10 obserwujących
35 notek
45k odsłon
604 odsłony

Błędna koncepcja - deficyt masy

Wykop Skomentuj49


Samo słowo "deficyt", które oznacza brak, niedobór, niedostatek, może się pojawić tylko wtedy, gdy jakaś wielkość odnoszona jest do pewnego spodziewanego poziomu, który w tym przypadku nie występuje. W fizyce w odniesieniu do masy taką spodziewaną wielkością byłaby masa będąca prostą sumą składników.
Deficyt masy może się wydawać efektem zgoła nieoczekiwanym, jeżeli się głębiej nad tym nie zastanowi, bo jak to?.. Materia, jaka by nie była, szczególnie same atomy, to przecież energia i to energia skondensowana.
Współczesna fizyka nie zdaje sobie tylko sprawy z tego, że ta koncentracja energii nie posiada przyczyny w samej materii, ale w środowisku w którym ta materia występuje.
Energia jest wielkością podlegającą prawu zachowania i addytywną, ale jej dodawanie nie daje wyników liniowych.

Najczęściej "deficytem" masy  nazywa się różnicę masy produktu syntezy jądrowej w stosunku do algebraicznej sumy mas składników. Praktycznie taki deficyt  występuje zawsze podczas syntezy jądrowej pierwiastków, a najczęściej rozpatrywaną reakcją jest synteza  odmian izotopowych wodoru; deuteru (2H) i trytu (3H) - D+T→4He+n+17.6MeV.
Jądra pierwiastków "lekkich" posiadają stosunkowo największą koncentrację (gęstość) energii ze względu na swoje małe rozmiary.

Istnieje przekonanie, że masa jest miarą materii i w oparciu o prawo niezniszczalności energii, suma mas składników i wyzwolonej energii powinna być prostą sumą algebraiczną.
Zjawisko syntezy jądrowej w której faktycznie dochodzi do uwolnienia energii polega jednak na innym następstwie zdarzeń, a jest nim rozrzedzenie energii produktu syntezy przez spadek ciśnienia wirterii i podobne jest raczej do implozji. Natomiast gwałtowność zajścia jest tym, co odbierane jest w postaci zysku energetycznego, bo energia ujemna nie istnieje.
Nauka broni się przed taką interpretacją fizyczną, gdyż istnienie wirterii jest przez nią odrzucane. W tym właśnie miejscu uwidacznia się w całości brak jasnej koncepcji tego, czym jest materia i "próżnia", a więc w samych fundamentach fizyki.

Związek materii z masą istnieje niezaprzeczalnie, ale nie na zasadzie uznawanej przez współczesną fizykę. Związek masy i materii pozwala się powiązać w eksperymencie tylko między obiektami o tej samej prędkości, temperaturze, położonych blisko siebie i w pomiarach następujących po sobie w stosunkowo krótkich przedziałach czasowych, gdzie pierwszy pomiar definiuje wielkości odniesienia (jednostki fizyczne).

Kolejnym przykładem niedoboru masy, jaki jest przez literaturę tematu podawany, jest złożenie nukleonów w jądrze atomowym, gdzie prosta suma mas pojedynczych nukleonów jest większa od masy jądra. Uważa się, że tzw. energia wiązania nukleonów w jądrze atomowym odpowiada brakującej masie pomnożonej przez prędkość światła w próżni do kwadratu. W ten właśnie sposób powstało fałszywe przekonanie, że uratowana została zasada zachowania energii. Tymczasem nukleony poza jądrem posiadają większą gęstość energii, niż złożone razem w jądrze atomu.

Kiedy jednak oddzielimy masę od materii, to masa może się pojawić nieoczekiwanie nie wiadomo skąd lub zniknąć i nie będzie to jakimś niewytłumaczalnym zajściem.
Masa, jako niebędąca miarą materii nie podlega prawu zachowania. Natomiast to, że w eksperymentach fizycznych różnice w bilansach energetycznych są być może niewykrywalne, jest spowodowane bezwładnością cieplną przestrzeni wirterii w naszej części kosmosu. Dodatkowo w QM powołano do życia bez-masowe gluony, które mają być takim klejem wewnątrz-jądrowym, aby się teoretykom energetyczne stany nukleonów nie rozjechały.

W tym miejscu tych teorii w taki sam sposób energia jest równa masie, jak w teorii dynamiki Newtona, gdzie masa określa siłę, a siła masę. Nic zatem dziwnego, że bilans  będzie się zawsze  zgadzał.
W każdym razie wprowadzenie energii wiązania nukleonów dla uzupełnienia bilansu masy atomów jest nieuprawnione.
Jest to jednym z wielu przykładów w nauce, gdzie fałszywy  paradygmat pokutuje przez wieki i pociąga za sobą cały rząd absurdów, by  całą fizykę w końcu doprowadzić do ściany.

Podobnie, deficytem masy można byłoby nazwać spadek masy wywołany wzrostem prędkości obiektu, ale tu nie można już wskazać żadnej energii będącej równoważnikiem tej brakującej masy. Nie da się więc posklejać jakiejś alternatywnej koncepcji na wytłumaczenie zjawiska. Słynny wzór równoważności energii i masy (E=mc^2) musi być uznany, jako całkowicie błędny.

Nasz wszechświat nie jest płaski, co oznacza także, że żadna suma mas łączonych obiektów materialnych, nie jest sumą algebraiczną. Każde złożenie lub nawet tylko zbliżenie obiektów powoduje rozrzedzenie  energii układu. Jaki jest mechanizm zjawiska objaśniłem w rozdziale: https://www.salon24.pl/u/waclaw-kopacka/1056373,cisnienie-prozni

"Deficyt masy" występuje także w reakcjach chemicznych, i w każdym złożeniu atomów, ale także tam energia nie jest równoważnikiem brakującej masy.

Notka bez moderacji.

Wykop Skomentuj49
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie