Blog
Tomek Laskus- Blog
Tomek Laskus
Tomek Laskus Student UW.
30 obserwujących 228 notek 827909 odsłon
Tomek Laskus, 6 sierpnia 2017 r.

Prof. Wolniewicz - "Młot na intelektualnych tandeciarzy"

2035 57 0 A A A

„Młotem na intelektualnych tandeciarzy” nazwał prof. Wolniewicza jego wybitny uczeń, prof. Paweł Okołowski. Trudno ująć sprawę celniej.

Bogusław Wolniewicz był postacią zupełnie nietypową dla ducha drugiej dekady XXI w. – czasu tweeterów, facebooków, umasowionego przekazu i umasowionej informacji, szumu komunikacyjnego, tandety intelektualnej i estetycznej, słowem: wszystkich tych procesów, które Ortega Y Gasset, a sam prof. Wolniewicz za nim, ujmował zdaniem „Masa ciśnie w dół”.

Jego intelektualna klasa była wartościowa sama w sobie, jednak marne tło tak zwanej debaty publicznej jeszcze bardziej ją uwydatniało. A już fakt, że Los dostąpił Profesorowi możliwości nie tylko życia w tej drugiej dekadzie XXI w., ale też znakomitej w tym życiu formy intelektualnej, zaowocował niesamowitym paradoksem – oto prof. Wolniewicz głosił swoją filozofię, idącą w poprzek ducha czasów, w miejscu, będącym tego ducha emanacją – na YouTube.

Dlaczego w poprzek? Bo:

1)      „etyka milczenia” – wolał „powiedzieć pięć słów mniej niż jedno za dużo”, pisze prof. Paweł Okołowski. Szczerze nie znosił oraz nie akceptował przyprawionej stylistycznym efekciarstwem gadaniny, z której niewiele wynika. O stosunku Profesora do zwięzłości wypowiedzi przekonał się kiedyś Michał Rachoń, zadając mu wielopoziomowej konstrukcji pytanie, formułowane przez dłuższy czas, a skwitowane przez B. Wolniewicza tradycyjnie krótko: „Nie rozumiem”. W czasach informacyjnego bełkotu, w którym nadawców jest więcej niż odbiorców, a wydawnictwa nabijają objętość książek efektami spuchniętego papieru, bo chociaż książek nikt nie czyta, to gruba książka wygląda na półce fajniej niż cienka, taka postawa była jak powiew świeżego powietrza. Powietrza z innej epoki.

2)      tychizm – czyli filozofia losu, w której nie człowiek kształtuje swój los, a połączenie przeznaczenia i przypadku, na które człowiek ma wpływ minimalny, a często żaden. W epoce samorealizacji, haseł typu „ty też możesz sobie założyć firmę” czy „jesteś zwycięzcą”, jest to pogląd co najmniej dziwaczny, a na pewno nielubiany. Być może nawet z pewnych względów niekorzystny, ale tym Profesor nie przejmowałby się w ogóle, bo:

3)      antynaturalizm – tu pogląd o istnieniu wartości samoistnych, czyli nieutylitarnych. Takich, które nie służą żadnym korzyściom, a tylko samym sobie. Dla Profesora jedną z nich była prawda: „To człowiek służy prawdzie, nie prawda człowiekowi. Ta służba czyni go dopiero człowiekiem: wynosi ponad świat zwierzęcy, do którego poza tym należy”. W świecie, w którym konstruuje się tak absurdalne urządzenia, jak elektryczne świeczki woskowe na pilot (mam takie na parapecie) jest mało miejsca dla twierdzenia, że nie pożytek ani wygoda, ale np. jakaś „prawda”, która w dodatku „nie jest wartością kultury, tylko atrybutem człowieczeństwa”, ma wyznaczać kierunek dążeniom.

4)     racjonalizm – czyli logika plus równowaga pomiędzy przekonaniem, a siłą dowodu. „Jeżeli umysł myśli racjonalnie, to siła jego przeświadczeń jest proporcjonalna do mocy ich racji”. Boleśnie odczuła przywiązanie prof. Wolniewicza do tego poglądu Ewa Stankiewicz, kiedy to uznał Profesor, że siła przeświadczenia dziennikarki o zamachu w Smoleńsku nie była proporcjonalna do mocy jej racji. I dał temu – jak to On – wyraz dobitny.

Nie wyczerpuje ta krótka wyliczanka głębi myśli prof. Wolniewicza, raczej jest jej bardzo ogólnym i ogólnikowym, osobowościowo-poglądowym zarysem. Żeby ten zarys dopełnić, podam próbkę jego szczegółowych (tematycznych) wywodów, a to dlatego, że jasność i precyzja jego argumentów była niedościgniona. „Argumentacja Wolniewicza jest solidna. Można się z nią nie zgadzać (…), ale niezwykle trudno przedstawić lepszą” – pisze prof. Okołowski, ujmując sedno sprawy czterema ostatnimi słowami – „niezwykle trudno przedstawić lepszą”.

Zilustruję to, celowo wybierając chyba najbardziej kontrowersyjną z tez Profesora: transplantacja = neokanibalizm. Pewnie nikt się z tym nie zgodzi – ja sam nie potrafię. Cóż jednak z tego, skoro wobec logiki wywodu jestem intelektualnie bezradny. A brzmi on tak:

1.      Idea świętości zwłok jest jedną z idei ludzkości. Człowiek zaczął być człowiekiem wtedy, gdy zaczął grzebać zmarłych – zaczęto to robić nie ze względów utylitarnych, ale z idei świętości zwłok właśnie.

2.      Pomiędzy transplantacją a kanibalizmem nie ma różnicy w celu.

A) Transplantacja jest wykorzystaniem zwłok jako surowca.

B)    Kanibalizm jest wykorzystaniem zwłok jako surowca.

C)    Cel transplantacji = cel kanibalizmu. „Wzmóc gasnące siły życiowe konsumpcją zwłok”.

D)    Jeżeli się dopuszcza transplantację, trzeba dopuścić jedzenie zwłok dla przeżycia (np. podczas Wielkiego Głodu na Ukrainie). „Reszta to sofistyka”.

3.      Pomiędzy transplantacją a kanibalizmem jest nieistotna różnica w formie.

A)    Różnica jak pomiędzy przyjęciem leku doustnie (kanibalizm), a domięśniowo (transplantacja).

B)    Jeśli leki zaczną być produkowane z ludzkich zwłok – jaka będzie różnica pomiędzy połknięciem tabletki a przyjęciem serca?

To jest właśnie próbka filozofii prof. Wolniewicza. Jej logiczna nieodpartość zdumiewa wtedy, gdy się z nią zgadzamy, a przeraża wtedy, gdy się zgodzić nie chcemy, a jednocześnie widzimy, że nasz rozum nie potrafi uczepić się żadnej luki, która naszą niezgodę mogłaby usankcjonować.

Wiek XXI nie wyda nam takich myślicieli jak Wolniewicz. Tym bardziej powinniśmy go czytać i – w miarę własnych możliwości –  próbować rozumieć.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Przede wszystkim człowieczeństwo jest niedefiniowalne precyzyjnie (sam Wolniewicz to pisze),...
  • Ale przecież nie ma w ogóle sprzeczności w tym, co ja i Pan piszemy. Filozofia racjonalna u...
  • 1. Nie zgadzam się, bo mówimy tutaj raczej o czasach koczowniczych. Wolniewicz odróżnia...

Tematy w dziale Społeczeństwo