27 obserwujących
459 notek
534k odsłony
  2077   0

Unia - nie dla Polski!

Musiało upłynąć wiele lat aby Polska zaczęłe otrząsać się z tego kolonialnego uzależnienia. Jednak zadysponowane przez zachodnie państwa schematy uzależnieniowe działają do dzisiaj. Przejęta przez Niemców media trzymają się jak przyspawane do polskiego państwa, cały czas wpychając ów niemiecki bagnet w szprychy polskiego rozwoju zaś posłowie parti politycznej , której podwaliny zostały sfinansowane za niemieckie pieniądze, a której nazwy chyba nie muszę podawać, dbają lepiej od sponsorów o niemieckie interesy. Skorumpowane przywilejami i bezkarnością z olbrzymimi wyspami poskomunizmu sądownictwo upewnione, ze jego status nie zostanie zmieniony, błyskawcznie poparlo lewacko unijny kierunek rozwoju sterowany przez Niiemcy de facto stając przeciwko polskiej racji stanu

Wręcz zadziwia owa pro unijność, a raczej pro niemieckość wielu środowisk, którym z ust nie schodzą wolność, równość i sprawiedliwość tym bardziej w dzisiejszym kontekscie kiedy nawet ślepy Morito dostrzega niemiecką dominację i próbę podporządkowania sobie całej zachodniej Europy. Jak widać Angela Merkel do serca wzięła sobie hołd niemiecki Radka Sikorskiego (dla czego cały czas tego starego byka o facjacie alkocholika nazywają Radkiem??) ,odczas którego wzywał on do hegemonii Niemiec. Jeszcze bardziej zadziwia jasne jak słońce i jawne jak zeznanie podatkowe Borysława Budki, łamanie przez kierowaną z Berlina Unię traktatów założycielskich i zastępowania ich uchwałami o praworządności mającymi wyrugować traktaty, czyniąc z nich nic nie warte świstki papieru.

Jeśli jakąś, sprokurowaną przez Berlin, uchwałą można zmienić traktat, to można zmienić wszystko, także takie pojęcia jak praworządność, rodzina czy patriotyzm. Kto nam zagwarantuje, że zgadzając się  z takim pójściem na rympał Berlina, nie zostanie zafundowane nam takie prawo, że przyzwoici ludzie będą się bać wyjść na ulicę, a nasze dzieci z dnia na dzień przestaną być nasze?!

Niemieckie media polskojęzyczne i taka sama opozycja straszą nas utratą miliardowych unijnych dotacji. Dla pararolnika Władysława Kosiniaka-tygryska-Kamysza owe miliardy są finansowymi Himalajami, z poza których nie dostrzega bożego świata, gotów dla nich pozbyć się elementarnych odruchów patriotycznych. Nawet w obliczu faktycznej utraty niepodlegosci, on i cala jego lewacko-liberalna konfrateria gotowi są brnąc w owo berlińskie uzależnienie z wbitymi w oczodoły rulonami euro. Jak widać schumanowska idea europejskiej konfederacji narodów dla takich jak Kosiniak-tygrysek-Kamysz już dawno zamieniła się w merkelowskie państwo konfederackie z kierowniczą rolą Niemiec. Odnośnie Kamysza i jego partii można jedynie uronić gorzką łzę i poddać się refleksji jak to daleko on i jego ludzie odeszli od witosowych i mikołajczykowych ideałów. 

Będzie jeszcze gorzej! Caryca Unii Angela Merkel nie ustąpi. Wobec niemal pewnego weta Polski i Węgier za sprawą Niemiec i tak nie dostaniemy pieniędzy z moratorium budżetowego Unii. Niemcy użyją wszelkich możliwych sztuczek i łamiac prawo doprowadzą do tego, że nie zobaczymy ani grosza, a jesli zobaczą to na przykład sprzyjające Berlinowi samorzady lub robiace za piąta, niemiecką kolumnę, działające w Polsce ale antypaństwowe i antypolskie stowarzyszenia. Na pieniadze z Brukseli będą mogli liczyć włodarze Gdańska, Poznania, Wrocławia, Łodzi i Warszawy. Niemożliwy taki przepływ pieniędzy? Berlin już dawno relatywizuje unijne prawo więc po za traktatami i po za polskimi bankami przetransferuje pieniądze do nadwiślańskich zaprzańców, zaś w świat pójdzie komunikat, że bruksela realizuje moratorium budżetowe w duchu praworządności. Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi? Ciekaw jestem, co w takiej sytuacji zrobi rząd? Możliwości są dwie! Zaczniemy biegać jak kura z obciętą głową, zaskarżając, obwiniając i ubolewając, a na końcu położymy uszy po sobie i Mateusz Morawiecki będzie musiał przed Angelą Merkel, uzbrojoną w wielkie polityczne dildo uklęknąc albo się pochylić. Albo też pójdziemy do końca i w takiej sytuacji z bezwzględną gotowością jego realizacji, zagrozimy referendum w sprawie polexitu i dalej jeśli wypadnie on na niekorzyść Unii gotowi będziemy z niej wyjść. Czy stać nas na taki ruch, czy gotowi jestesmy na wsciekły atak opozycji, tych wszstkich KODów, "dziewuch", kast saądowych, zdeprawowanej lewackiej mlodzieży i wszystkich zwolenników polskości bezobjawowej?

Gdyby Polska miała wyjść z Unii Europejskiej musielibyśmy mierzyć się z buntem całego tego polactwa, dla którego towarzyszka Lempart to jutrzenka wolności zaś prezydent Trzaskowski jawi się jako prorok nowej moralności pro unijnej, w której mordowanie nienarodzonych dzieci jest przejawem zerwania z katolickim terrorem moralnym. Czy partia rządząca jest na to gotowa? Czy pisowska wierchuszka z Błaszczakiem, Sasinem, Glińskim i innymi okażą się gotowygotowpatriotamimipatriotami na wszystko patriotami czy bezdusznymi, nastawionymi na karierę technokratami?!  Od tego pytania zależy niemal wszystko. 

Wychowane w bezwojennym świecie polskie społeczeństwo, stanie być może przed największą w naszej historii próbie, z której wyjdziemy jako silny, europejski naród, świadom swojej wartości i siły albo jako bezimienny motłoch ćwiczony przez Berlin i Brukselę, zdegradowany do tęczowo i antychrześcijańskich autochtonów nie znających swojej wielkości i pozbawionych honoru.







Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka