16 obserwujących
67 notek
86k odsłon
  818   1

Czy technika wciąż służy ludziom? I czy nowy sprzęt ma sens?

Pójdźmy dalej.


Czy ta rewolucja w końcu dotrze do wszystkich pojazdów? Można by oszczędzić tony gumy.

Teraz kilka obrazków:
image

image

image

imagePochodzą z 2010 i mojego artykułu „Ubuntu 10.04 i Mint 9 - rozwiązania dla ludzi ?”. Myślę, że praktycznie cały tekst mógłbym dzisiaj wziąć, zmienić w nim informacje o wersjach, i byłby aktualny. W sumie mamy podobne założenia GUI, podobne opcje, podobnie długo odpalają się aplikacje.

Dlaczego tak się dzieje?

Tak naprawdę zatrzymaliśmy się już dawno temu, a co gorsza cofamy. Weźmy takiego Excela. Fajny kiedyś był, taki prosty. A teraz?



To wideo jest oczywiście ironiczne, ale bardzo dobrze pokazuje to, że ktoś kiedyś stworzył dwuwymiarową tablicę z komórkami, ktoś inny dodał do niej masę jakichś opcji, nielogicznych formatów, skrótów i magicznych rzeczy, a my się z tym męczymy od lat.

To nie jest jednostkowy przypadek - gdy ostatnio próbowałem MS Worda na komórce, to myślałem, że osiwieję (dla odmiany napisany od zera chiński WPS Office po prostu fruwał).

Można dużo pisać o Apple, i często pełni u mnie rolę czarnego charakteru - wpadki z jakością, konieczność bycia online przy czyszczeniu zawartości, ohydne planowane postarzanie, problemy z urządzeniami medycznymi stawianymi obok ich produktów, odblaskowe ekrany, itd. itd. Pomimo tych wszystkich narzekań nie można jednak wyjść z podziwu, jak sprawnie stworzyli szeroką gamę urządzeń, które obecnie zaspokoją wiele gustów - już bezgłośny MacBook Air 8GB/256GB jest więcej niż wystarczający jako laptop dla użytkownika domowego czy nawet półprofesjonalnego.

Mało urządzeń może się z tym równać (w sensie, że stoją na podium w tak dużej ilości kategorii na raz), ale... dochodzimy albo przeszliśmy ten punkt, że sprzęt jest bardziej niż wystarczający.

Teraz czas na software na miarę M1. Nie chcę pisać o roku Linuksa, bo to się opatrzyło, ale... na pewno Windows powinien odejść do lamusa.

Czy więc teraz w końcu nadejdzie ten moment, że ludzie w końcu będą mogli realizować swoje pasje? Że będą mieli wystarczającą chęć do tworzenia? I będą chcieli robić naprawdę rewolucyjne projekty?

Chciałbym w to mocno wierzyć w naiwności mojej (będzie ona dalej zamierzona). Załóżmy, że w firmach przestano by wymieniać laptopy czy telefony co dwa lata (ewentualnie wprowadzono by jakieś bonusy dla tych pracowników, którzy będą używać ich dłużej).

Czy wtedy doszlibyśmy do sytuacji, że jednak wrócono by do optymalizacji?

Poniekąd mocno się zastanawiam, co Apple zaproponuje za rok. Na pewno nie wszyscy montują filmy (więc nie zużywają dysków SSD, które w urządzeniach sadowników się nie zmienia), i... jedyną opcją na wyciągnięcie od nich twardej konkretnej kasy są abonamenty.

I co będzie dalej?

Pytam się, bo więcej filmów i programów oznacza więcej danych do zapisania (i śmieci).

A może należałoby zacząć limitować ilość sprzętu dostępnego dla każdego człowieka?

Chora dziewczyna krzyczy „how dare you” i oczywiście wierchuszka wciąż pokazuje hipokryzję... ale możliwe, że tak naprawdę jedynym rozwiązaniem ekologicznym byłoby zmniejszenie produkcji sprzętu do minimum (ewentualnie płacenie ogromnych pieniędzy za zużycie energii i surowców, jak również za awarię wyprodukowanych urządzeń po przekroczeniu iluś procent awaryjności).

Pomarzyć zawsze można. I szkoda tylko, że to raczej się nie spełni w świecie, gdzie mądrzy zaczynają przegrywać z głupimi (polecam artykuł na ten temat, jeden z wielu zresztą).

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie