Gorące tematy:

30 obserwujących
228 notek
834k odsłony
2497 odsłon

Macierewicz publicystyczny

Wykop Skomentuj49

Kiedy Antonii Macierewicz został ministrem obrony, obawy były, bo, co tu dużo gadać, osobowość to silna i silnie niesterowalna, która lubi czasem podryfować w okolice krańcowych kontrowersji.

Ale minister ministrował nad wyraz powściągliwie, zajmując się wyłącznie tą robotą, która do niego należała i konsekwentnie nie dając zrobić z siebie medialnego młota na PIS jakąś nieroztropną wypowiedzią, o czym na własnej skórze przekonał się dziennikarz, który zapytał go był o obniżkę raitingu Polski, po czym został przez ministra błyskotliwie zripostowany: „Według mojej najlepszej wiedzy nie będzie to miało żadnego wpływu na obronę przeciwlotniczą”.

Wyglądało więc na to, że rację mają ci, którzy od początku powtarzali, że Antonii Macierewicz doskonale rozumie różnicę pomiędzy byciem politykiem opozycji, a arcyważnym urzędnikiem państwowym i jako minister powściągnie swój temperament. Wyglądało na to do sobotniego wykładu w Toruniu, na którym minister obrony, całkiem skądinąd ciekawy wywód o naturze współczesnego terroryzmu ozdobił wstawką: „To, co się stało pod Smoleńskiem miało na celu pozbawienie przywództwa, które miało na celu doprowadzenie Polski do niepodległości”.

Okej, wiele tu wprost nie zostało powiedziane, ale każdego, kto będzie tłumaczył, że Antonii Macierewicz nie sugeruje w tej wypowiedzi zamachu, uznam za gościa, który chce z ministra obrony narodowej zrobić idiotę. On idiotą definitywnie nie jest, doskonale potrafi dobierać słowa i zawsze wie, jaką one mają wagę i wartość. Z tej wypowiedzi jednoznacznie wynika, że pod Smoleńskiem doszło do zamachu, a jeżeli zestawimy ją z fragmentem wcześniejszym („Tylko Polska niepodległa mogła podnieść pełnym głosem rzecz ludobójstwa katyńskiego. Reakcją na to była śmierć polskiej elity pod Smoleńskiem”) otrzymamy także tego zamachu sprawcę, czyli Rosję Putina.

I otrzymamy problem. Bo otrzymamy sytuację, w której szef MON mówi o tym, że prezydent Rzeczpospolitej został zamordowany.

O tym, że Antonii Macierewicz przekonany jest o zamachu, wiemy. Tylko że zupełnie inaczej wygląda sytuacja, kiedy takie przekonanie artykułuje szef zespołu parlamentarnego, formalnie jeden z posłów opozycji. Gdy zabiera głos minister obrony narodowej, reprezentuje państwo polskie.

I jest kłopot, a przynajmniej ja mam kłopot, bo bardzo ważny członek rządu, odpowiedzialny było nie było za wojsko, sugeruje, że prezydenta Kaczyńskiego zamordowano, po czym… no właśnie, nie dzieje się nic. Ot tak sobie rzucona uwaga na wykładzie, wiadomo, zabili nam prezydenta, po czym wszyscy się rozchodzą do domów, kilka stacji telewizyjnych zrobi o tym materiał, jakiś bloger napisze sobie notkę i dawaj, walczyć od poniedziałku o Trybunał.

No tak się nie da. Największe niebezpieczeństwo takich publicystycznych wypowiedzi Antoniego Macierewicza polega na tym, że on tworzy sytuację, w której z ważnych ośrodków władzy w państwie płyną beztrosko sygnały, że państwo polskie uważa, że prezydent został zamordowany, po czym pozostaje to państwo bierne i wszyscy przechodzą na tym do porządku dziennego. Tak się nie „odzyskuje niepodległości”, tak się nie tworzy nowego pokolenia dumnych Polaków, tak się wtłacza bardzo dużą część społeczeństwa w konieczność życia z beznadziejnym przekonaniem, że oto można jawnie i bezkarnie zlikwidować elitę państwową, a państwo polskie pozostaje bezradne.

Pozostaje bezradne i pozostanie, jeżeli się sytuacja międzynarodowa nie odwróci i mocarstwa nie będą potrzebowały bata na Putina. Na razie nie potrzebują, więc ani wraku nie odzyskamy, ani kontrolerów nie pociągniemy do odpowiedzialności. Najlepsze, co możemy zrobić, to wyjaśnić organizację tego lotu po stronie polskiej, prześwietlić nieprawidłowości i ukarać winnych. Najgorsze, co możemy zrobić, to pokazywać, że my wiemy, że można nam zgładzić elitę państwową i wiemy też, że jesteśmy wobec tego bezradni.

Śp. Lech Kaczyński zwracał uwagę, że Antonii Macierewicz ma pewien kłopot z odróżnianiem wniosków publicystycznych od dowodów mających wartość procesową. Dlatego nie zdecydował się na opublikowanie aneksu do rozwiązania WSI. W kampanii temat ten był grzany i ważny, po czym najpierw seryjne plagiatowanie rozjechało wiarygodność książki Sumlińskiego, później… jakoś tak cicho zrobiło się o aneksie, którego podobno nie ma, ale jak go nie ma, to rozumiem, że szykuje się Trybunał Stanu dla co najmniej kilku osób. Tylko że o tym też cisza.

Bardzo niedobrze się stanie, jeżeli rząd będzie rekompensował elektoratowi czekającemu na smoleński przełom brak jakichś pozornych choćby sukcesów przez mniej lub bardziej półgębkiem wyrażane sugestie zamachu. A na razie tak to niestety wygląda, bo miała być międzynarodowa komisja, której na ten moment nie będzie, miał być wrak konieczny do wyjaśnienia czegokolwiek, ale okazał się już niekonieczny.

Kiedy PIS był w opozycji, pisałem wielokrotnie, że swoim przekazem o Smoleńsku zapędza się do zamachowego narożnika, z którego będzie musiał jakoś się wydostać, gdyby udało mu się przejąć władzę. Udało mu się, rządzi, ale publicystyczne wypowiedzi osoby tak w rządzie ważnej, jak Antonii Macierewicz, na pewno nie są dobrym sposobem, żeby się z tego narożnika wydostać.

Zapraszam na FB

https://www.facebook.com/t.laskus

Zapraszam do śledzenia na TT

https://twitter.com/tomeklaskus

Wykop Skomentuj49
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale