15 obserwujących
63 notki
75k odsłon
  1171   0

Produkt ma działać. Lamerstwa ciąg dalszy czy Polska może się technicznie odnaleźć?

Dla mnie ciekawe jest to, jak x86 zaszło daleko przez lata, i jak jest tam dużo być może niepotrzebnego skomplikowania, i wreszcie to, jak dużo ciekawych rzeczy można odkryć pracując z darmowym oprogramowaniem. Teoretycznie mógłbym jeszcze oczywiście pobawić się w kompilację jądra i wszystkich aplikacji, wyrzucenie wszystkiego z cron, zmianę gnome na coś lżejszego, sprawdzenie ClearLinux (to taka dystrybucja od Intela, która według Phoronix osiąga lepsze wyniki niż Ubuntu), i inne tego typu rzeczy, niemniej jednak na tę chwilę to chyba nie ma głębszego sensu – nawet dosyć standardowe Ubuntu wydaje się w większości wyciskać ostatnie soki z użytego laptopa (a w każdym razie można użyć kilku przełączników, i często widzieć obrazki jak poniżej)
image
Nowoczesny „computing” polega na tym, że praktycznie wszystkiego ma być mniej – mniej zużycia prądu (tymczasem teoretycznie schodzimy coraz bardziej z wielkością układów, a te dalej brzydko mówiąc żrą swoje), mniej zajętego miejsca i hałasu, mniej urządzeń (będziemy je wyłączać, gdy nie są potrzebne, dodatkowo integrować), wreszcie mniej aplikacji i przesyłanych danych (stąd chociażby popularne blockery do reklam w przeglądarkach).

Ten, kto tego nie zauważy, stoi na przegranej pozycji. Za kilka lat może się okazać, że to, co teraz jest najlepsze, wtedy będzie się nadawało do umieszczenia w skansenie. Możliwe, że wtedy pójdę sobie do sklepu i kupię taki komputer, który będzie działał na baterii 100h… ale to będzie za kilka lat, a obecnie mam sprzęt, który spokojnie powinien zarobić na siebie (dając mi możliwość wykonywania pracy czy rozrywki).

A tak w ogóle, to czasy garażowych wynalazców może i częściowo minęły, ale… nie zmienia to faktu, że jak ktoś chce, to może (bo dobrej baletnicy nie przeszkadza rąbek u spódnicy):




Ja może nie doszedłem do tego poziomu, ale nie oznacza to, że nie będę próbował i nie będę pisał różnych artykułów. Bo cała zabawa polega na tym, żeby stawiać sobie coraz bardziej ambitne cele i wyzwania, i je realizować. Tak działa świat (a przynajmniej tak działa ten normalny świat, w którym dyletanci nie mają głosu przywódczego). Nie interesuje go polskie piekiełko i to, że jedni Polacy często i gęsto najchętniej utopiliby innych w łyżce wody (zaczyna się od wyzywania od lamerów, a potrafi kończyć na czymś więcej). Tam liczą się rezultaty (co ważne – nie mówię o tym świecie, w którym np. to przynależność do jakiejś grupy, a nie kwalifikacje, decydują o przyjęciu do pracy).

Tylko tyle, i aż tyle.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie