Blog
Terceryzm
Tercerjusz
Tercerjusz Kocham Polskę
0 obserwujących 9 notek 980 odsłon
Tercerjusz, 11 lutego 2019 r.

Nie interkorpo, ale prawdziwy korporacjonizm

61 0 0 A A A

Wprowadzenie

Utworzenie instytucji realizującej konstytucyjną zasadę (Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 02 kwietnia 1997 roku) „Społecznej gospodarki rynkowej” pochodzi z idei korporacjonistycznej, która z kolei jest próbą realizacji nauki społecznej Kościoła Katolickiego, która to nauka zwiera się choćby w encyklice Leona XIII „Rerum Novarum”. W ogólnie pojętym „obozie narodowym” w historii Polski, próbę podjęcia „Sztandaru” tejże idei podjął się Adam Doboszyński. W dzisiejszej Polsce wspomina się o tym raczej jako o ciekawostce, że taki nurt w ogóle istniał, tak dla faktograficznej wiedzy, co sprawia, że można odebrać to jako część folklorystyczną idei narodowej w jej spojrzeniu gospodarczym. Dzisiaj brakuje osób, które widziałyby w tym nadzieję, które poniosłyby dalej ten „sztandar”, bo jest to myśl jak najbardziej godna zauważenia i podjęcia. Przy tym oczywiście uznać należy, że spostrzeżenia Doboszyńskiego pod względem struktury modelu korporacjonizmu uległy deaktualizacji w punktach dotyczących korporacjonizmu stanowego, zaś te dotyczące zawodowego dalej w swej części zachowały ważność. Zgoda jest także w tym co powinno być cechą charakteryzującą korporacjonizm, a mianowicie sprzeciw wobec monopolizacji na rzecz dystrybucjonizmu, czyli podkreślenie roli korporacjonizmu jako „bezpiecznika” przed monopolami. Doboszyński ujmuje to jako mechanizm zabezpieczający przed nadmierną koncentracją w gospodarce. Wzorować należy się także na ustroju państwa w którym korporacjonizm najdłużej się utrzymał i gdzie został najlepiej rozwinięty, a mianowicie na Portugalii Antonia de Oliveiry Salazara i jego „Estado Novo – Nowym Państwie”. Nie jest to jednak odwzorowanie na „jeden do jednego”, uznając, że jego pomysł z Narodowym Instytutem Pracy i Dobrobytu lepiej oddaje w realizacji myśl korporacjonistyczną i uważając izby korporacyjne jako odrębne od niego byty za zbędne. Podobnym, aczkolwiek niepełnym zrealizowaniem tej myśli może posłużyć także Hiszpania gen. Francisco Franco. Wertykalny syndykat był jednak połowicznym urzeczywistnieniem korporacjonizmu. Nie obejmował bowiem samych przedsiębiorców, a robotników. Korporacjonizm we współczesnym świecie kojarzy się w tym czasie z wielkimi firmami, często międzynarodowymi, globalnymi, zwanymi korporacjami. Nie jest to jednak korporacjonizm, a jeżeli w największym uproszczeniu dla celów publicystycznych się używa już tego słowa to lepiej można określić to jako „interkorporacjonizm” gdyż sam korporacjonizm nie powinien tworzyć monopolów, a raczej być próbą urzeczywistnienia idei dystrybucyjnych, dążących do upowszechnienia własności.

W Polsce potrzeba nam aby zreorganizować rynek pracy, a nawet szerzej pojęty rynek w ogóle. Mamy przynajmniej kilka instytucji z zakresu rynku pracy, współpracy z władzami rządowymi i samorządowymi, ale są one rozproszone. Ponad to brakuje ujęcia w jeden akt prawny i uporządkowania kwestii związków zawodowych, ale szerzej pojętych jak tylko związki pracownicze, gdyż zmiana powinna połączyć w sobie, choć nie zespolić strukturalnie związki zawodowe pracownicze i przedsiębiorców. Za mieszanie porządków należy uznać włączanie osób wykonujących jedoosobową działalność gospodarczą, samozatrudnione do tworzenia i wstępowania do związków zawodowych pracowniczych. Powinni oczywiście takie prawo posiadać zarówno do tworzenia jak i wstępowania, ale w ramach związków zawodowych przedsiębiorców. I tutaj nie bez kozery użyte zostaje słowo "przedsiębiorców", gdyż idzie nie tylko o osoby zatrudniające inne na podstawie stosunku pracy, ale prowadzące biznes na swój rachunek. I tutaj nie ma różnicowania na formę organizaycjną, czy jest to mikrofirma, mała firma, średnia czy duża. Powinien zostać sformułowany jeden akt prawny regulujący te kwestie, zamiast istniejących na tę chwilę dwóch odrębnych ( Ustawa o związkach zawodowych z dnia 23 maja 1991 r., Ustawa o organizacjach pracodawców z dnia 23 maja 1991 r.)

Kolejną sprawą jest słynna Rada Dialogu Społecznego, a dawniej Komisja do spraw społeczno - gospodarczych, zwana potocznie "trójstronną"(rząd, pracodawcy, pracownicy). Istnieje na poziomie centralnym jest także podobno na wojewódzkim, ale nie widać powodu aby nie było formy tej instytucji na poziomie powiatowym. I tutaj dotykamy kolejnej kwestii, a mianowicie istnienia urzędów pracy w obecnej formie. Równie dobrze w kwestii obsługi osób bezrobotnych, mógłby wypełniać tę rolę agencje pośrednictwa pracy. Natomiast same urzędy powiatowe można zreorganizować w instytucję, która stanie się forum gdzie spotkają się przedsiębiorcy i pracownicy, którzy będą rozwiązywać sprawy z zakresu bieżącego, ochrony praw i wypełniania obowiązków, umów, jak i dyskutować i wydawać opinie oraz stanowiska dotyczące projektów ustaw i uchwał dla władzy centralnej i samorządowej. Potrzeba aby powstała instytucja, która skupi w sobie też narzędzia do kontroli i badania struktury rynku gospodarki narodowej. Jest to do przeprowadzenia, oczywiście gdy tylko znajdzie się potrzebna ku temu wola polityczna, która jest kluczem.

Opublikowano: 11.02.2019 07:44. Ostatnia aktualizacja: 11.02.2019 10:55.
Autor: Tercerjusz
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Niech Stany rozsądzą 
  • @Wolniak Powiedzmy, że ekonometrii nie "przechytrzymy", ale rynek można inaczej ułożyć i...
  • @Wolniak Ale ma pan to na uwadze, że pisząc związki zawodowe mam na myśli nie to, co jest...

Tematy w dziale Polityka