32 obserwujących
540 notek
618k odsłon
  891   0

Poznaniaków syndrom sztokholmski

Jeśli chodzi o Poznań ale także o inne miasta to ludzie wybierający anty PiS i opozycję totalną przekroczyli możliwości dialogu. Stało się z nimi tak jak z moim wujkiem - od młodości zagorzałym Świadkiem Jehowy, któremu mimo, że czarno na białym udowodniłem, że jego, jak oni je nazywają, ciało kierownicze kilkukrotnie już ogłaszało koniec świata ( w internecie jest to dokładnie wykazane), szedł wzaparte, że nic takiego nie miało miejsca. Podobnie z anty PiSem, wykazanie, że ich działania szkodzą Polsce negowane jest jak kopernikański heliocentryzm przez zwolenników Ziemi jako pępka świata, zaś tym, czym próbują się owe elity szczepionkowo-pozakolejkowe odgryźć to młotek praworządności made im sędzia Iwulski i cała ta brać sędziowska, uwalniająca od odpowiedzialności skorumpowaną posłankę Sawicką.  

Nie ma więc odpowiedzi poznańskiego elektoratu na podwyżkowe wyczyny Jaśkowiaka. Słyszę tylko z ust kolegi, zajadłego antypisiora, że podwyżki są nieuniknione, zaś z ust opozycji - wygrażania na podatek cukrowy i ten od "małpek", jakby jawna bandyterka podatkowa włodarzy Poznania i innych miast wcale nie istniała. W Poznaniu Prawo i Sprawiedliwość praktycznie nie istnieje. Najpierw Dziuba, były szef poznańskich struktur zamienił je w gryzące się, mało liczne watahy starych ludzi, walczących o wpływy, pôźniej Wojewoda Wielkopolski mający zapoczątkować nowe otwarcie skompromitował się Rozpudą i został zdymisjonowany. Obecnie wiceminister spraw zagranicznych "vel Sęk" usiłuje przejąć struktury w imię władzy dla samej władzy. Nikomu z nich jakoś nie chciało się walczyć z ratuszem. PiSowscy radni miejscy pozostawali bez jakiegokolwiek wsparcia - w końcu mogła wyrodzić się z nich, nie daj Boże, konkurencja polityczna. Nie było mowy o zorganizowanej akcji przeciwko ratuszowi, bo nie było takiej woli. Cała para szła w obronę własnej pozycji, a na walkę z żarłocznością Jaśkowiaka nie było ani siły ani ochoty. 

W Poznaniu to właśnie zachowawczość Prawa i Sprawiedliwości, w jakimś stopniu, przyczyniła się do bezczelnej pazerności Jaśkowiaka. Jednak główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest mentalność ludzi mieszkających w  moim mieście, o której pisałem wyżej. To pragnienie elitarności, specyficznej, bo nie narzucającej żadnych obowiązków, takiej tuskowej, a maskującej owe przaśno-folwarczne pochodzenie z oddziaływaniem jak magnes na opiłki żelaza, niedalekiego reichu z jego finansową potęgą i zepsuciem. To coraz bardziej szerząca się polskość bezobjawowa i amoralny konsumpcjonizm umożliwiający branie 500+ i jednoczesne głosowanie na tych, którzy z chęcią by je odebrali. Nic ponad to!

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka