- Tonik
pływam tylko pod prąd
13 obserwujących
395 notek
277k odsłon
  96   1

Medycyna zdaniem PIS.


   Kolejną dziurą w systemie publicznej służby zdrowia, jest system w którym osoby chore trafiają na oddziały publicznej służby zdrowia. Państwo za nasze podatki tworzy wysokospecjalistyczne szpitale, na oddziałach których albo wieją wiatry z pustki, albo leżą pacjenci możliwi do leczenia w mniej specjalistycznych placówkach, albo pacjenci leżą bez wykonania właściwej diagnostyki.  Te problemy także stosunkowo prosto można rozwiązać stosując stosunkowo proste środki zaradcze. Po pierwsze. Brak systemu, do którego wprowadzane są na początku już w momencie skierowania albo przez lekarza 1 kontaktu, albo lekarza z karetki, dane i prognozowana jednostka chorobowa pacjenta, tak aby system wskazał możliwie niedrogą, ale o nieco wyższym niż niezbędny standardzie leczenia odpowiednią placówkę medyczną. Posiadającą sprzęt medyczny i laboratoria niezbędne do wykonania procedury niezbędnej do wyleczenia, lub zaleczenia choroby pacjenta.  Po drugie. Brak rzetelnych opracowanych przez specjalistów procedur leczenia i różnicowania diagnostyki, chorób które są wstępnie diagnozowane u pacjentów. Skutki są takie że dwaj pacjenci, chorujący w istocie na tą samą chorobę, są całkowicie inaczej diagnozowani, przez zupełnie innych specjalistów, z użyciem lub bez odpowiedniego i co najmniej niezbędnego sprzętu diagnostycznego, i badań laboratoryjnych. Wstępnie wszystko wydaje się proste. Pacjent np posiada zmiany w układzie krążenia zagrażające jego zdrowiu lub życiu. Wiadomo że w takiej sprawie nie powinno się stawiać diagnozy "na oko", a wykonać serię konkretnych badań, dających specjaliście pogląd, na rodzaj choroby, jej skutki uboczne, zmiany w układzie krążenia i wynikłe z tego powikłania, A dopiero później specjalista powinien podejmować decyzję o skutecznym sposobie leczenia, który powinien podlegać wyrywkowej kontroli pod względem merytorycznym, oraz zastosowanych środków i leków. Wstępna diagnoza powinna też podlegać porównaniu z możliwymi podobnymi chorobami, i dopiero wtedy zaproponowane leczenie długofalowe ( Nie będące leczeniem doraźnym stosowanym do czasu postawienia właściwej diagnozy). Wydaje się przy tym oczywiste że w zawodzie lekarza, tak jak w każdym innym, diagnoza, leczenie, oraz długofalowe skutki dla pacjenta powinny być ocenne tak jak w każdym innym zawodzie. Jest przy tym oczywiste że człowiek to nie maszyna, więc idealnej diagnozy za każdym razem oczekiwać się nie uda, jednak zupełnie konsekwentnie można oceniać podejmowaną diagnostykę, czy też wydanie odpowiednich grup leków i środków w zależności od stanu zdrowia chorego.  Medycy dotąd nie są do tego przyzwyczajeni, a to olbrzymi błąd. Skutkujący często nadmiernymi dotacjami dla jednych leków, brakiem dofinansowania innych często tańszych, czy też zbędnie wysokim wydatkom na leczenie. 

   Brak jednolitych standardów leczenia w istocie wypacza system ochrony zdrowia i leczenia, zbędnie skazując niektórych pacjentów na przewlekłe wieloletnie leczenie z powodu błędnej diagnostyki. Dlatego tak ważne jest aby standardy leczenia opracowywali jak najlepsi fachowcy, w oparciu o najaktualniejszą wiedzę, oraz aby możliwie często, standardy takie były unowocześniane. Jednocześnie wprowadzenie standardu leczenia zawierającego absolutnie konieczne do wykonania czynności, nie wyklucza wcale działań poza standardowych. Jednak zabezpiecza przed niepełną diagnostyką. Takie podejście do medycyny pozwala także łatwiej początkującym lekarzom wdrażać się do systemu leczenia, i lepiej rozumieć, podejmowanie wykonywania pełnej niezbędnej diagnostyki w konkretnej jednostce chorobowej.

Pozwala też lepiej kontrolować i oceniać działalność podległego personelu, osobom wykonującym działania medyczne. Tak lekarski, jak i pielęgniarskie, oraz diagnostyczne.


     Na koniec warto też aby politycy poza rozdawaniem fruktów np służbie zdrowia, co może im przysposobić potencjalnych nowych wyborców, dbali też o wydatkowanie powierzanych pieniędzy, tak aby dbać także o składkodawców i podatników, a nie jedynie o składkobiorców. Bez tego pompowanie pieniędzy w z gruntu niewydolny system mija się z jakimkolwiek celem, a już na pewno pogarsza a nie polepsza skutki leczenia, bo nadmiernie zarabiający medycy, zamiast dbać o poziom swojej wiedzy i konkurencyjność, zaczynają dbać jedynie od wymuszenie z systemu, a często także od pacjentów, środków nadmiernych, które dla nich zamiast wyleczania ludzi , stają się celem samym w sobie.  

Jestem podatnikiem i składkodawcą. Chciałbym aby za moje podatki państwo było dobrze zarządzane, oraz aby moje podatki i składki nie były marnotrawione.  Tego oczekuję od polityków na których mógłbym głosować. Uczciwie też przyznam, że obecną medycynę uważam za dziedzinę skorumpowaną, wyłudzającą o wiele środków za dużo, oraz nie proponującą standardów leczenie choćby 20 wiecznych, o 21 wieku już nie wspominając wcale. Mimo że jestem osobą ciężko chorą, uważam że zachowanie dotychczasowego systemu zarządzania zdrowiem jest bezcelowe, i jest strat ą dla obywateli. Nie mam też dostatecznego zaufania do obecnego systemu, aby uznać, że opłaca mi się go utrzymywać. Tym bardzie jak uważam bezcelowe jest utrzymywanie obecnego systemu przez osoby zdrowsze niż ja.  Bardzo chętnie podyskutuję tak z medykami jak i osobami innych profesji o tym jak powinna wyglądać służba zdrowia w 21 wieku w średniej wielkości państwie europejskim, o średnich ale szybko rosnących dochodach. Oraz o tym że tak jak w sferze podatków, czy innych, tak w medycynie nie powinniśmy pozwalać na trwonienie środków, a wydawać je racjonalnie z większym pożytkiem dla podatników.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale