9 obserwujących
25 notek
36k odsłon
157 odsłon

Medium uniwersale, jako mediator

Wykop Skomentuj9


Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek Czytelniku, jak to się dzieje, że opisywane przez fizykę zdarzenia posiadają taką dużą powtarzalność, co do miejsca i czasu, że rejestracja zmian potrzebuje wyszukanych, precyzyjnych przyrządów?

Samo słowo klucz - "bo takie są prawa przyrody", nie wystarcza, bo nie wyjaśnia niczego, a tylko niepotrzebnie zamyka dyskusję tematu.
Konieczną jest - zadając takie pytania - odpowiedź na problem nośnika i gwaranta tych "praw przyrody", a także tego, co w świadomości obecnej nauki zupełnie nie egzystuje - jak to się dzieje, że te prawa są stale aktualne w odniesieniu do dynamicznej Natury?

Zmieniają się warunki naturalne, grawitacja globalna, temperatura globalna lub wiele, wiele innych, a szczegółowe skutki lokalne zmieniają się także i zawsze równolegle. Być może nawet w okresach milionów, a czasem miliardów lat ziemskich, ale tylko w czasie rzeczywistym, to jest bez opóźnienia czasowego.
Nie widzimy ich najczęściej na przestrzeni ludzkiego życia, poza bardzo nielicznymi, jak zmiany klimatu, roślinności w okolicy, ludzkich zachowań, zmian cywilizacyjnych, ale naukowcy posługujący się w badaniach innymi skalami czasu, widzą je dokładniej.
Nie tylko są to zmiany "wielkoczasowe", ale także niezwykle szybkie zmiany kwantowe. Istnieje taka opinia, że gdy fizyk kwantowy zauważa, że jego cząstka nie zmienia stanu kwantowego, to znaczy, że on sam już nie żyje. Oznacza to także, że nie są możliwe identyczne kwantowe stany grupowe, jak w kondensacie Bosego-Einsteina.

Zmiany stanów kwantowych i ich pozorna nieregularność doprowadziła naukowców do błędnej interpretacji, że zjawiska kwantowe są przypadkowe, niedeterministyczne, a następnie, że przyrodą rządzi funkcja falowa prawdopodobieństwa. W ten sposób, jakoby, indeterministyczne zdarzenia kwantowe przybierają postać deterministyczną. Nawet w tym obłąkanym kole niektórzy ośmielają się twierdzić, że dopiero pomiar kreuje stan cząstki, bo przed pomiarem znajduje się ona w nieustalonym stanie. Czyli W-świat sam nie wie jaki jest? No, dobre sobie!

Prawda o przyrodzie natomiast jest taka, że cokolwiek by się nie zdarzyło, nie zdarza się bez pośrednictwa medium uniwersale we wszystkich jego postaciach fazowych. Oznacza to, że oprócz braku upływu czasu pomiędzy zdarzeniami a ich aktualnymi warunkami wynikającymi ze stanu universum, istnieje związek nierozerwalny z tak zwaną rzeczywistością obiektywną świata. Wynika to logicznie z tego, że wszystkie zdarzenia są wytworem całego universum i nie można przyjmować, że są czymś oddzielnym od niego. Wewnętrzna granica otoczenia jest granicą zewnętrzną zdarzenia. Takim powinien być widziany W-świat.
Pytanie tylko, czy jest to wygodny dla nas sposób konstatacji świata i czy zawsze musi być stosowany?
Względy praktyczne stawiają inne wymagania i także opina o tym, że przecież my tego otoczenia nie widzimy, więc uwzględnianie jego w opisie spowodowałoby konieczność rezygnacji z jednoznaczności.
To prawda, ale w nauce nie można się cofać przed czymś nie zidentyfikowanym przez jednostki przyjętych miar, bo przecież wiadomym jest, że wiedzy o wszystkim mieć nie możemy. Taka, jak obecna droga nauki, może być w pełni uzasadniona, ale tylko w zastosowaniach inżynieryjnych, ale  w zakresie obserwacji dalekich od jakichkolwiek możliwości weryfikacji empirycznej, jak chociażby w obserwacjach astronomicznych nauka musi przyjąć ogląd zupełny.

Postaram się wytłumaczyć na czym polega zasadnicza różnica między naszym ludzkim antropomorficznym postrzeganiem a realizmem przyrody.
Zacznijmy więc od tego, że Czas odbieramy, jako następowanie skutku po przyczynie w odniesieniu do jakichś ważnych dla nas cech - nazwijmy to zdarzenia. Są to cechy naszego zainteresowania, wcale niekoniecznie oznaczające istotnych dla procesu fizycznego parametrów. Czasami tak jest, ale nie zawsze. Najczęściej w codziennym obcowaniu, tak nie jest i oznacza to pobieżność obserwacji.

W eksperymentach fizycznych fizyk doświadczalnik stara się jak może wyabstrahować przyczynę i skutek z ogólnego tła zależności i czasami udaje mu się to zrobić z pewną dokładnością, ale co z tego, gdy do interpretacji obserwowanego używa znowu zdeterminowanego przez antropomorfizm postrzegania.
Stąd wywodzą się wszelkie pomyłki wskazujące np. istnienie oddziaływań bezpośrednich (ciała na ciało, bo innych obserwować nie potrafimy) bez zauważenia tego, że nigdy interakcje zdarzeń nie mają bezpośredniego charakteru i zawsze, ale to zawsze, zachodzą za pośrednictwem całej rzeczywistości, której reprezentanta nazwałem medium universale - Dagterem.
To stan całego universum w każdej kwantowej chwili decyduje o tym, jak zmieniają się warunki zdarzeń niezależnie od ich odległości przestrzennej. To stan kwantowy każdej cząstki odzwierciedla stan universum w danej chwili, gdyż każda cząstka istnieje także wszędzie indziej i jej obecność tam odpowiada stanowi universum w zadanych miejscach.
To wynik tego, że każde zdarzenie, każda zaobserwowana cząstka, każdy atom, każdy parametr w opisie fizycznym, istnieje w całym universum jednocześnie. To nasz antropomorfizm każe nam uważać, np. emisję fotonu za zdarzenie jednorazowe i zależne wyłącznie od lokalnych warunków. Natomiast prawda jest taka, że narodziny fotonu poprzedza "ciąża wszechświata", której rozwiązanie następuje tylko w sprzyjających do tego warunkach. Dla nas zawsze będzie to stan obserwacyjny, kiedy fotonu nie ma i kiedy foton jest. Stanów pośrednich, czyli "porodu" nie możemy  zaobserwować ze względu na ziarnistość naszego zbioru Realu.
Ten nieobserwowalny dla nas, pod-kwantowy zbiór rzeczywistości nazwałem wirtualem. Wirtual, jako odmiana fazowa medium uniwersale - Dagteru.

Nawet przez myśl naukowcom nie przechodzi, że sam proces prowadzący do powstania fotonu jest zjawiskiem rozciągłym w czasie i oprócz tego, że są to skale czasowe absolutnie dla nas niedostępne z przyczyn istoty rzeczy natury, to jeszcze o tym, czy foton rzeczywiście powstał, dowiadujemy się dopiero, gdy trafi na detektor, co też jest procesem samym w sobie.
Oznacza to także absolutny determinizm W-świata i to, że nic w nim nie może być zapomniane i nic nie pojawia się Znikąd.
Nie ogranicza to w niczym tzw. wolnej woli człowieka, a tylko dowodzi tego, że człowiek nie może, ani pominąć praw przyrody, ani ich nawet na jotę zmienić. Może się nam wydawać inaczej, a winien temu jest antropomorfizm postrzegania ukształtowany w ciągu naszej ewolucji, więc może codzienną modlitwę należałoby uzupełnić w ten sposób:
..............
- "Ogonie"  przodków naszych  nie ciągnij się za nami,...




Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie