czyli jednak rozczarowanie...

***
     10 czerwca w sądzie poprawczym w Valence odbył się proces w tej sprawie. Przed sądem stanął tylko Damien Tarel. Jak opisał zdarzenie i swoje motywacje? Mówił, że widział z daleka prezydenta zbliżającego się do barierki i szukającego z nim kontaktu wzrokowego. Kiedy się zbliżył i ujął naszego bohatera za lewą rękę, przymierzając się do uściśnięcia prawicy,  nastąpił okrzyk i cios. Uderzył, bo: «(...)nie szanuję go (Macrona). Kiedy ujrzałem jego wzrok równocześnie pełen sympatii i obłudy, widzący we mnie jednego ze swoich wyborców, poczułem obrzydzenie». Dodał, że  «byłoby mu trudno » iść «z podniesioną głową» ze świadomością, że «właśnie uścisnąłem dłoń Emmanuelowi Macronowi». Określił swoją reakcję jako «nagłą» i «silną», i podkreślił : «Sądzę, że  gdybym tylko mówił, to zrobiłbym mniejsze wrażenia tak na Emmanuelu Macronie, jak i  żółtych kamizelkach i patriotach.» Przyznaje jednak, że sam czyn był „regrettable” – godny pożałowania.  
Prokurator Alex Perrin w swoim stanowisku podkreślił, że „nie wolno lekceważyć przemocy werbalnej i tej fizycznej, zwłaszcza że dopuszczono się jej w stosunku do prezydenta Republiki”. „Potrzebna jest kara surowa, znacząca i chroniąca instytucje republikańskie. Żąda 18 m-cy więzienia, dożywotniego zakazu pełnienia funkcji publicznych, pięcioletniego okresu pozbawienia praw publicznych i zakazu posiadania broni.
Obrona podniosła niekaralność oskarżonego a także to, że rozumie on wagę zarzutów i znaczenie czynu, że można być pewnym, że tego typu działanie z jego strony już się powtórzy. Obrona wnioskowała o wolnościowe środki karne.
Ok. 17.00 zapada wyrok: Damien Tarel zostaje uznany winnym użycia przemocy bez uszkodzenia ciała i rozstroju zdrowia wobec funkcjonariusza publicznego poprzez uderzenie w twarz prezydenta Macrona. Zostaje skazany na 18 m-cy pozbawienia wolności, z czego 4 w systemie zamkniętym, reszta z zawieszeniem na okres 2 lat. Został zobowiązany do poddania się opiece psychologicznej i otrzymał zakaz posiadania broni przez 5 lat. Dodatkowo: ograniczenie praw publicznych na okres lat 3 i dożywotni zakaz pełnienia funkcji publicznych. Wyrok nie jest prawomocny.

***
Cóż, różne akcje wobec oficjeli, szczególnie w okresie kampanij wyborczych to we Francji nic specjalnego. Sarkozy`ego w 2011 r. ktoś złapał za marynarkę i pociągnął na barierkę i gdyby nie akcja ochrony, to mógłby ucierpieć. To mikry chłopina w końcu był. Lionel Jospin w 2002 r. dostał na twarz porcję keczupu. W czasie tej samej kampanii Jacques Chirac został opluty i zwymyślany od złodziei. No, ale on był łatwym celem – w każdej grupie wystawał o przynajmniej pół głowy. Mieli swoje przygody i politycy z innych krajów – najbardziej spektakularny przypadek Berlusconiego z 2009 r., kiedy to jakiś wariat cisnął mu w twarz miniaturową (ale jednak dość dużą) replikę Duomo di Milano niszcząc na czas jakiś rezultat ciężkiej pracy chirurga plastycznego.

***
Z przypadku Macrona wynika jeden wniosek – musi współpracować z ochroną i nie spieszyć się do wyciągniętych rąk. Skala sympatii dla niego jest dużo mniejsza niż 4 lata temu i zwłaszcza na głębokiej prowincji jego widok niekoniecznie budzi tylko pozytywne emocje. Ale nic się nie stało, naruszeniu nietykalności nie towarzyszył żaden uraz, ucierpiał może tylko błogostan prezydenta, co przy jego narcystycznej osobowości mogło trochę zaboleć.

***
Trochę  jednak żal, że to nie legalny potomek na przykład Godefroya Amaury de Malefète, comte`a de Montmirail, d'Apremont et de Papincourt dokonał tego symbolicznego zamachu na osobowy emblemat Republiki tylko bezrobotny na zasiłku, niedoszły specjalista w zakresie tanatopraksji. Byłoby o czym mówić, a w razie nawrotu nastrojów monarchistycznych Francja ma przecież gotowego króla na własnym terytorium. To Jean Carl Pierre Marie d'Orléans, zwany Janem, hrabią Paryża albo oficjalnie - Son Altesse royale le comte de Paris.
Mogłaby wybuchnąć pierwsza w historii Francji rewolucja nie po to by króla obalić, tylko by go na tronie umieścić.
« Montjoie! Saint Denis! »


Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale