28 obserwujących
417 notek
489k odsłon
1350 odsłon

Kazimierz Wielki - przygarnął żydów, czyli po co nam to było?!

Wykop Skomentuj8

Kiedy na początku XIV wieku  Żydzi przybyli do Polski, a przybyli ścigani pogromami jakie zafundowali im głównie Niemcy oskarżający synów Abrahama między innymi o przyczynienie się do szerzenia epidemii dżumy poprzez zatruwania studni, w Polsce przywitano ich z otwartymi rękami, a przynajmniej jak na standardy średniowieczne bardziej niż poprawnie, o co postarał się król Kazimierz Wielki oddając w ich ręce cały handel. Edyktem z 1333 roku król osadził ich na ziemiach królestwa, traktując jako "piąty stan" ( pierwszy to król i otoczenie, drugi - duchowni, trzeci - rycerstwo, czwarty - chłopi), ten który zajmuje się handlem, czyli zbywaniem wszelkich dóbr dostarczone przez pozostałe stany - spławianiem zboża, handlem żywnością, której w ówczesnej Polsce było ponad miarę (chłopi znali już trójpolówkę) i pozyskując za owe dobra pieniądze, wzbogacając państwo, w którym żyli, ale i siebie. Istny Eden i Bakczysaraj w jednym.

Jednak tuż przed rozbiorami dla większości żydów ów Eden i Bakczysaraj już dawno zamienił się w szeol i gehennę. Przeważająca część żydów była tak biedna, że jak mówi specjalistka od historii żydów doktor Ewa Kurek,nie było ich stać na szabasowego śledzia, a co dopiero na jagnię albo koźlątko. Co się stało? Otóż królowie polscy zbieranie podatków wśród społeczności żydowskiej pozostawili samym żydom nie troszcząc się o to jak oni do tego podejdą. Raz w roku do królewskiego skarbca miała wpływać okrągła sumka i tyle. Nie wnikano w podatkową logistykę, co pozwoliło obrotnym poborcom łupić własny naród doprowadzając w końcu do tego, że jego przeważająca część była biedna jak myszy kościelne, albo bardziej trafnie - jak myszy synagogowe. Sytuacja wśród narodu wybranego wyglądała tak, że istniało grupa żydowskich nababów z majątkiem porównywalnym do tych jakie posiadali najwięksi polscy magnaci, a nawet sam król, reszta zaś klepała niewiarygodną biedę, marząc o słodkiej macy, którą widywali jak niekoszerna świnia niebo. Cały czas trzymali się jednak razem tworząc zamkniętą wspólnotę niezasymilowaną z mieszkańcami Najjaśniejszej Rzeczpospolitej i traktując ją bardziej jak miejsce zarabiania niż zamieszkania.

Rozbiory tylko utrwaliły zasadę, że Żyd nie wiąże się z krajem tylko z władzą dającą mu zarabiać. Na obszarze Polski ogarniętym zaborem austriackim żydzi na wieść, że wkraczają austriackie wojska otwierają synagogi, budują łuki tryumfalne, piszą wiersze i organizują powitalne uroczystości na cześć Habsburgów. Czynią tak bowiem trzymać trzeba ze zwycięzcą i jak sami mówią zawsze bliżej kulturowo było im do Austriaków i Niemców. Dla Polaków była  to czysta zdrada, gdyż nie do pomyślenia stał się dla nich fakt, że ci, z którymi żyli razem od setek lat odwrócili się od kraju, który dał im gościnę, bezpieczną przystań i chleb. Tak zresztą było we wszystkich zaborach. Jak się okazuje, zawsze, przez setki lat, od czasów kiedy się tylko u nas osiedlili, byliśmy dla nich zawsze Hamanami - wrogami Żydów, określonymi w ten sposób bez jakiegokolwiek powodu, tylko dla tego, że nie byliśmy potomkami Abrahama, a ziemia, na której mieszkali  nie należała do nich tylko do nas. Byliśmy Hamanami, których kukły podczas święta Purim wieszało się na drzewach albo (gdy były już) na latarniach. Innym wariantem święta Purim było wynajmowanie jakiegoś biedaka, przebieranie go w łachy, a często nie w łachy tylko w księżą sutannę i przeganianie przez żydowską dzielnicę za pomocą kopniaków i szturchańców. W siedemnastym wieku, niejako w kontrze do żydowskich, wisielczych, zabaw i przeganianek (dzisiaj gdyby poprawność polityczna nagle się odwyrtknęła nazwałaby owe ekscesy syjonistycznym przemysłem pogardy) Polacy zaczęli bawić się w topienie judasza, w myśl zasady, że każdej akcji towarzyszy reakcja, a na miecz znajdzie się tarcza. 

Dziewiętnasty i początek dwudziestego wieku to próba zeświecczenia Żydów idąca z zachodu i przynosząca umiarkowane rezultaty. Na ziemiach polskich około piętnastu procent Żydów stało się świeckimi, wtopionymi w polskie społeczeństwo i biegle mówiącymi po polsku, nie oznacza to jednak, że wyrzekli się swojej narodowości, przeciwnie jako lekarze, adwokaci i biznesmeni , a nawet żydowska biedota zaczęli się organizować w żydowskich partiach, stowarzyszeniach i w masonerii (przykład założonej w 1922 roku żydowskiej loży Polin). Pozostałe osiemdziesiąt pięć procent Żydów nadal żyło po staremu, nie znając języka polskiego, posługując się jidisz - żargonem utworzonym z języków niemieckiego i hebrajskiego (Żydom zawsze z jakiegoś powodu blisko było do Niemców).Owe dwie grupy łączył jednak jeden aspekt - traktowanie nas Polaków jako Hamanów - wrogów żydów i to nie przez fakt, że coś im zrobiliśmy, ale tylko przez to, że nie byliśmy nimi...

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura